|
Blog > Komentarze do wpisu
KeralaWlasnie siedze w kafejce internetowej, w Fort Cochin, przed 20 czasu lokalnego, pelna piwa Kingfisher Mild i pysznego indyjskiego jedzenia... i niestety komputer w kafejce netowej nie posiada klucza USB ;/, wiec chyba na razie ze zdjec nici. Wyladowalismy tu wieczorem, cala noc trwala burza, od rana - slonce. Pod domem (tzw. "home stay" - "pokoje") rosnie zielony kokosowiec. Powietrze jest gorace, duszne, ale bez bombajskiego smrodu i wszechobecnych smieci, i ciut wiecej turystow. Nie wzbudzamy az takiego zainteresowania :) Dzis poza zwiedzaniem bazyliki Santa Cruz i synagogi targowalismy sie o bebenki, spodnie z plotna, kupowalismy olejki i kladlysmy sobie henne na dlonie, oraz podziwalismy indyjski czosnek (blizszy wizualnie szalotce a ostrzejszy niz zwykly)... Tu kilka zdjec z Bombaju: czwartek, 04 września 2008, ptasia
TrackBack
Komentarze
majanaboxing
2008/09/05 14:00:18
Ptasiu, ależ zazdroszczę, super podróz :) Piękne zdjecia !
2008/09/07 11:29:15
Lisko - do Trivandum nie, bo pojutrze juz jedziemy pomalu na polnoc - do parku narodowego Wayanad. Jutro zas mamy zwiedzac plantacje herbaty :) A, hot ginger lemon tea juz byla :)
Co do jedzenia - jest niesamowice roznorodne, prawie wszystko pyszne. Z mango na razie chyba nic nie jedlismy (w przeciwienstwie np. do bananow w slodkawym ciescie z kuminem). Na razie malo przytomnie rzucam sie jesc i malo pokarmow sfotografowalam - musze sie opamietac ;) |
![]() ![]() ![]()
|