Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Dwie kolorowe tarty

Oto dwie warzywne tarty, które ostatnio zrobiłam na obiad, w ramach wiosennego menu. Jedna to wariant tarty pomidorowej, którą tu już prezentowałam, ale wzbogaciłam ją w duchu sałatki greckiej, dodając 1 małą cebulę w piórkach, ok. 2 łyżek dobrej fety, pokrojonej w kostkę i posypując całość świeżymi ziołami: tymiankiem, cząbrem i hyzopem. Gdyby czarne oliwki były pod ręką, też bym je dodała ;)

Tym razem podpiekłam spód tarty, jednak nie zapobiegło to całkowicie nasiąknięciu ciasta od soku pomidorowego. Dlatego radzę nie przesadzać z ilością sosu śmietanowo-musztardowego pod pomidory (ja dałam trochę więcej, niż w przepisie, i to był błąd) oraz podpiec całość ok. 8-10 minut dłużej, np. grzejąc tylko od spodu, a najlepiej stawiając foremkę na nagrzanym kamieniu.

Druga to uproszczona wersja tarty botwinkowej Pinos (którą w oryginale także gorąco polecam). Im cieplej - a było, gdy ją robiłam - tym mniej mam ochotę na sosy jajeczne do tart (choć ten Pinosowy jest mniej jajeczny, a bardziej serowy). A poza tym szpinaku jakoś nie miałam... Stąd na spód z ulubionego ciasta maślankowego, już stosownie podpieczony na tartownicy ok. 27 cm, wyłożyłam farsz złożony z:

Składniki: Pęczek botwiny (u mnie zakończonej 4 bardzo mini buraczkami), 3 ząbki czosnku, sól, pieprz, duża szczypta chilli w płatkach, 1/4 łyżeczki kuminku, ok. 1/2 szklanki śmietany 18%, opcjonalnie: mała garść startego pecorino/parmezanu

Czosnek wrzucić na rozgrzane masło, przesmażyć, dodać pokrojone drobno buraczki i liście botwiny. Posypać solą, pieprzem, dusić ok. 15 minut. Doprawić kuminem i chili (utłuczonymi w moździerzu). Gdy lekko przestygnie, dodać śmietanę, tak aby powstał jednolity sos. Wyłożyć na upieczony spód, posypać serem, jeśli z niego korzystamy, zapiekać ok. 15-20 minut (pilnując, by się nie przypaliło).

I taka wersja też dobra :) Podobną minimalistyczną tartę robiłam kiedyś z cukinią i bakłażanem.

PS z 15.05.2012. A tak wygląda tarta botwinkowa na cieście francuskim dla idiotów (pieczona 25 minut w 190 st., bez jakiegokolwiek podpiekania, ciasto rozwałkowane w prostokąt, pieczone na blaszce z matą silikonową):

niedziela, 20 czerwca 2010, ptasia
Print Friendly and PDF

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/06/20 20:34:40
Ach, jakie piękne, obydwie! I te kolorki, super! Zjadłabym po kawałeczku:)
-
2010/06/20 21:05:27
Za botwinką nie przepadam, ale tę pierwszą tartę z pomidorami z chęcią bym schrupała:)
Pozdrawiam!
-
2010/06/21 00:11:28
na prawdę bardzo kolorowe
-
2010/06/21 07:43:15
Obie ładne, ja bym chyba wybrała pierwszą, choć druga też kusi ;))
-
2010/06/21 12:34:46
wybieram tą drugą.. :-)
-
2010/06/21 17:41:51
A mnie zdecydowanie Ptasiu ta botwinkowa kreci, nawet sie za botwina rozgladalam, ale wiem ze to niewiele da, bo w Pradze botwiny ni ma, lecz sie nie poddam :-)
-
2010/07/02 20:42:56
Botwinka rządzi :) Ja ostatnio też odchodziłam od warstwy śmietanowo - jajeczno - serowej :)
-
2012/05/14 12:02:54
mm.. aż mi tutaj zapachniało .
z chęcią zjadłabym tą fioletową:)
Miłego dnia!

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna