|
Blog > Komentarze do wpisu
Bliny i placuszki na Nowy RokWpis pierwszy noworoczny niby był, ale nie pokazałam, jak świętowaliśmy odejście 2009. Zważywszy na to, że 2010 ruszył bardzo dynamicznie (wygląda na to, że w najbliższym czasie będę mocno zajęta), muszę się zmobilizować do wpisu posylwestrowego, żeby nie było potem, że w okolicach Wielkanocy sobie o nim przypomnę.
Wymieszać dokładnie wszystkie składniki w misce. Ciasto powinno mieć konsystencję jak średnio gęsta śmietana. W razie potrzeby, gdy ciasto jest zbyt rzadkie dosypać trochę mąki (u mnie nie było takiej potrzeby). Nakładać po jednej łyżce ciasta na placek. Bliny smażyć z dwóch stron na lekko posmarowanej olejem/masłem i dobrze nagrzanej patelni, na średnim ogniu. Z podanych ilości wychodzi ok. 20-25 blinów. Atina sugerowała podawanie blinów z dodatkami słodkimi, u były zdecydowanie niesłodkie: kawior, kwaśna śmietana, ryba wędzona (troć) i śledzie. Poza tym do chrupania seler naciowy i dymka z solą. Lekko słodki smak placuszków bardzo dobrze się ze słonymi farszami komponował (choć wciąż za bliny nr 1 uważam pszenno-gryczane). Drugie placuszki jedliśmy już w Nowym Roku. Bardzo dojrzały banan i jw. maślanka wołały o spożycie, więc zrobiłam, po raz pierwszy od wieków, śniadaniowe placuszki bananowe na maślance wg Nigelli (z Feast). To nic innego niż wariacja nt. pancakes (czy też "pankejków"), od których do blinów bliżej niż do tradycyjnych naleśników.
Uwaga: jak w zwykłych pankejkach amerykańskich czy blinach, gdy spód gotowy, na wierzchu robią się bąbelki (dosłownie po kilkunastu sekundach). Warto chwilę poczekać z przerzucaniem (do maksymalnie 1 min), aby uniknąć rozlania spodu. Niestety, nie całkiem opanowałam tą sztukę i moje placuszki były wszystkie dość niekształtne i oczywiście różnych rozmiarów. Z gęstym jogurtem i powidłami smakowały jednak bdb. wtorek, 05 stycznia 2010, ptasia
TrackBack
Komentarze
2010/01/05 23:46:22
Ptaśku wszystkiego serdecznego w Nowym!
Niech się układa jak ma się ułożyć, niezapomnianych chwil i dużo dużo miłości! Startujesz bardzo smacznie aż mnie skręca z lekka bo ja leniwa od powrotu jestem jak jasna ciasna :) 2010/01/06 10:04:29
Cieszę się, że choć troszkę smakowały:) Mówisz, że na ostro takie dobre - koniecznie będę musiała spróbować :)
2010/01/06 10:10:05
Dzięki za życzenia ;)
Atino, pewnie, że smakowały: ja wszystkie bliny, naleśniki i inne takie lubię :) No, indyjską masala dosa jakoś najmniej, ale to myślę kwestia tego, że jadłam ją w Mysore, a tam wszystko było beee. Co do słonych dodatków: z lekko słodkim to moje ulubione połączenie - jak chałka czy brioszka do serów pleśniowych i wędlin czy sól w ciasteczkach typu digestives. 2010/01/06 13:14:41
O, ładnie przeszłaś od penkejków do blinów :) CHoc ja wolę te drugie... Z kawiorem nigdy nie jadłam i strasznie jestem ciekawa, jak smakują!
2010/01/07 08:42:49
Ptasiu, ja poproszę wszystko, a najbardziej te bliny na zakwasie - chodzą za mną od czasu jak je pierwszy raz zobaczyłam :)
Buziaczek cieplutki zapracowana Kobietko :* 2010/01/08 17:42:34
Bliny z kawiorem sa swietne. Jadlam je kiedys w jednej z restauracji z gwiazdka Michelina w USA i jestem pod wrazeniem, ze potrafisz je sama zrobic, Joasiu.
2010/01/09 16:50:22
Moje placuszki też mają nierówne kształty, ale za to nie ma nudy na talerzu jak to mówi moja siostra. Bliny chodzą za mną już od ponad roku muszę się w końcu za nie zabrać, tylko że jeszcze po piernikach brzuch nie odpoczął do końca. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
|
![]() ![]() ![]()
|
Pozdrawiam!