|
Blog > Komentarze do wpisu
Zupa pomidorowa błyskawicznaMoje ulubione programy z Nigellą to najstarsze odcinki Nigella gryzie, z 2000 r., na podstawie jej pierwszej książki How to eat. Żył wtedy jeszcze John Diamond, pierwszy mąż Nigelli, i nawet pojawia się czasem na ekranie. Nigella jest młodsza, znacznie mniej "zrobiona" (włosy nie wyglądają na specjalnie ułożone, makijaż nie rzuca się w oczy), mniej "glamour" (choć zarazem chyba sporo szczuplejsza niż obecnie). Zachowuje się na ekranie bardziej naturalnie, mniej gra niż np. w Nigella Express, a formuła programu przypomina How to eat, które czyta się miejscami jak strumień świadomości. I tak gdzieś w potoku wymowy, chyba w odcinku "Fast food", Nigella mimochodem wspomina - i pokazuje - błyskawiczną zupę pomidorową dla maluchów, zrobioną na bazie sosu do spaghetti. Wypróbowałam ten patent, gdy potrzebowałam czegoś ciepłego i "na pocieszenie" na kolację, i mi się spodobało. Ponieważ jednak nie używam gotowych sosów do spaghetti, i jedyne, jakie na przestrzeni ostatnich paru lat kupiłam, nabyłam celem przerobienia na ww. zupę, wypróbowałam metodę zrobienia zupy z surowca na moje sosy do makaronu, tj. pomidorów z puszki. Oczywiście, jak najbardziej to działa.
To się nazywa "comfort food".
czwartek, 24 kwietnia 2008, ptasia
TrackBack
Komentarze
Gość: babcia, uwm-b024-205.uwm.edu.pl
2010/11/05 09:04:54
Dla mnie ta zupa wyglada obrzydliwie. Taka gęsta nieapetyczna breja.
2010/11/06 12:39:29
Babciu: nauczono mnie szacunku dla jedzenia i tego, że nie wygląda ono nigdy obrzydliwie. A co do tego, czy wygląda apetycznie, czy nie, to kwestia gustu. Dla mnie wiele tradycyjnych zup, typu kalafiorowa, krupnik czy szczawiowa, nie wyglądają obiektywnie zachęcająco, a mają wielu zwolenników. Polska pomidorowa zabielana, o kolorze bladopomarańczowym, z marginalnym udziałem pomidora, też nie zawsze jest estetyczna. Ba, to samo można powiedzieć o bigosie czy kapuście wigilijnej (z zasady jest to "gęsta breja").
Aha - no i dla mnie ta zupa wygląda apetycznie. |
![]() ![]() ![]()
|