Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Selbstgemacht w Austrii

Jak to dzisiaj powiedziałam M, mieszkamy tymczasowo w burdelu, przy czym nie miałam na myśli domu uciech z czerwonymi latarniami, tylko maksymalny bałagan. I tak będzie niestety jeszcze co najmniej kilka dni. Gotowanie jest nieco utrudnione, więc tymczasem przywołam jeszcze jedno austriackie wspomnienie z ostatniego wyjazdu. Dotyczy ono karczm spod znaku "selbstgemacht", serwujących domowe, czy też dosłownie: samodzielnie robione sery, masło i wędliny z własnej wędzarni.

Na pierwsze miejsce tego typu - Strohlehenalm - natknęliśmy się przypadkiem, tj. zeszliśmy do niego ze szlaku nad Dorfgastein, chcąc napić się piwa. Karczma znajdowała się przy gospodarstwie i nie różniła się niczym od innych górskich Almów. Skromne menu było napisane kredą na ścianie, a składało się z chleba z różnymi dodatkami (mięsnymi lub nabiałowymi), ew. zupy, oraz z różnych napojów. Dzień był skwarny (przed burzą), a piwo chłodziło się na zewnątrz w korytku, do którego spływała woda ze źródła. Można było także skosztować maślanki, kwaśnego mleka czy mostu (cydru). Chleb był żytni i chyba niekoniecznie domowy (najprawdopodobniej z lokalnej piekarni), za to zachwyciło nas to, co na chlebie się znajdowało. I masło, i wędzona szynka, i ser dojrzewający były pyszne, a przy tym smakowały... inaczej. Coś (wspomagane przez napis nad drzwiami, informujący o możliwości nabycia sera i masła) nas tknęło i spytaliśmy się pani zbierającej talerze, czy to ich własne produkty, na co przytaknęła: "Ja, selbstgemacht". Wychodząc z karczmy zauwaźyliśmy, że Alm bierze udział w oficjalnych dożynkach (Bauernherbst) w dolinie Gastein (jeśli dobrze pamiętam, organizując kursy smażenia pączków).

Posiłek zapadł nam w pamięć i gdy w Sportgasteinie zobaczyłam szyld Weitbauer Alm informujący, że w nieco zaniedbanej chatce można zjeść i nabyć podobne specjały, czym prędzej skręciłam w tamtą stronę. Ponownie zjedliśmy chleb z serem i szynką, popijając tym razem maślanką, i choć było smacznie, jednak posiłek w Strohlehenalm wygrywał na każdym polu. Ser był zupełnie innego typu (nie dojrzewający, a raczej twardy żółty), wędlina lekko przypominała prosciutto.

Do trzech razy sztuka: dowiedziałam się, że w Wieden, na przedmieściach Bad Hofgastein, znajduje się browar Schmaranz, też biorący udział w Bauernherbst. Poza własnymi piwami pszenicznymi (jasnym - bardzo lekkim, ciemnym i mieszanym - moim faworytem), serwują jadło proste i wiejskie, przy czym chleb jest domowy, a jaja, nabiał i różne inne produkty - z własnego gospodarstwa. Restauracja to mała, ciemna knajpka, w której mieści się 1 duży stół i 1 mały, a połowę pomieszczenia zajmuje otwarta kuchnia, więc goście mogą przyglądać się, jak przygotowywane jest jedzenie (ciekawe doświadczenie). Porcje okazały się bardzo obfite oraz sycące, i nieco przerosły nasze możliwości, ale jedzenie było smaczne, proste, a całe przedsięwzięcie przyjemnie bezpretensjonalne. Podane na przystawkę  domowe wędliny i sery znów różniły się od testowanych w poprzednich karczmach. Warto zanotować, jako mały zgrzyt, że pieczony ziemniak z sosem grzybowym, który znajdował się w karcie jako 'danie wegetariańskie', zawierał duże ilości boczku (no i nie był to ziemniak, tylko 1,5 dużego ziemniaka ;).

I teraz pytanie do czytelników: podczas naszego zeszłorocznego "Tour de Pologne"  po Polsce wschodnio-południowej, kilkakrotnie mieszkaliśmy i stołowaliśmy się w niewielkich pensjonatach. Produkty własne pojawiały się, np. sery kozie i domowe dżemy w Chacie Magoda, ale stanowiły raczej niewielki procent w ogólnym jadłospisie, no i osoba nie nocująca w danym miejscu nie mogłaby liczyć na posiłek. Znacie jakieś miejsca - karczmy, knajpki, restauracje - nie noclegowe, które mocno stawiają na własną produkcję, serwując własne sery, wędliny, chleb? Liczę na to, że takie są, i że mi o nich opowiecie ;)

PS z 19.10. Po przeczytaniu mojego posta przez M wystąpiła między nami pewna różnica zdań. Otóż moja druga połowa uważa określenie "karczma" za mało udane w odniesieniu do opisanych przeze mnie miejsc (kojarząc karczmę z wyszynkiem a la Chłopskie Jadło), i zaliczyłby je raczej do agroturystyki. Ja nie całkiem się zgadzam, a przynajmniej - nie można by porównywać agroturystyki polskiej - nastawionej na noclegi, pobyt czasowy gości - z opisywana austriacką o profilu gastronomicznym. W Strohlehenalm podobno oferowano także noclegi, ale samo miejsce oznaczone było np. na drogowskazach za pomocą skrzyżowanych sztućców, co jest chyba dość czytelnym symbolem. Weitbaueralm noclegów nie oferował, a właściciele Schmaranzbrau mają pensjonat, ale jest to osobne przedsięwzięcie. Skala działań jest niewielka (największa chyba w przypadku browaru Schmaranz), ogólnie porównywalna z Chatą Magoda czy może Wołowiec 15, ale inny obrany kierunek.

Uwagi M: Najciekawszą, z punktu widzenia tzw. foodie, cechą austriackich "Almów" jest produkcja na niewielką skalę kilku produktów takich jak wędliny czy sery. Wykorzystywane są własne składniki, a pracę wykonują sami właściciele - co z natury znacznie ogranicza liczbę tak wytwarzanych dóbr. Stoi to w opozycji do pojawiających się w Polsce producentów tradycyjnej żywności na znacznie większą skalę (vide Tusinek, Krakowski Kredens i oraz XXX "Babuni"). Wydaje mi się, choć nie mam pewności, że ten ostatni sposób wytwarzania niektórych typów jedzenia (wędliny, sery, przetwory) zmusza do kompromisów jakości na rzecz rachunku ekonomicznego.
poniedziałek, 18 października 2010, ptasia
Print Friendly and PDF

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/10/18 22:10:22
Ptasiu, cudo! Marzę o domowej wędlinie ilekroć kupię jakąś w sklepie..
Odnośnie takich miejsc w Polsce polecam gospodarstwo/zajazd Tusinek na Mazurach - zwłaszcza ich kozie wyroby, ale i ciasta, pierogi - pycha, robione na miejscu, warzywa hodują w ogrodzie za zajazdem. Wędliny nie są ich, ale tradycyjne, też niezłe.

Pozdrawiam ciepło :)
-
Gość: lo, *.adsl.inetia.pl
2010/10/18 22:48:23
Wracaliśmy kiedyś z Wiednia do domu. Zatrzymaliśmy się na śniadanie w jednej z miejscowości po drodze przed czeską granicą. Miejsce wyglądało jak nasz dawny GS, ale ta szynka ,ser i chleb były genialne. Lo (pistachio-lo.blogspot.com)
-
2010/10/19 08:14:48
Ptasia my też mieszkamy w tym no hmmm. Ale wcale nie zanosi się na zmianę. namiar na panią? Moje gotowanie nie tylko jest utrudnione, ale go wcale nie ma ;-(
-
2010/10/19 08:32:31
Właśnie się pokłóciłam z M o nazewnictwo HoReCa polsko-austriackie, chyba napiszę PS do posta :)
Lo, przed samą czeską granicą jest wiele miejsc, które mnie kuszą w tym zakresie - ogłaszają się, że sprzedają swoje miody, jabłka, wina...
Moniko: byłam raz w Tusinku (można powiedzieć, że obecnie to moja okolica ;), ale nie wywarł na mnie super wrażenia (choć moi rodzice przepadają). Przede wszystkim odniosłam wrażenie, że to przedsięwzięcie na nieco większą skalę, podobnie jak Guciów, o którym pisałam rok temu.
-
2010/10/19 08:32:49
Narzeczono: zaraz spłodzę @
-
2010/10/20 21:28:59
Witaj w klubie:) ja w b.....u żyję juz trzeci miesiąc i doskonale was rozumiem i współczuję...u mnie remont rozprzestrzenił się z kuchni na 3 poziomy :(
Pozdrawiam z kuchni prawie juz wyremontowanej!
-
2010/10/20 23:28:29
Ja mogę polecić takie miejsce na Kaszubach. Gościniec dla Przyjaciół w Wyczechowie. Niestety nie posiadają strony www. Wędliny i chleb to mają cudowne. Zawsze gdy jestem w Gdyni to robię zapasy na kilka tygodni. Pozdrawiam cieplutko
-
2010/10/25 01:12:53
Ptasiu, no nie żartuj, mieszkasz w pobliżu Tusinka? Bo to właściwie też moje okolice, właśnie niebawem się tam wybieram :) A jeśli chodzi o sam zajazd to mnie najbardziej przekonują własnie ich sery i mleko kozie, ostatnio trafiłam też na masło - prze-pychota :)

Pozdrowienia serdeczne :)))
-
2010/10/25 09:55:24
Moniko: no, ten sam powiat - bo tak zupełnie blisko tam nie mam (kilkadziesiąt km pewnie). Nabiału nie próbowałam, może czas wybrać się ponownie?

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna