Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Pocztówki z Austrii

Nie ma co ukrywać - w Austrii jest już wiosna. Od kiedy przyjechaliśmy, temperatury dodatnie (w południe i w słońcu nawet dobre kilkanaście stopni!), strumyki szumią, ptaki śpiewają, kaczki kwaczą a owady latają. Mimo to warunki na stoku zaskakująco dobre (przynajmniej do wczesnego popołudnia).

W dwóch miejscach w dolinie wciąż można też uprawiać biegi narciarskie, co nas cieszy, i chodzimy codziennie i na zjazdy, i trasy biegowe. Biegówki mogą być szokiem dla osoby przyzwyczajonej do nart zjazdowych - w porównaniu z tymi ostatnimi nie ma stabilności czy kantów, bardzo łatwo jest odchylić się do tyłu i upaść, to samo na boki. Przy zjazdach łatwo się rozpędzić, a trudniej nauczyć się hamować. Następny szok następuje w parę minut po ruszeniu - to, co wydawało się łatwizną i relaksującym spacerem, okazuje się być całkiem męczące. Po kilku następnych minutach, zwłaszcza na słońcu, spływamy potem, a następnego dnia boli nas we wszystkich strategicznych (zwłaszcza dla kobiet dbających o linię ;) miejscach. Polecam, zwłaszcza jeśli się ma możliwość ćwiczenia w krajobrazach podobnych jak poniżej:

Panuje wciąż tzw. wysoki sezon, więc zdarzają się kolejki do najpopularniejszych wyciągów w większych ośrodkach (Shlossalm, Sportgastein). Człowiek docenia nowoczesne wyposażenie i dużą przepustowość gondolek/kolejek, gdy tłum oczekujących ludzi w ogonku zapowiadającym dłuższe stanie, w ciągu kilku minut (no, powiedzmy - 10) zostaje rozdysponowany i zawieziony na stok. Zarazem jednak przyjemnie jest odetchnąć od tłumów i ogłuszającego disco/piosenek tyrolskich i udać się w klimaty retro, takie jak panują na Graukoglu.

Graukogel to najstarszy ośrodek w dolinie, górujący nad Bad Gastein i miejsce z tradycjami: stoki są naturalnie ukształtowane i dośnieżanie z zasady też jest naturalne, co oznacza, że w taką pogodę jak obecnie zjazd ze stacji środkowej do doliny odbywa się na wyciągu krzesełkowym. Taki zjazd w dół, gdy się siedzi trzymając kurczowo narty w poprzek siedzeń, działa zdecydowanie mocniej na wyobraźnię (przynajmniej moją): "Co by było, gdybym tu teraz upuściła narty...?" albo: "Co by było, gdyby tu urwała się linka...?". Miejsce nie jest specjalnie popularne, ze względu na względnie mały wybór tras i antyczne (=wolne) wyciągi krzesełkowe, ale my mamy do niego sentyment, zaś trasa czerwona jest jedną z moich ulubionych. I można sobie wyobrazić, jak zjeżdżało się na nartach w latach 50 czy 60 lat temu. Nie mówiąc o tym, że w barach jest dobre jedzenie ;)... co zbliżyło nas do właściwego tematu bloga.

Austriacka kuchnia jest raczej mięsna, ale pojawia się sporo dań rybnych (zwłaszcza pstrąg) i warzyw, choć te ostatnie może rzadko odgrywają główną rolę. Wspaniałe są wypieki i desery, choć te nie podawane na ciepło są przeważnie różnymi wariacjami nt. tortów śmietanowych; nawet w sklepach widać, że to naród piekący, bo przy półkach z mąkami i cukrami można dostać oczopląsu. Poniżej kilka propozycji spożywczych głównie ze stoku, w kolejności od góry, zgodnie ze wskazówkami zegara: Apfestrudel, a z tyłu sałatka z łososiem wędzonym; Germknödel, czyli knedel wielkości grejpfruta, z powidłami lub dżemem śliwkowym w środku, podawany na ciepło z sosem waniliowym, jak na zdjęciu, lub polany masłem; gorącą czekoladę z espresso, czyli Espresso-Schoko, oraz mały wybór piw z krainy piwem płynącej, tj. jasne wybrane przez M w sklepie chyba ze względu na butelkę z kapslem i jasne pszeniczne, pite przeze mnie z cytryną, tak, jak nauczyłam się je pijać skosztowawszy Svyturys Baltas na Litwie; poznani także na Litwie monachijczycy zapewnili, że pijanie Weizen z cytryną jest jak najbardziej przyjęte.

Mała errata z dnia dzisiejszego: właśnie pogoda się zmieniła na orkan Emma, i prawie wszystkie wyciągi zostały zamknięte. Próbowaliśmy jechać do Salzburga, w myśl zeszłorocznej wycieczki do tego miasta podczas orkanu, ale okazało się, że orkan orkanowi nierówny, i po godzinie nerwów na autostradzie (zwalone drzewa na poboczu, korek, stacje benzynowe zamknięte z powodu braku prądu) zawróciliśmy.

sobota, 01 marca 2008, ptasia
Print Friendly and PDF

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/03/01 21:57:01
Pięknie i smacznie, echhh pozazdroscić...

A tak w ogóle to zostałaś USTRZELONA, zapraszam po szczegóły do mnie :)
-
2008/03/04 08:27:24
Piękne widoki , cuuuudowne !!! :)

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna