|
Blog > Komentarze do wpisu
Korzenna brandy pigwówkowa
Przyznaję, że tak naprawdę nie lubię brandy, ale miałam butelkę chyba dość dobrego sprezentowanego trunku, która stała od dłuższego czasu w spiżarni i bardzo powoli schodziła. Zużyłam ją w przepisie i dolałam likier kawowy z konieczności, bo zabrakło alkoholu do zakrycia pigwowca. Chyba był to jednak całkiem dobry pomysł... Poniżej proporcje na 500ml alkoholu:
Aha - Nigella twierdzi, że nie odcedza swojej brandy, bo bardzo jej się podobają te owoce pływające w alkoholu i kojarzą jej się z dziełami Williama Morrisa. Bardzo lubię Morrisa (vide moja wycieczka do V&A), ale te owoce w brandy kojarzą mi się niestety jedynie z preparatami w formalinie. Innymi słowy, całość po 6 tygodniach odcedziłam. * Opium Poesie de Chine YSL. czwartek, 26 listopada 2009, ptasia
TrackBack
Komentarze
gospodarnanarzeczona
2009/11/26 21:40:07
Mmmm. Ja swoje też odcedziłam, choć nie kierowałam się tym skojarzeniem. Ptasia gdzieś Ty łaziła, że widziałaś takie okropności ;-)
2009/11/27 07:49:09
To kiedy mogę wpaść na pigwowca :) Już się zbieram i lecę. Posiedzimy, pogadamy, pogotujemy i pojemy, a ani się obejrzymy jak będzie popołudnie i będziemy pić pigwówkę :)
A wiesz, że ja brandy samej to też tak nie za bardzo, ale jak w zeszłym roku zrobiłam ekstrakt waniliowy na brandy to to dobre było :) |
![]() ![]() ![]()
|