|
Blog > Komentarze do wpisu
Pasztet świątecznyMoja Mama co rok robi pasztet - na Boże Narodzenie lub Wielkanoc. Zazwyczaj co rok jest trochę inny, bo dodaje różne mięsa. Zawsze jest choć trochę dziczyzny. W rodzinie M pasztety robiła Ciocia C., a od kiedy jej zabrakło, pałeczkę przejął mój mąż. Przepis jest Cioci, ale M go trochę zmodyfikował, mieląc masę tylko jeden raz (jak i moja Mama), a nie trzykrotnie. Dodaje także inną cielęcinę. Pasztet domowy nie w wersji błyskawicznej wymaga cierpliwości i czasu. Mięso trzeba obsmażyć, ugotować, przemielić, doprawić i dopiero wtedy upiec. Gdy Mama zabierała się za robienie pasztetu, wolałam w miarę możliwości zniknąć z domu, gdyż atmosfera bywała napięta ;) Gdy zabiera się za to M, mam większy problem ze znoszeniem wyjątkowo intensywnego zapachu gotowanego mięsa. Gotowy pasztet uwielbiam jednak jeść: na chlebie, z dodatkiem musztardy, chrzanu lub dżemu cebulowego (świetne połączenie!) jest przepyszny. Bardzo dobrze się także mrozi. Składniki:
Mięso opłukać, dokładnie osuszyć, obsmażyć do zrumienienia (szczerze polecam do tego celu frytkownicę). Umieścić w bardzo dużym garnku, kładąc w kolejności od dołu: podgardle, wątróbkę i cielęcinę. Dodać warzywa, pieprz ziarnisty, ziele a., grzyby liście laurowe oraz na wierzchu umieścić kajzerkę. Lekko podlać wodą i dusić pod przykryciem, aż mięso będzie zupełnie miękkie (co potrwa kilka godzin). Mięso dokładnie wystudzić i przemielić jednokrotnie razem z warzywami. Do masy dodać jaja i przyprawy mielone - do smaku, powyżej podaję nasze proporcje. Dokładnie wymieszać, sprawdzić doprawienie. Przełożyć do blaszek (np. keksówek - ok. 3) wysmarowanych tłuszczem i wysypanych bułką tartą. Idealnie jeśli warstwa będzie nie grubsza niż 5 cm, ale trochę grubsza też nie zaszkodzi (my piekliśmy teraz w 2 kwadratowych blaszkach jak do brownie). Piec ok. 1 h, w 180 st. C (termoobieg, w góra/dół - ok. 190-195 st. C). W wierzch pasztetu można wcisnąć trochę świątecznych foremek ;) Gotowy pasztet powinien mieć wypieczoną, zezłoconą i chrupką skórkę. Uwaga: nie warto próbować jeszcze ciepłego, smaczny jest dopiero po dokładnym wystudzeniu. A tak wygląda na kromce Borodinskiego: Korzystając z okazji życzę Wam wszystkiego dobrego (i smacznego ;) w nadchodzącym roku 2011. U nas dziś w menu znów będą bliny oraz to, co widać poniżej: piątek, 31 grudnia 2010, ptasia
TrackBack
Komentarze
myniolinka
2010/12/31 22:30:44
Wszystkiego dobrego Ptasiu!
2011/01/01 11:02:30
Takiego pasztetu chętnie bym zjadła. Lubię pieczone pasztety :)
Ptasiu wszystkiego dobrego, niech urządzanie w nowym domku idzie zgodnie z założeniami. No i niech Bica z Oscypkiem dobrze się miewają :) 2011/01/01 11:15:41
Pasztet brzmi pysznie! jako fanka pasztetów wiem,że każdy ma swoje recepty i dodatki.
Ja mielę na przykład dwa razy. Dobrego 2011! kuchennymidrzwiami.blogspot.com/ 2011/01/01 12:10:51
Dziękuję, dziewczyny!
Anno, o dwukrotnie mielonym jeszcze nie słyszałam, choć przecież to logiczne :) 2011/01/02 01:30:43
Fajny pomysł z wzorem wyciskanym na pasztecie:)
Przesyłam moc życzeń noworocznych!!!! 2011/01/02 18:03:35
Uwielbiam domowy pasztet. Moja Teściowa zrobiła pasztet na Święta - jest niesamowity!
Twój wygląda baaaardzo apetycznie :) 2011/01/03 16:27:10
O tak, domowy pasztet jest przepyszny! I za nic w świecie nie może się z nim równać ten ze sklepu. Mniam! :)
Pozdrawiam serdecznie :) |
![]() ![]() ![]()
|