Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Krewetki królewskie z imbirem

Byliśmy w Makro, co zaowocowało zakupem krewetek. Pierwszy raz "królewskie" jadłam w Grecji, jako część talerza mieszanych owoców morza i nieco się stresowałam faktem, że muszę im ręcznie obrywać główki i ogonki. Smakowały mi, choć nie tak, jak inne elementy talerza, bo wydawały mi się trochę za suche i za twarde. Z perspektywy czasu przypuszczam, że za długo były smażone - naprawdę niewiele im potrzeba, by były gotowe do jedzenia, a wciąż soczyste.

Luźno inspirowaliśmy się przepisem ze świątecznego programu Nigella gryzie (Christmas Bites). Z tym, że u nas 60 dkg krewetek, oryginalny przepis (patrz poniżej) na 1 kg - zmniejszyliśmy sobie trochę na oko. Wyniki tak czy inaczej bardzo przyjemne.

Przepis: 1kg krewetek królewskich (lub podobnych dużych), 3 łyżki oliwy z oliwek, 3 dymki pokrojne w paseczki, 2 duże ząbki czosnku pokrojone w plasterki, 1cm imbiru pokrojony w drobne paseczki, 75ml sherry (w oryg. Tio Pepe, u mnie jakieś wytrawne stojące w lodówce; pewnie można użyć białego wina), sól morska do smaku.

Rozgrzać olej w dużym szerokim rondlu, wrzucić dymkę, czosnek i imbir. Mieszać energicznie aż dymka zacznie mięknąć, wrzucić krewetki, zamieszać. Zakryć rondel, gotować ok. 5 minut, wlać sherry. Zamieszać ponownie i gotować kolejne kilka minut, aż krewetki będą ugotowane (cyt. "i nie będą szkliste w środku"). Spróbować, czy nie wymagają soli do smaku (moje zdecydowanie nie). Przerzucić do miski wraz z powstałym sosem, podawać od razu. Jeść rękoma, odrywając główki i ogonki. U nas do tego tosty z serem kozim, pomidorem i bazylią. Pyszne.

niedziela, 16 marca 2008, ptasia
Print Friendly and PDF
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/03/16 13:59:19
Ojojoj... to nie dla mnie:( jakos nie moge sie przemóc do owocow morza. Jak bylismy w Hiszpanii , na stole szwedzkim byla sobie piekna , kolorowa sałatka, juz...juz mialam ja nakladac, kiedy z salatki spojrzaly na mnie oczka krewetki.. nie... nie nalozylam. Nie moge sie przemoc, ten zapach jakos mi nie podchodzi. A ryby znowu bardzo lubie, wrecz uwielbiam. To czemu nie moge na te owoce morza ...? Nie wiem...

Powiem jednak,ze zdjecia są przecudnie kolorowe!!! Piekne.
-
2008/03/16 14:06:30
Owoce morza to chyba jeden z bardziej kontrowersyjnych art. spożywczych. Moi rodzice tych krewetek też by nie ruszyli (oni tylko koktajlowe i małże). Na szczęście ja lubię i zapach, i smak, i nie mam problemów z wyglądem - tu większy mam z łbami ryb, a właściwie z tymi oczyma patrzącymi z wyrzutem!
-
Gość: xxx, chello089078044031.chello.pl
2009/04/25 14:06:16
Oj chyba ktos nie wie co znaczy krewetka tygrysia......bo ich kilogram kosztuje majatek, a jedna jest wielkosci dloni
-
2009/04/25 18:36:07
XXX, chodzi Ci przypuszczam o te co w tej notce:
cosniecos.blox.pl/2008/09/Kalpetta-polnocna-Kerala.html
na ostatnim zdjeciu.
Przyznaje, ze byc moze blednie uwazalam tygrysie za to samo, co k. krolewskie - chyba wzielo sie to takze z mylacych napisow w sklepie. Przysieglabym, ze krewetki z przepisu byly sprzedawane jako tygrysie... Przy okazji poprawie.

Follow Me on Pinterest 
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna