|
Blog > Komentarze do wpisu
Porco a alentejanaW lipcu 2004, wędrując po Półwyspie Iberyjskim, pod koniec pobytu w Portugalii trafiliśmy do Taviry. Miasto zapamiętaliśmy dlatego, że nie było nad morzem (wbrew temu, co z E. wypatrzyłyśmy wcześniej na mapie ;), za to na jego ulicach od rana do nocy słychać było fado, czasem z "romantycznym" (moja ówczesna opinia) kocim śpiewem w tle. W Tavirze też poszliśmy do restauracji, w której nie pamiętam, co jadłyśmy z E. (chyba ryby), ale bardzo dobrze pamiętam, że M jadł wieprzowinę z małżami, czyli porco a alentejana*. Kilka lat później odtworzyliśmy danie w domu (korzystając z tego przepisu), a ostatnio M zrobił replay, tym razem jednak zmieniając co nieco. Oto, jak było:
W oryginale były nie pasty paprykowe, lecz słodka i ostra papryka w proszku - można oczywiście ich użyć (zachęcałabym też, by choć 1 z nich była wędzona), znalazłam jednak wiele przepisów wykorzystujących właśnie pasty. Ponieważ miałam dwa warianty na stanie, zostały dodane. Harissa sprawiła, że danie jest lekko pikantne, ale nie przesadnie.U nas z dodatków były pieczone ziemniaki i trochę surowej zieleniny, ale świeżo upieczony biały chleb - typu bagietka - jest jak najbardziej wskazany. Danie bardzo polecam - mięso zyskuje na kontakcie z owocami morza, i na odwrót. Choć jadłam je dotychczas tylko latem, nie wiem, czy to potrawa bardziej zimowa - zresztą, sami spróbujcie. * Oraz że wieczór zakończył się machaniem portugalską flagą z balkonu... środa, 26 stycznia 2011, ptasia
TrackBack
Komentarze
2011/01/26 18:26:21
Atria: no tak, ja mam w paście, nie wiedziałam, że może być w proszku :) Myślę, że lepiej byłoby rozprowadzić w odrobinie oleju. Szczerze mówiąc, myślę, że takie potraktowanie jej zmniejszy trochę odczuwalną ostrość - tak olej (i alkohol) działają na ostre papryczki.
2011/01/26 22:39:17
Fajnie sie nazywa i fajnie wygląda. Nigdy nie jadłam małży, nie wiem,czy bym się odważyła.. Nie mówię nie, moze kiedyś:)
Pozdrawiam Ptasiu:) 2011/01/27 10:36:59
Malze kocham, ale nigdy nie wpadlabym na to, aby polaczyc je z wieprzowina. Bardzo apetycznie prezentuje sie to danie, a wyjazd do Portugalii, take ze wzgledu na kulinaria mi sie marzy.
Co do harrisy - widywalam mieszanke przypraw po tej nazwie, nawet kupilam, ale smakowala inaczej niz pasta. Byla smaczna, ale zupelnie inna. 2011/01/27 11:16:21
Majano, spróbuj kiedyś koniecznie! Nawet moi rodzice, którzy np. ośmiornicy czy krewetek większych niż koktajlowe nie tkną, małże jadają :)
Pani Serwusowa: jeśli kiedyś pojedziesz do Portugalii, koniecznie pojedź do Belem na ciasteczka (pasteis de nata). Jasny punkt podczas pobytu w Lizbonie. A moja harissa w paście ma skład taki: "ostre papryczki, przyprawy, czosnek, sól". Musi mieć jednak też choć trochę oliwy, sądząc po konsystencji. 2011/01/28 14:46:28
Hmm, zastanawiajace polaczenie, powiedzailabym ze odwazne, przynajmniej dla mnie Ptasiu :-)
A w Czechach z owocow morza to najbardziej popularny jest karp :-))) 2011/01/28 14:55:40
Basiu: "A w Czechach z owocow morza to najbardziej popularny jest karp :-)))"
Hahaha :D 2011/01/29 15:05:08
Zapraszamy do przyłączenia się do powstającej listy POLSKICH blogów kulinarnych: polskieblogikulinarne.blogspot.com/
Pozdrawiamy:) |
![]() ![]() ![]()
|
Bardzo smakowita propozycja..