|
Blog > Komentarze do wpisu
Update roślinny (i trochę narzekań)Właśnie udałam się spokojnym krokiem do szuflady na kable, podłączyć aparat do komputera i skopiować najnowsze zdjęcia (kulinarne, of kors). Kabla brak. Gdzie jest kabel? 200 km stąd, na Mazurach, i zobaczę go za trzy tygodnie. Aaaaa. Nie, nie jestem w dobrym nastroju. Oczywiście, mogło być gorzej - trochę zdjęć wcześniej, tj. w weekend, skopiowałam. Niemniej myśl o tych trzech tygodniach bez możliwości wrzucenia zdjęć cyfrowych na bloga np. - jak bez ręki. Tak, człowiek się do pewnych rzeczy przyzwyczaja... Z tych zdjęć, które wcześniej wrzuciłam, był właśnie update roślinny. Tegoroczny ogródek ziołowy (bazylia, cząber, tymianek i inne) ma się bardzo dobrze (zwłaszcza po tym, jak odkryłam, który parapet robi im lepiej na wzrost). Tu jest stadium wczesnowiosenne, wraz z sadzonkami cukinii, które wyhodowałam z nasionek i już od ponad miesiąca są na Mazurach. Na razie niewiele się dzieje, ale gorzej niż rok temu być nie może (czyt. cukinia-wałach), więc czekam cierpliwie. Chciałam się jednak pochwalić rośliną, z której, mam nadzieję mieć kiedyś dużą pociechę. Chodzi mianowicie o ten rabarbar, który widać na górnym zdjęciu. Próbowałam parokrotnie hodować go z nasionek, bezskutecznie (ale czyt. niżej), i w końcu kupiłam pod Halą Mirowską sadzonki, które na balkonie przyjęły się bardzo ładnie. Od paru dni siedzą w ziemi na działce i mam nadzieję, że czują się dobrze. Przy okazji wizyty na Mazurach okazało się też, że w sferze nasionek rabarbaru osiągnęłam sukces przez zaniechanie - zostawiłam tam na zatracenie donicę ze zdychającym pseudo-wyrostkiem z nasion, i z jednego wyrosła mini, ale całkiem ładna i żywa roślinka :) I wreszcie: może pamiętacie moją lawendę? Jest wciąż żywa, trochę tylko za wcześnie wyrzuciłam ją na balkon i chyba lekko zmarzła, ale niedawno wypuściła nową odnogę, widoczną na zdjęciu :) poniedziałek, 15 czerwca 2009, ptasia
TrackBack
Komentarze
Gość: zawszepolka, mailhost.gmc-uk.org
2009/06/16 10:04:28
Gapa :))) Ale roslinki piekne! No i te Mazury... Zazdroszcze!
Ja za to zaspalam wczoraj do pracy, a w niedziele spalilam garnek :DD Pozdrawiam cieplo i slonecznie :) 2009/06/16 12:26:36
No, gapa, gapa... Ale policzyłam, że mam zachomikowany materiał na ok. 6 wpisów :)
Gość: zawszepolka, mailhost.gmc-uk.org
2009/06/16 13:10:24
O skubana! Ja maks jestem do przodu z dwoma :D I to nie zawsze :D
Gość: gosiasadowska77, cwu179.internetdsl.tpnet.pl
2009/06/16 15:49:05
A czy można się dowiedzieć jaki preparat dobrze robi ziółkom na balkonie?
2009/06/16 16:10:17
Rośliny, których nie jem, podlewam co jakiś czas jakimś nawozem w płynie. Te, które jem, podlewam (raczej obficie) tylko wodą. I w tym roku trzymam te jadalne tylko w domu, na słonecznym parapecie - na balkonie miałam problem z meszkami.
2009/06/17 12:06:26
Gratuluję upraw. Mi niestety ciągle coś usycha. No i jedynie rozmaryn jest w stanie przeżyć częste wyjazdy. No ale też zrobiliśmy wysiewy na działce i czekamy w napięciu.
2009/06/17 15:20:02
Ja właśnie rozmaryn dwa razy zabiłam po posadzeniu w gruncie. Tj temperatury ujemne go chyba zabiły. Za to z ziół drugorocznych, które dobrze radzą sobie same i przeżyły już 1 zimę mazurską, mam na działce tymianek x 3, miętę (jak mówi koleżanka, "to chwast") i lubczyk. Ten ostatni już wcześniej czytałam, pozornie zdycha, ale się odradza.
|
![]() ![]() ![]()
|
no współczuję no!