|
Blog > Komentarze do wpisu
Weekendowa piekarnia #46: BajgleGospodyni jubileuszowej Piekarni (już rok!) Tatter dała nam aż trzy przepisy do wyboru. Postanowiłam wykonać dwa, ale z jednym mogę nie zdążyć przed końcem weekendu ;), drugie zaś już został wykonany (i spożyty). Od dawna chciałam wykonać bajgle - jadłam je chyba tylko raz w życiu, w Krakowie. Do tej pory jakoś zniechęcała mnie konieczność obgotowywania bułeczek przed ich pieczeniem - zupełnie nie wiem, czemu. Poniżej widać moje precelki po kąpieli w wodzie z brązowym cukrem. Niestety niektóre lekko się przykleiły do ściereczki, na której się studziły (ściereczka lniana w, jak widzicie, uroczy ;) wzór) - nie wiem, czy komuś także się to zdarzyło? Poza tym obyło się bez niespodzianek. Poniżej przepis podany przez Tatter, z jedną uwagą, że moje ciasto rosło przez noc w lodówce, rano formowałam je po ponad godzinnym "odtajaniu" w temperaturze pokojowej. Robiłam z 1/2 porcji i zrobiłam 12 niedużych bajgiełków, które piekłam 25 minut.
Przepis pozwalam sobie także podczepić pod akcję widoczną na lewo. niedziela, 11 października 2009, ptasia
TrackBack
Komentarze
2009/10/11 21:15:30
Widzę, że Ty też już robiłaś bajgle, dla mnie najlepsze to te z makiem.
2009/10/11 21:27:05
Margot: myślę, że ten słód mocno zmienia jednak smak, no i na pewno przez długie wyrastanie w zimnie były kwaśniejsze. A skórka owszem, dość twarda, obwarzankowa, choć miąższ miękki.
2009/10/12 08:15:20
Pięknie puszyste wyszły Ci te bajgle, a u mnie były zupełne precle ;p Wiesz zamówiłam ten prawdziwy słód i wtedy spróbuję się z nimi jeszcze raz :)
Ściskam mocno i pozdrawiam :* 2009/10/12 08:22:26
Mi się jakoś one wcale nie wydają puszyste: popadłam w kompleksy po obejrzeniu zdjęć Margot i Tatter :)
|
![]() ![]() ![]()
|
Bajgle wyglądają pysznie i jak czytam można jeszcze sobie ułatwić ich produkcje i zostawić ciasto na noc w lodówce
Ja się przyznam ,że moje tak chałkowo z lekka smakują , skórkę maja inna taka obwarzonkowa