|
Blog > Komentarze do wpisu
Spaghetti alla carbonaraMój pierwszy w życiu wyjazd na narty był zarazem pierwszym dłuższym (niż kilkugodzinny) pobytem we Włoszech. Przyjechaliśmy jeszcze przed sezonem i mieliśmy cały hotel i kucharza dla siebie. W ciągu dnia słuchałam, jak Fulvio* woła: "Sci parallele, parallele!", a wieczorem jadaliśmy przy stole kuchni, i to jak jadaliśmy... Tuczono nas niczym Jasia i Małgosię** w wiadomej klatce. Po obiedzie dwie baryłki turlały się do baru, zamawiały due espresso elongato*** i prawie od razu szły spać. Tego pamiętnego tygodnia m.in. pierwszy raz jadłam włoskie risotto, dziwiąc się zaokrąglonym ziarenkom ryżu i temu, że danie jest takie mokre, omlet z truflami (duże rozczarowanie), karczochy (jw.) i spaghetti alla carbonara, które nas zachwyciło. Od tamtego czasu robiliśmy co jakiś czas carbonarę, mieszając gorący makaron z przesmażonym boczkiem, śmietaną, jajami i serem... i danie było smaczne, ale zarazem tak ciężkie, że potem przez co najmniej rok mieliśmy dość. Tak było do czasu, gdy zaczęliśmy trochę zmieniać proporcje, dodając np. tylko kapkę śmietany. W końcu odkryłam, że guru (= Anna del Conte) wcale nie uważa, aby śmietana była konieczna - i właśnie taki makaron, "tylko" z boczkiem i sosem jajeczno-serowym, smakuje mi najbardziej i mogę go jeść częściej, niż raz na rok. Sugerując się radami Anny del Conte wypróbowaliśmy też wersję lekko podlaną białym winem i z dodatkiem cebuli - także polecam, jako wariant.
* Instruktor w średnim wieku, z imponującym wąsem i lwią grzywą zaczesaną do tyłu. Dwa pozostałe ulubione okrzyki Fulvia to (bo lekcje zasadniczo były w języku angielskim): "Plooough, plooough, snow plough!" ["Płuuug, płuuug, pług śnieżny!"] oraz "Weeeight, weeeight on the valley ski" ["cięęężar, cięeeżar na narcie odstokowej"]. Poniżej dokumentacja zdjęciowa (Fulvio pierwszy od lewej, ja: trzecia od lewej). ** Właśnie M mi uświadomił, że tylko Jasia Zła Czarownica tuczyła w klatce, bo Małgosia jej usługiwała. W tej wersji jednak dwie osoby były pasione. czwartek, 03 lutego 2011, ptasia
TrackBack
Komentarze
2011/02/03 18:14:48
No, Italia jest fajna :) Ja bym najchętniej pojechała tak bardziej na południe.
Spróbuj jeszcze, to naprawdę fajne smaczne danie, i bazujące na prostych smakach. Wino czyni je trochę lżejszym. 2011/02/03 18:24:39
bardzo lubię spaghetti z tym sosem :) A co do nart, to też dzisiaj susowałam i jutro będę, tyle , że w polskich klimatach ;)))
2011/02/03 20:55:42
Uwielbiam carbonarę i podobnie jak Ty robię właśnie bez śmietany:)
Pozdrawiam serdecznie! 2011/02/03 20:57:33
cały czas się czaję na carbonarę... chyba już czas na mnie bo mi język ucieknie...:-))
2011/02/03 21:40:01
Ja lubię carbonarę, tak po prostu, bez zachwytów czy jakiś dąsów, za to S za nią szaleje, więc nie ma szans by zimą nie była przynajmniej 2-3 razy :) Ale wiesz, latem wypróbowałam wersję Jamiego z cukinią i też samowolnie podlałam ją, w sensie cukinię winem, i było bosssskie. Nawet zdjęcia mam, ale tak mi się nie podobają, że pewnie poczekam do kolejnego sezonu na cukinię i znów pokombinuję z fotkami :D
Buziak cieplutki dla Was obojga :* 2011/02/03 21:50:22
Tili - tak, tą Jamie'ego z cukinią robiłam, b. fajna była, i taka lekka właśnie.
2011/02/03 22:52:54
Uwielbiam carbonarę! Tyle tylko, że ja przygotowuję ją z dodatkiem śmietany 12%, nie jest tak ciężkie, a jakże smakowite! Choć może taka z samym serem i jajkiem rzeczywiście jest jeszcze lepsza?
Pozdrawiam! :) 2011/02/03 23:01:56
Dwa Jasie znaczy się :)
Kropki są cool! U Dawida na ekranie wyglądają normalnie u mnie jak zwykle wszystko jest na lewo :D Nigdy w życiu nie jeździłam na nartach ale wstyd co? :D 2011/02/04 09:13:49
ZiaCri, zawsze powtarzała, że carbonerę ze śmietaną jędzą Niemcy i to dla nich specjale taką zaczęto przygotowywać. Prawdziwy Włoch, prędzej umrze niż coś takiego weźmie do ust:) Anna del Conte ma, więc, jak najbardziej rację!
2011/02/04 11:23:14
Takie spaghetti to ja biorę w ciemno :)
a co do esspresso to mój Połówek przeżył szok jak raz sobie zamówił i zobaczył tycią filiżankę :)))) ech... ta jego mina, bezcenna :D 2011/02/04 11:28:05
Polko: nigdy nie jest za późno na 1szy raz :) To fajny sport.
Anoushko: aaa, to ciekawe wyjaśnienie - b. możliwe. Eve: u mojego była bezcenna mina, jak wypił pierwsze ristretto w Rzymie. Oczy mu się zrobiły takie duże :) 2011/02/04 11:35:33
Ale pycha! Mniammmm :)))
Do Włoch bym pojechała, ach! Niekoniecznie na narty ;)) Nigdy nie jeździłam, ani razu, ciekawe czy kiedys spróbuję ;) Pozdrawiam Ptasiu:) 2011/02/04 23:53:11
Słodkie to zdjęcie narciarskie :)))
Kurcze, czytałam o carbonarze bez śmietany,ale jakoś sobie bez niej nie wyobrazalam jej. Mówisz, że lepsza? Będę musiała wypróbować! W ogole carbonara to sporna potrawa wśród samych Włochów, więc ja w ogole nie wiem, co jest wlasciwe i 'wloskie', a co przetworzone na naszą modłę... 2011/02/05 11:23:35
Majano, do odważnych świat należy ;)
Aniu: tak, szczególnie słitaśne są stroje narciarskie ;) Mój kombinezon nic dziwnego, że w stylu lat 80-tych - on BYŁ z lat 80-tych (pożyczony od znajomej mojej mamy). A co do makaronu: spróbuj, zobacz, może jednak będziesz wolała ze śmietaną. A - jeszcze doczytałam, że danie oryginalnie pochodzi z Lacjum i Abruzji, ale bardzo zasmakowało Aliantom, którzy po zakończeniu II wojny "zabrali" danie ze sobą i je rozpowszechnili. Co niezbyt pasuje do teorii z Niemcami ;) 2011/02/05 11:29:01
O ja kocham Włochy i ichnie jedzenie, choć nasze tez nie jest złe:) Carbonada jest rewelacyjna, tylko boczek jak dla mnie musi być bardzo chudy..
2011/02/05 11:52:49
czas z pewnością był fantastycznie spędzony, carbonarę z chęcią bym zjadła, a te kropki szablonowe bardzo mi się podobają :)
|
![]() ![]() ![]()
|
pozdr Ptasia :)