|
Blog > Komentarze do wpisu
To samo, ale inaczej: chleb z San Francisco i muffinyDziś tylko szybka "przypominajka" (bo niedoczas wciąż trwa...): wypieki, które już prezentowałam, ale trochę zmieniłam tym razem składniki i eksperymenty okazały się bardzo udane. A więc, po pierwsze, chleb z San Francisco, w którym zastąpiłam mąkę pszenną razową orkiszową typ 2000 (155g) i gryczaną (45g). Reszta b/z. Efekt bardzo smaczny, przekrój widać powyżej. Po drugie, muffiny rabarbarowe, które wzbogaciłam na zasadzie "potrzeba matką wynalazków", mianowicie poza rabarbarem dołożyłam 1 małego, bardzo dojrzałego banana, orzechy zastąpiłam rodzynkami a zarodki pszenne - otrębami. Cukier był drobny biały, bo brązowy skamieniał, plus dwie łyżki płynnego miodu (do łącznej wagi pożadanego cukru). Masa wyszła bardziej płynna, przez banana, więc dosypałam ok. 3 łyżki więcej otrąb. Do posypki na wierzch dałam mieszankę przypraw korzennych, której dwie szczypty dałam także do środka muffinów. Wyszły dość słodkie, ale puszyste i wolniej się zsychają, chyba przez większy dodatek owoców, niż inne muffinki. środa, 02 czerwca 2010, ptasia
TrackBack
Komentarze
2010/06/02 13:04:21
Ha! Ja też do niego wróciłam ostatnio :) To cudowny pewniak przy nadprodukcji zakwasu i dla początkujących też (tak łatwo się go robi, no coś ty!?). Serdeczności :)
2010/06/02 13:44:50
Bardzo lubie takie eksperymenty : czegos dodac, cos zmodyfikowac, cos pominac; zazwyczaj i tak jest smakowicie, prawda? A czasami nawet bardziej niz w oryginale ;)
Pozdrawiam serdecznie Ptasiu! 2010/06/02 13:46:22
Margot: czas - no właśnie...
Mydelicious: ja b. dawno nie robiłam, co najmniej rok ;) Lis_ko: wiem, że prosty (dodaj i wymieszaj), ale mi nie wychodził, zniechęciłam się i dopiero w zeszłe lato się udało :) Ale to, co piekłam na początku, gdy zakwas był młody, to w ogóle nie było miarodajne. 2010/06/02 16:52:48
Pyszny chlebek i pyszne muffinki! :)
Chyba będę się musiała skusic na takie rabarbarowe, mniam:) Pozdrawiam. 2010/06/03 00:01:09
Mi wyszedł dopiero za trzecim razem a i tak zawsze lekko oklapnięty :)
Ale się nie poddam. Kolejne wyzwanie to ten grecki Pan de Horiaki (chyba tak się pisze?), ale tego się jeszcze boję :D 2010/06/03 21:03:24
Dzięki dziewczyny, przyznaję, że ten pomysł na Franka będę powielać, bo nigdy taki dobry mi nie wyszedł ;)
Polka, grecki robiłam kilka razy i wychodził właściwie zawsze, poza tym jednym razem, kiedy źle wysmarowałam foremkę i musiałam go z niej wyciąć, bo zupełnie nie chciał się odkleić :) |
![]() ![]() ![]()
|
p.s ach ten czas ,a właściwie jego brak :(((