Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Pączki!

Dwa dni temu dowiedziałam się, że jak byłam mała, podobno jadłam domowe pączki, smażone przez babcię. Cóż, być może. Ja tego nie pamiętam :) i wolę uznać, że do minionego piątku pączków domowych nigdy nie jadłam. Dużo traciłam!

Spotkaliśmy się z Mi. i E., aby, jak w zeszłym roku, usmażyć faworki i pączki. Świetnie się złożyło, że akurat przepis 'zadała' nam Olcik w ramach Weekendowej Cukierni. Robiłam z 1/2 porcji, wyszło ok. 12 średniej wielkości pączków. Poniżej kopiuję przepis z moimi uwagami (przede wszystkim zredukowałam o 1/2 drożdże i smażyłam na oleju we frytkownicy, no i ponieważ pojawia się 'znikający' spirytus, pominęłam go w przepisie*. Pączki odstawiłam także do napuszenia po uformowaniu). Przepis pochodzi z książki W kuchni babci i wnuczki (okazało się, że ją mam, a nigdy nie używałam - teraz się zachęciłam, bo pączki wyszły świetne).

Składniki: 1/2 kg przesianej mąki, 5 (u mnie 2,5) dag drożdży, 6 łyżek cukru, ok. szklanki mleka, szczypta soli, 5 dużych (jeśli  mniejsze, warto dać 6) żółtek, 5 łyżek masła, otarta skórka z cytryny (pominęłam, dałam trochę ekstraktu waniliowego - ok. łyżki*)
Do nadziewania pączków: konfitura z dzikiej róży
Do smażenia:ok. 1/2 kg smalcu (u mnie olej słonecznikowy)

1. Drożdże rozprowadzić z łyżką mąki i cukru ciepłym mlekiem. Poczekać, aż wyrosną.
2. Utrzeć żółtka z resztą cukru.
3. W miseczce połączyć mąkę z drożdżami, utartymi żółtkami, skórką z cytryny/wanilią, szczyptą soli, wyrabiać (u mnie mikserem z hakiem).

4. Pod koniec wyrabiania, kiedy już ciasto jest doskonale wymieszane i lekko odstaje od łyżki lub dłoni, dolać stopione masło. Ciasto powinno być dość "wolne", czyli rzadkie, a także delikatne. Zostawić do wyrośnięcia.

5. Wyrośnięte ciasto rozwałkować lekko na grubość palca (u mnie cieniej) na wysypanej mąką stolnicy. Wycinać szklanką krążki, na środek nakładać konfiturę z róży. Można nakrywać takim samym krążkiem wyciętym z ciasta. Można też rozwałkować ciasto nieco grubiej i wycinać jeden krążek, który po nałożeniu konfitury różanej zlepiać palcami w jednym miejscu, tworząc jakby pakiecik (i ja tak robiłam).

6. Układać gotowe pączki na serwecie posypanej mąką. Pączki zlepiane z jednego krążka kłaść miejscem zlepienia w dół. Odstawić do napuszenia ok. 30-45 min (powinny wyraźnie urosnąć).
7. Wskazówki do metody smalcowej: W dość obszernym naczyniu rozgrzać smalec. Powinien być dość gorący, ale nie palić pączków; sprawdzić można wrzucając kawałek ciasta, jeśli się lekko, niezbyt gwałtownie rumieni, temperatura jest odpowiednia. Smażyć po kilka pączków na umiarkowanym ogniu nie gwałtownym, lecz i nie za lekkim, aby nie nasiąkały tłuszczem. Po jednej stronie smażyć pod przykryciem, a po drugiej, po przewróceniu pączków przy pomocy patyczka czy widelca, bez przykrycia, wtedy utworzy sie wokół pączka ładna, jaśniejsza obwódka.

W przypadku frytkownicy (polecam, jeśli macie): postępować zgodnie z instrukcją obsługi. Smażyć pączki partiami, po ok. 1 minuty na stronę.
8. Po usmażeniu na brązowo, wyjąć pączki, osączyć z tłuszczu ma bibule, posypać cukrem pudrem przez sitko lub polukrować.

* Po opublikowaniu przepisu dowiedziałam się, że alkohol daje się podobno po to, aby pączki nie chłonęły nadmiernie tłuszczu, a zatem 'znikanie' spirytusu z oryginału nie było zamierzone. Nie wiem, czy to dlatego, że dałam domowy ekstrakt waniliowy, który jest na wódce, czy z innych powodów, ale nasze pączki tłuszczu nadmiernie nie wchłonęły. Innymi słowy, zastąpienie spirytusu alkoholową wanilią polecam. Jeśli Wy chcecie dać czysty alkohol/wódkę, dodajcie go do ciasta podczas wyrabiania (w tym samym momencie, co skórkę z cytryny).

Ciasto bardzo dobrze się formowało, było miękkie i elastyczne. Ku radości E. niektóre pączki wyszły szczególnie "kostropate", tj. z wybrzuszeniami i innym cellulitem ;). A smak... Powiem tak: dopóki nie zjadłam ciepłego, świeżego pączka, wydawało mi się, że pączków nie lubię. I takich z cukierni, z lukrem, już nie super-świeżych, wciąż nie lubię. A te drugie - uwielbiam. Niestety, należy je zjeść na świeżo, jak najszybciej - po leżakowaniu nawet niecałą dobę nieprzyjemnie upodabniają się do sklepowych. Oczywiście, wiem, że wielu osobom to nie przeszkadza.

A oto, jak wyglądały nasze faworki:

Przepis ten sam, co rok temu, smażone także we frytkownicy (i wałkowane w maszynce do makaronu :).

poniedziałek, 08 lutego 2010, ptasia
Print Friendly and PDF

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Trt., *.radom.vectranet.pl
2010/02/08 18:50:14
Rozkoszne. Ja na bloga weszłam w innej sprawie, szukam ciasteczek drobnych, które zachwycą gości, muszą być więć wyjątkowe ale i dobrze wygladac. jakies typy?
-
2010/02/08 19:03:28
o matko jakie apetyczne , ja też lubię tylko takie domowe i ciepłe i raz do roku mi starczą
Hm , zawsze były w tłusty czwartek a w tym roku nie wiem czy dam rade je usmażyć i mimo ,że za paczkami nie przepadam to bym bardzo chciała ,żeby jednak mogła je usmażyć w tłusty czwartek
-
2010/02/08 19:03:48
Hm, z tym, aby 'dobrze wyglądały' będzie niełatwo, bo jakoś nie jestem najlepsza w ładnych wypiekach. Moje ulubione drobne ciasteczka to chyba te:
cosniecos.blox.pl/2008/02/Ciasteczka-owsiane-z-biala-czekolada-i-zurawina.html
Ale śliczne specjalnie nie są. Bardzo dobre dla dorosłych po obiedzie np. są te czekoladowe:
cosniecos.blox.pl/2009/07/Ciasteczka-czekoladowe-babci-Boyd.html
A może dukaty-czekoladki? Robiłam z kuwertury, ale można i z czekolady, i chyba wyglądają nie tak źle:
cosniecos.blox.pl/2009/11/Mendiants-czekoladowe-talarki.html
-
2010/02/08 21:19:05
Pączusie jak malowane! Ja się ich boję... Faworków podobnie ;)

Z kakałkiem to dałam plamę, wszystko przez moje gapiostwo: kupiłam mleczko już 1,5 tyg. temu. Miałam je robić w ten weekend, w P-szu i nie wzięłam ze sobą puszki! A jak się pewnie domyślasz, mleczka kokosowego w P. brak. BYłam w 4 marketach, nie było w żadnym...
-
2010/02/08 21:21:21
ach ta dzisiejsza mlodziez ;) za moich czasow ciasto na faworki walkowalo sie butelka po winie bulgarskim :D, byly cudownie cienkie, kruche i wyszlo ich chyba ze trzy miednice :)
paczki z celulitem uwielbiam :)
juz sie nie moge doczekac czwartku :)
-
2010/02/08 21:25:28
Aniu: no, to jesteś usprawiedliwiona IMHO. A czego się pączków boisz? Tj. ile ich zjesz :)?
Leloop; jakie te butelki wielofunkcyjne :) (Kiedyś czytałam wspomnienia A. Kręglickiej, jak to butelką po winie ucierała pesto).
-
2010/02/08 21:56:34
Świetne pączki i świetne faworki! Mniam, mniam:) Oj, zeby można się było nimi bezkarnie objadać hy hyhy ;))) , to jadłabym zwłaszcza faworki, bo pączki to ja tak sobie ;)
-
2010/02/09 10:16:49
Ptasiu, czuje ze gdyby Pola zjadla smazone przez Ciebie faworki, to nie mowilaby ze faworkow nie lubi, tak ja z paczkami mialas Ty :-)
Wlasnie pomyslalam, ze mialam nie robic paczkow, az nie zrobi ktos ze znajomych, no to musze...
-
2010/02/09 10:25:34
To Polcia faworków nie lubi?! Niemożliwe!
-
2010/02/09 17:03:24
To tgłupio z mojej strony zrobić Tydzień bez zakupów na tłusty czwartek. Czy jak zjem twojego pączka to będzie złamanie zasad?
-
2010/02/09 18:08:11
Narzeczono, można uznać, że Tłusty Czw to siła wyższa :)
-
Gość: madzia, *.iimcb.gov.pl
2010/02/10 14:32:35
Asiu, oto wiadomosc od Lukiego i jego Babci (on z Roztocza pochodzi, wiec stad takie komentarze czyli to co podpatrzyl w dziecinstwie - niekoniecznie dobrze zapamietal - to juz moja uwaga...):
" Paczki wygladaja slicznie, ale mam dwie uwagi co do przepisu. Jesli sie nie jest wegetarianinem, to wiele sie traci smazac paczki na oleju... spirytus (ew. ocet) dodaje sie do ciasta, by ciasto nie wchlonelo duzo tluszczu podczas smazenia... "
A moj komentarz jest taki, ze zaluje ze mnie nie bylo:(((((
-
2010/02/10 14:51:26
Madziu, my też żałowaliśmy. A za uwagi dziękuję. Spirytus zlikwidowałam, bo był w składnikach, ale znikał potem w przepisie, i a/nie byłam do końca pewna, co z nim zrobić, b/uznałam, że może to być błąd drukarski, po tym, jak znalazłam inne przepisy bez spirytusu. Swoją drogą, wanilia, którą dałam, jest na alkoholu (wódce), więc może zadziałała podobnie ;) Co do smalcu: no ja jednak od paru lat mówię mu nie ;) (i zapachowi podczas smażenia, i skutkom ubocznym związ. z żołądkiem). Nie mówiąc o tym, że we frytkownicy to jednak raczej trzeba użyć oleju (a komfort smażenia we frytkownicy jednak nieporównanie większy).
-
2010/02/10 17:13:41
Ja się bardzo cieszę, że zachęciłaś się do tej książki po zrobieniu pączuszków, za serce mnie ścisnęło, gdy przeczytałam, że "zniechęciłam się" !:o
oj..
cieszę się, że smażyłaś. Ja smażę jutro:*
-
Gość: Pearl, *.b-ras2.bbh.dublin.eircom.net
2010/02/10 23:19:04
Przepis rewelacyjny! Wlasnie zjadlam kilka swiezo usmazonych, rozplywaja sie w ustach, mieciutkie. Samo surowe ciasto mialo tak delikatna konsystencje, ze wiedzialam, ze musi wyjsc! Maz zachwycony, musze Mu juz wydzielac porcje ;))
-
2010/02/10 23:40:09
O nie ja nie smażę zarobiona jestem :)
-
2010/02/11 11:38:25
Pearl, cieszę się, że smakowało!
-
2010/02/16 20:52:23
Trudno powiedzic ktore ladniejsze, ale cos mam wrazenie ze chrustu bym zjadla od Ciebie z pol talerza Ptasiu :-)
-
2010/03/01 16:26:54
Ładnie Ci wyszły pączusie, które uwielbiam jeść jeszcze na ciepło, szkoda, że są tak kaloryczne... :)))

@ptasia.cosniecos Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna