Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Makaron z dynią "dwa liście"

Czy ilość przeprowadzanych rzeczy mogła się w cudowny sposób rozmnożyć, np. przez pączkowanie? Czasem mam takie wrażenie. Trzy dni robiłam porządek w przyprawach i chwilami włos jeżył mi się na głowie na widok kolejnego otwartego opakowania z np. goździkami lub na widok kolejnej paczki soli (otwartej, oczywiście). Wciąż gotujemy zatem to, co szybkie, albo przynajmniej nie czasochłonne. Oto makaron - wciąż na Festiwal Dyni - który roboczo nazwałam "dwa liście" - stąd, że dodałam garść suszonych liści curry, które nie zmieściły się w słoiczku* i garść świeżej szałwi.

Składniki: ok. 450-500g dyni, oliwa, ząbek czosnku, garść suszonych liści curry, garść szałwi, sól, pieprz, chilli w proszku lub płatkach, gałka muszkatołowa lub kwiat gałki, ok. 3 łyżek śmietanki, ok. 200-225g dowolnego makaronu (u mnie kokardki)

Dynię (ze skórką, pozbawioną jedynie 'farfocli' i pestek - te ostatnie zachować) wrzucić na wyłożoną folią blaszkę i piec ok. 50 min. w 200 st. (ja potraktowałam tak całą, podzieloną na 3 części, dynię, użyłam część do makaronu, a resztę zamroziłam). Lekko wystudzić, tak aby można było ją obrać ze skórki i lekko rozdrobnić. W między czasie zachowane pestki dyni skropić oliwą i posypać solą, umieścić w natłuszczonym naczyniu żaroodparnym i piec ok. 20 minut w 200 st. (zaglądając co jakiś czas, czy się nie przypalają). Gotowe pestki odstawić na bok.

Rozgrzać oliwę w rondlu (w tym samym czasie można nastawić wodę na makaron), przesmażyć rozdrobniony czosnek. Wrzucić liście. Wymieszać. Dodać dynię, skręcić ogień na średni. Doprawić do smaku solą, pieprzem, chilli i gałką lub kwiatem gałki. Gotować, aż całość będzie stanowić jednolitą masę (ok. 10 minut). Skręcić ogień na minimalny, zabielić sos śmietanką, sprawdzić doprawienie. Wymieszać z ugotowanym makaronem, podawać posypane uprażonymi pestkami dyni.

* A w takim słoiczku (oto moja świeżo przemieszczona kolekcja przypraw):

piątek, 29 października 2010, ptasia
Print Friendly and PDF

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/10/29 15:43:08
Noooo,makaron juz jest swietny,ale ta kolekcja.......normalnie az mi sie sama buzia otworzyla i oczy szerzej....FANTASTYCZNA!!!!! super to wyglada :) widze,ze jestes swietnie do Korzennego Tygodnia przygotowana :)

Usciski weekendowe :)
-
Gość: Małgosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/10/29 15:50:25
Pestki dyni podajesz z łupinką? Czy ona jest jadalna?
-
2010/10/29 16:01:32
Gosiu: oczywiście, że jestem przygotowana :)
Małgosiu: mmm... jaka łupinka? Nigdy nic nie usuwałam z pestek, a trochę ich już zjadłam na przestrzeni ok. 2 lat, więc sądzę, że wszystko jest jadalne :). Nie bardzo zresztą wiem, co/jak bym miała z nich usunąć. Pomysł na prażenie swoją drogą nie mój, wyczytałam go kiedyś na Galerii Potraw, a osoba, która go podawała, wzięła ją z którejś książek Jamie'ego Olivera.
-
2010/10/29 16:04:14
Pysznie! Taka kombinacja dyni, makaronu i przypraw brzmi wspaniale.
Imponująca kolekcja przypraw.Swoją też niedawno uporządkowałam...

kuchennymidrzwiami.blogspot.com/
-
Gość: Małgosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/10/29 17:10:03
Chodzi mi o tą białą łupinkę. Ja kupuję do jedzenia takie obłuskane, sam zielony środek. Nie wiedziałam, że łupinkę też można zjadać. Chętnie skorzystam z pomysłu, bo jem dużo dyni i wszystkie pestki do tej pory wyrzucałam.
-
2010/10/29 18:22:33
Małgosiu: te surowe, ze środka dyni, są zupełnie inne od tych zielonych, suszonych. Surowe są miękkie, delikatne, skórka jest cienka. Uprażone - pyszne, tylko nie zawsze chce mi się je wydłubywać i bawić z piekarnikiem (choć wiem, że warto). Można także doprawiać chilli, cynamonem - czym dusza zapragnie.
-
Gość: Małgosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/10/29 20:09:25
Dziękuję za wyjaśnienie. Upiekę pestki przy najbliższym krojeniu dyni.
-
2010/10/30 00:15:12
mniam, mniam ;]
pożywny, apetyczny i niebywale aromatyczny.
-
2010/10/31 11:43:45
Karmeli-itko: zgadza się :) Choć niektórzy narzekali, że za delikatny.
Małgosiu: ciekawa jestem, jak będą Ci smakować.
-
2010/10/31 19:12:11
Ptasiu jak zobaczyłam tą Twoją pólkę z przyprawami normlanie mnie zatkało i szczęka mi spadła z wielkim hukeim uderzając o podłogę:) Cudnie poprpstu cudni- ja nie powiem też mam dużo przypraw ale nie wyeksponowanych tak ładnie:)

A makaron z dynią zapowiada się smakowicie:)

serdecznie pozdrawiam
-
2010/11/01 15:54:42
Ja wprawdzie za makaronem nie przepadam, ale z dynia moge zjesc wszystko ;))
A polka z przyprawami faktycznie imponujaca :)

Pozdrawiam serdecznie Ptasiu! I dziekuje za udzial w Festiwalu :)
-
Gość: Małgosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/11/01 19:44:29
Upiekłam pestki. Niestety miały dość twardą skórkę nawet po upieczeniu (a niektóre trochę się przypaliły, więc dłużej już piec nie mogłam). Miałam dynię hokkaido. Spróbuję jeszcze z innej dyni zrobić, bo bardzo podoba mi się pomysł wykorzystania pestek.
-
2010/11/01 21:05:39
Eweloso: pomysł był zasadniczo mojego męża ;)
Beo: to ja dziękuję za akcję :)
Małgosiu: hm, przyznaję, że ja z hokkaido miałam do czynienia tylko raz świadomie, i z niej pestek nie piekłam. Najczęściej kupuję dynię no name na straganie, czasem nie całą, tylko odkrojoną (więc może olbrzymią?), a pestki piekłam z tego, co popadło, więc najczęściej z tego no name. Być może zależy to od gatunku. Te, które piekłam ostatnio, były wyjątkowo miękkie (i to mogła być dynia bambino), ale i inne nie powinny być twarde/nieprzyjemne do gryzienia (choć oczywiście może to też zależeć od indywidualnych preferencji). Btw, dziś na pomysł pieczenia pestek natknęłam się u Joanne Harris, w mojej ulubionej książce - The French Kitchen.
-
2010/11/01 21:22:15
Małgosiu: przez miękkie oczywiście nie mam na myśli miękkie jak aksamit ;). Upieczone pestki powinny być chrupkie, ale przyjemne właśnie do chrupania, nie twardsze od suszonych pestek słonecznika itd., a zarazem lekko kruszące się, "wydmuszkowe". A, ja takie lekko przypalone też zjadam.
Możesz jeszcze spróbować piec w niższej temperaturze - np. 160-180 st. C., za to ciut dłużej (najlepiej zaglądać na bieżąco).
-
Gość: Małgosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/11/02 08:59:01
Dziękuję za rady. Upiekę w niższej temperaturze. Miałam małą hokkaido i pestki też były malutkie. Myślę, że dla nich była zbyt wysoka temperatura. Pestki po upieczeniu były mocno twarde, trudne do pogryzienia. Te przypalone były niesmaczne (w środku były zupełnie brązowe).
-
2010/11/03 20:54:44
imponująca ta półka z przyprawami :) pozdrawiam
-
2010/11/08 23:33:46
A kto mi zrobi taka polke, ostatnio pilnie potrzebuje :)))
Sciskam Ptasiu serdecznie!

@ptasia.cosniecos Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna