|
Blog > Komentarze do wpisu
Barszcz na kwasie i pieczone uszkaWiecie, że jeszcze nigdy - do poniedziałku - nie ugotowałam sama barszczu? Robiłam chłodnik z botwinki, i zajadałam się barszczami Babci, Mamy, Teściowej oraz M (który tu pokazywałam). Postanowiłam, że jak robić, to robić porządnie: nastawiając wcześniej kwas buraczany, a do tego dodatek z kuchni rosyjskiej: pieczone uszka z nadzieniem z kaszy gryczanej. Przyznaję, że akurat barszczu na domowym kwasie nigdy nie jadłam, chyba, że Babcia kiedyś robiła. Smak jest inny niż zupy "szybkiej", ale po pierwszym zaskoczeniu całkiem mi przypadł do gustu. Co więcej, barszczolubny M wyraził aprobatę :) Korzystałam z przepisu na kwas podanego przez Gospodarną Narzeczoną oraz jej rad co do samego barszczu, a ona cytowała za Marią Disslową.
Barszcz możemy podać czysty, z dodatkiem "farfocli" (czyli poszatkowanych, ugotowanych jarzyn... jak u mojej Babci D.), ugotowanych ziemniaków czy śmietany. Ja przejrzałam Kuchnię rosyjską Hyginy Seheń (skąd pochodzą stosowane przeze mnie przepisy na bliny) i postanowiłam zrobić uszka pieczone z nadzieniem z kaszy gryczanej. Przepis okazał się nieco niedokładny, co nie jest niczym nowym w tej książce (m.in. została mi 1/2 farszu, a co do temperatury i czasu pieczenia - musiałam zgadywać). Oto zatem, jak zrobiłam:
Zupa miała piękny kolor, który moim zdaniem zawdzięczała kwasowi buraczanemu. Niestety zdjęcia były robione na szybko i wieczorem, więc koloru specjalnie nie oddają ;/. Kwas poza tym, że zakwasza ;), nadaje barszczowi specyficzny posmak, który M nazwał "przydechem". Jak jednak ujął - "specyficzny, ale pierwsza klasa". Warto spróbować, także z uszkami, które są ciekawym dodatkiem. piątek, 14 stycznia 2011, ptasia
TrackBack
Komentarze
2011/01/14 19:11:12
Uffff... ulżyło mi :)
bo ja też jeszcze nigdy nie robiłam sama barszczu - takiego prawdziwego, od początku do końca... po takim opisie może i ja się w końcu odważę? 2011/01/14 19:24:15
Ja też gotuję barszcz na zakwasie buraczanym.Musi tam się jeszcze znaleźć czosnek.Do gotowania dodaję jabłko, czasami grzybek suszony.Czasami dolewam czerwone wino.
A uszka pieczone tak bym zjadła!Wspaniałości. 2011/01/14 22:41:03
Pyszny ten Twój barszczyk Ptasiu. Na zakwasie buraczanym jeszcze nie robiłam.
2011/01/15 00:24:32
Też chyba jeszcze nie jadłam barszczu na kwasie, ale pamiętam ze znajomy moich dziadków robił taki kwas, trzymał go przez tydzień na płycie takiej kuchni węglowej bo musiał mieć ciepło.
To te zdjęcia przy słabym świetle Ptasiu? Wcale po nich tego nie widać! Pozdrawiam serdecznie :) 2011/01/15 00:26:12
tzn. widać odbicie lampy ale niczemu to nie przeszkadza, ładne są. I już uciekam :)
2011/01/15 09:38:58
Czosnek mówicie? Następnym razem spróbuję.
Moniko: co do zdjęć - nie lubię robić ich w sztucznym świetle ;/ Przekłamuje kolory, odbija się lampa, cienie są itd. Tj. na pewno jeśli ktoś ma większą wprawę i umiejętności, no i ma lepszy sprzęt, potrafi to obejść. Ja stawiam na światło dzienne i mój ulubiony parapet okienny ;) A, co do miejsca trzymania kwasu: ja go hodowałam w łazience, w której jest ok. 25 st. C. 2011/01/15 10:33:13
Ptasiu, czosnku to nie za dużo. gdyż ja w zeszłym roku robiłam taki zakwas i właśnie troszkę za dużo czosnku dodałam. Hmm zjadła bym taki barszczyk.
Miłego weekendu 2011/01/15 15:27:00
Ptasiu, gratuluję pierwszego barszczu wykonanego własnymi ręcoma. ;) To jedna z moich ulubionych zup, szczególnie czysty do popijania jakiś smacznych kąsków. Do zrobienia smacznego zakwasu absolutnie nie jest potrzebny chleb, ja po pierwsze nie mam łatwego dostępu do chleba na zakwasie, po drugie naczytałam się, że chleb lubi spleśnieć i zakwas trafia szlag. Dołączam do głosów, że czosnek zakwasowi robi dobrze, ja czasem daję też kawałeczek świeżego imbiru. Narobiłaś mi niesamowitej ochoty na zakwas, latem potrafimy takim zimnym z lodówki popijać obiad. :)
2011/01/15 15:36:50
Pani.Serwusowa, to mnie zaciekawiłaś tym brakiem chleba. Jak ty robisz, po prostu zalewasz buraki wodą (z czosnkiem)?
2011/01/15 16:12:28
Buraki (4 średnie sztuki) pokrojone wrzucam do szklanej karafki, dorzucam ze dwa ząbki czosnku, obrane, lekko zgniecione nożem, zalewam bardzo delikatnie osoloną, lekko ciepłą wodą. Jak wspomniałam czasem dorzucam mały kawałek imbiru (dosłownie plasterek). No i zlewam pierwszą zlewkę wiadomo najszybciej, w zależności od temperatury kiszenie trwa tak ok. tygodnia, jest najbardziej intensywna. Buraki zalewam jeszcze raz i odstawiam do dalszego kiszenia, druga zlewka jest delikatniejsza. można zrobić już 3, ale ona dla mnie za mało wyrazista jest.
2011/01/15 18:21:43
To zupełnie inaczej, bardziej jak zakwas na żurek trochę (sól i te inne przyprawy). No, to tak też kiedyś spróbuję.
2011/01/16 06:55:44
uwielbiam taki barszczyk! A uszka to moja miłość, tyle, że nigdy nie jadłam pieczonych;) Chyba trzeba będzie spróbować :)
|
![]() ![]() ![]()
|
A pieczone uszka -mniam :)