Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Wiśniówka

Spiżarnia 2009Nalewkę czas nastawić! Wiśniową lub z czarnej porzeczki przyrządzamy w ten sam, prosty sposób, który przekazał nam tata naszej koleżanki Madzi (czyt. Madzia przekazała nam przepis swojego Taty, po tym, jak spijaliśmy jej wiśniówkę :)

Przygotowujemy świeżo wymyty i wyparzony słoik 1 litrowy (lub liczbę mnogą, tj. słoiki). Do słoika pakujemy do pełna umytych i osuszonych owoców wiśni (NIE WYDRYLOWANYCH) lub czarnej porzeczki; wagowo potrzeba ok. 750g wiśni na słój.  Owoce powinny być dojrzałe i wyraziste, wiśnie kwaśne - mdłe owoce dadzą nijaką nalewkę. Zasypujemy do pełna cukrem (patrz zdjęcie u góry), zakręcamy i ostawiamy na 3 tyg. w ciemne, najlepiej dość chłodne miejsce, typu piwnica. W trakcie tych 3 tygodni codziennie poruszamy słoikiem (nie traktując go jako grzechotki, tylko odwracając np. dwukrotnie na chwilę do góry dnem). Po paru dniach, gdy wiśnie zaczną fermentować, należy lekko je ogazowywać, minimalnie i na parę sekund odkręcając słoik (co zapobiegnie ew. eksplozji* owoców). Po upływie 3 tygodni (ew. 2, jeśli miejsce, w którym trzymacie wisienki, jest ciepłe, i po upływie tego czasu widać, że cukier się całkiem rozpuścił) należy zalać wiśnie do pełna spirytusem, odstawić na kolejne 2 tygodnie, a potem już odcedzamy z owoców i... można pić ;)

Odcedzone porzeczki raczej nie nadają się do spożycia; wiśnie odcedzone można jeszcze wykorzystać** (choć często są IMHO zbyt alkoholowe na użycie np. w cieście), ale jak najszybciej (ryzyko zatrucia kwasem pruskim) - najlepiej w ciągu tygodnia od odcedzenia.

*Pierwszy raz nastawiliśmy z M nalewkę, gdy zamieszkaliśmy razem - 8 lat temu. Jechaliśmy na wakacje i słoiki zostawiliśmy mojej Mamie. W tydzień po wyjeździe, gdy właśnie przyjechaliśmy na uroczą grecką wyspę Tinos, Mama zadzwoniła (co miała robić tylko w Bardzo Ważnych Sprawach) z dramatycznym komunikatem, że wiśnie wybuchły jej w spiżarni. W następnym roku - podejrzewając moją mamę o zbyt energiczne potrząsanie słoikami itd. - podjęliśmy próbę nr 2, i wybuchło z kolei nam. W ten sposób się nauczyliśmy, że trzeba odgazowywać.

**Pamiętam parę imprez z wisienkami w roli głównej, a także jedną nocną podróż pociągiem do Pragi...

niedziela, 19 lipca 2009, ptasia

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/07/19 22:52:55
Uwielbiam wiśniówkę! Ale tego fermentowania to bym się bała...
-
2009/07/20 08:24:58
Grażyno, jak się je odgazowuje, wszystko jest ok. A, i dobrze, jak pod ogórki kiszone, podłożyć pod słoiki jakąś folię.
-
2009/07/20 08:28:19
u mnie też co roku robi się wiśniówkę, właśnie przeżera się w spiżarni :)
-
Gość: An-na, 85.222.87.1*
2009/07/20 11:11:40
A u mnie tylko Siostra ma prawo do robienia nalewek. To Jej specjalność i nie powinnam się wtrącać. Podobają mi się takie wybuchowe historie...
-
2009/07/20 12:22:24
NO coś Ty, one tak wybuchają? Nie miałam pojęcia!

A ja nie mam na razie zadnej nalewki na swoim koncie, bo mam przoduje w ich robieniu. Ja tylko spijam :D
-
2009/07/20 22:29:39
O kurcze, tych wybuchow nie zazdroszcze ;)
-
2009/07/24 00:18:59
a gdzie ten spirytus wejdzie do tego słoika jak tam już wiśnie i cukier? wiem pewnie zachowałem się jak gówniarz:-) ale chce poznać ten sekret
-
2009/07/24 08:34:23
Pytanie jak najbardziej na miejscu: przez 3 tygodnie cukier rozpuści się w soku wytworzonym przez wiśnie, a same wiśnie w trakcie fermentacji opadają/kompresują się. I tak robi się miejsce :)
-
2009/07/24 10:01:42
no to mnie przekonałaś:-) niedługo spróbuje, i obiecuje podzielić się wrażeniami. wiśniówka już długo za mną chodzi, a tu taki oryginalny przepis. pozdrawiam
-
2009/08/04 21:51:57
Witam, nastawiłam nalewke wiśniową w Twojego przepisu, ale niepokoi mnie, że wiśnie unoszą się nad poziom płynu i zaczynają mieć takie białe.... martwię się, że coś popsułam i nalewka jest już do wyrzucenia...Napisz proszę, jak to powinno wyglądać.
Z góry dzięki :)
-
2009/08/05 09:53:57
Lekki nalot może być - nie wyraźna pleśń, tylko taka jaśniejsza powłoka. Mogą niektóre owoce unosić się na powierzchni płynu. A ile już stoją? Może było cieplej w miejscu, gdzie stały, i szybciej sfermentowały?
-
Gość: Ania, evdo-78-30-75-232.subscribers.sferia.net
2009/08/15 19:31:29
Witam. Moja wiśniówka w poniedziałek skończy 3 tygodnie:) Pora na spirytus, tylko wygląda na to, że w jednym ze słoików nie ma za bardzo na niego miejsca:( Chyba będę musiała trochę wiśni ująć... Na szczęście w drugim słoiku, którego nie wypłeniłam po brzegi, zmieści się z pewnością ze szklanka procentów;)
-
Gość: Ania, evdo-78-30-100-143.subscribers.sferia.net
2009/08/16 09:11:52
I jeszcze pytanie, a po zalaniu spirytusem też trzeba odgazowywać i potrząsać?
-
2009/08/16 10:26:19
Po zalaniu spirytusem już nie potrząsamy/odgazowujemy. A jeśli faktycznie w jednym słoiku więcej miejsca niż w innym, oczywiście, że można przelać - pewnie potem i tak alkohol ze słoików zostanie pomieszany, przy odlewaniu owoców?
-
Gość: Ania, evdo-78-30-81-203.subscribers.sferia.net
2009/08/16 19:07:08
Dziękuję za odpowiedź. Jeszcze nie wiem, czy będę mieszała. Zdecyduję po spróbowaniu z każdego słoika:)
-
Gość: Aneczka, 088156010087.olsztyn.vectranet.pl
2009/08/30 11:36:17
Właśnie zabieram się do robienia wiśniówki i mam pytanie czy jest jakaś konkretna ilość spirytusu która powinna się zmieścić do tego słoiczka??
-
2009/09/01 15:01:40
Tyle, ile wejdzie :) Wiśni ma być do całkiem pełna, gdy opadną robi się kilku cm miejsce, tak do 1/5-1/6 słoika. Pamiętaj tylko, że spirytus dopiero po macerowaniu z cukrem 3 tyg!
-
Gość: Anulka, 088156010087.olsztyn.vectranet.pl
2009/09/29 19:11:12
dziś zalałam wisienki spirytusem... po 4 tygodniach, mam nadzieje, że nie wpłynie to negatywnie na smak wiśniówki ;) za 2 tygodnie powiem jak smakuje ;)
-
2009/09/29 21:21:38
Ja też mam nadzieję, że wszystko będzie ok. Rozumiem, że wyglądały ok po tych 4 tyg.? Na wszelki wypadek rozważnie próbować po 2 tyg. ze spirytusem. Gdyby smakowały podejrzanie, tj. np. nad smak alkoholu wybijała się gorycz, lepiej się pozbyć.
-
Gość: nalewkowicz, 078088044101.garwolin.vectranet.pl
2010/07/22 00:03:43
Nie wiem, jak smakuje wiśniówka z tego przepisu, ale mogę się jedynie domyślać. Pestki w tej "nalewce" wytworzą dość gorzki posmak. Związany jest on właśnie z owym "pruskim" kwasem. Aby do bukietu wiśni dodać "migdałowy" smak pestek, należy SAME pestki zalać dość słabym alkoholem (ok.12%) i macerować przez 3-4 dni, nie dłużej. Przy krótkiej maceracji i niskim stężeniu alkoholu kwas się nie wydzieli a nalew na pestkach będzie miał piękny migdałowy zapach i smak. Można go dolać do wiśniówki, oczywiście tylko do smaku.
Osobiście nigdy nie pozwalam aby sok nawet zaczął fermentować. Gdy tylko rozpuści się cukier zlewam wytworzony sok a owoce zalewam alkoholem 60%. Sok wędruje do lodówki. Po dwóch, trzech miesiacach zlewam alkohol i mieszam z sokiem.
-
2010/07/22 08:50:28
Nalewkowiczu: zapewniam, że nigdy nie wyszła mi nalewka gorzka. Czasem o gorszym kolorze, słabym aromacie itd., ale nigdy z gorzkim posmakiem. Wiśniówka Taty Madzi, od którego dostaliśmy przepis, także nigdy tak nie smakowała.
-
Gość: BS, aeth250.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/07/29 16:11:12
Owoce najpierw zalewamy wódka albo spirytusem (konserwacja i wydobycie aromatu wiśni) a po 2 czy 3 tygodniach dodajemy cukier z miodem przegotowany z niewielką ilością wody.
-
2011/07/29 16:15:31
BS, są dwie metody robienia nalewek - maceracja w alkoholu, o której piszesz, oraz metoda zasypywania cukrem, z której ja korzystam. Ładnie i klarownie opisała to inna blogerka, Basia - makagigi.blogspot.com/2011/05/nalewka-sosnowa.html Zachęcam do lektury.
Durszlak.pl

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape

Twitter Updates

    follow me on Twitter
    Coś niecoś

    POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna
    Darmowe statystyki