Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Weekendowa Piekarnia #57: brioszka z jogurtem

Gospodyni kolejnej Piekarni, Tili, zaproponowała m.in. przepis na brioszkę z dodatkiem jogurtu. Ponieważ brioszki i chałki uwielbiam, nie mogłam przepuścić okazji, by wypróbować nowy przepis. I dobrze się stało, bo pieczywo jest leciutkie jak piórko, puchate i pięknie pachnące, jedynie lekko słodkie - świetnie się komponuje ze wszystkimi dodatkami. Na przykładzie tego przepisu widać imho różnicę między chałką a brioche: to nie ten  sam stopień napowietrzenia, tj. w tym drugim pieczywie jest on znacznie wyższy. W oryginale występowała także woda z kwiatów pomarańczy - ponieważ nie lubię i nie używam, zastąpiłam ją sokiem wyciśniętym z pomarańczy i dodałam skórkę startą z jw.


Składniki: 80 ml letniego mleka, 1 jajko, lekko roztrzepane, 50 g jogurtu, 2 łyżki wody z kwiatów pomarańczy (u mnie sok wyciśnięty z pomarańczy), 1 łyżeczka soku z cytryny (pominęłam, dałam skórkę startą z 1 pomarańczy), 20 g cukru, 1/2 łyżeczki soli, 20 g masła, roztopionego, 350 g mąki pszennej typ 450, 1 łyżeczka drożdży instant (u mnie 10g świeżych, wkruszonych do reszty składników)

Przygotowanie: Wszystkie składniki umieścić w misce, wymieszać. Wyrobić ręcznie lub mikserem gładkie ciasto, odstawić na ok. 1 godzinę do wyrośnięcia, potem uformować bochenek o dowolnym kształcie. Ja podzieliłam ciasto na 8 części, każdą ukształtowałam w kulkę i umieściłam obok siebie w keksówce wyłożonej pergaminem do pieczenia. Odstawić do napuszenia ok. 30 minut i piec ok. 25-30 minut w 180-200 stopniach (piekłam w naparowanym piekarniku, w 200 st., grzanie góra-dół, jak zawsze). Należy uważać na czas pieczenia, by brioszki nie przepiec - swojej niczym nie smarowałam, tylko spryskałam wodą, a i tak się mocno zrumieniła.

Oczywiście najlepsza brioszka to taka świeża, ciepła, jedzona bez niczego, ew. z odrobiną masła. Ta z pierwszego zdjęcia to deser M., z miodem.

niedziela, 10 stycznia 2010, ptasia
Print Friendly and PDF

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/01/10 21:22:27
Ptasiu , masz rację ,że puch ta twoja brioszka, puch
Bardzo pięknie wygladaja te bułeczki puchatki
-
2010/01/10 21:24:31
No właśnie: miękka, puchata, potwierdzam. Na drugi dzień też mi smakowała, ale tylko z rana bo po południu już jej nie było:)
-
2010/01/10 21:26:42
To jest pyszne!:D
-
2010/01/10 21:29:48
Ach, Ptasiu, pięknie wygląda ta brioszka! Cudownie puchata, mniam!:)
-
2010/01/10 21:45:37
Pysznie wyglądają:)
-
2010/01/10 21:52:02
Ale fajnie puchata! Ja zakasuję rękawy jutro! Nieodwołalnie! ;)
-
2010/01/10 22:13:27
Róbcie, róbcie dziewczyny, bo warto :)
-
2010/01/10 22:59:55
Apetyczne brioszki, wyrośnięte jak należy...pyszne!
Pozdrawiam.
-
2010/01/11 09:12:52
Ptasiu - wyglądają prawie tak samo jak moje :-)) Świetnie smakują - prawda?
-
2010/01/11 11:33:48
Wow, ale ona u Ciebie puchata! A u mnie ona jest taka raczej miękka, bardziej zwarta, choć nie zbita i taką właśnie lubię najbardziej :) Do tej pory myślałam, że ona taka ze względu na jogurt, a teraz to już sama nie wiem - magia pieczenia :)
-
2010/01/11 11:41:59
A, czyli u Ciebie bardziej chałkowata (czyli też mniam :). Jogurt miałam gęsty, bałkański. Nie wiem, może ten sok z pomarańczy tak na nią podziałał :)?
-
2010/01/12 11:42:37
jaka piękna, puchata, kształtem podobna do mojej, też bez wody pomarańczowej
-
2010/01/12 15:42:14
Ptasiu, piekna! Bardzo puchata :)
A wody pomaranczowej i ja za bardzo nie lubie ;)

PS. 'gingembre' to faktycznie sympatyczne slowo ;))

@ptasia.cosniecos Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna