|
Blog > Komentarze do wpisu
Tarta cytrynowo-malinowaOd kiedy zobaczyłam w pisemku Jamie Magazine zdjęcie tej tarty, czułam, że muszę ją kiedyś zrobić. Za każdym razem jednak, gdy czytałam listę składników i widziałam te wszystkie jaja, żółtka i masło, miałam ochotę uciekać z krzykiem. Podobnie jednak jak w przypadku sernika z ricotty, doszłam w końcu do wniosku (choć zajęło mi to rok ;), że przecież można zrobić z 1/2 :) - szczególnie, że ciasta kruchego w przepisie oryginalnym jest dużo za dużo, jak na mój gust (tzn. musi być za grubo - moim zdaniem - rozwałkowane). Tak więc podzieliłam składniki, użyłam tartownicy ok. 27 cm średnicy, i to był strzał w 10-tkę: ciasta i tak mi trochę zostało, więc można by zrobić i z mniejszej ilości, a farszu jest idealna ilość. Użyłam mrożonych malin, ale świeże, najlepiej z krzaczka, byłyby idealne. Ba, czarna porzeczka byłaby też świetna. Ponieważ element cytrynowy to nic innego, jak lemon curd, można skorzystać też z gotowca, jeśli ktoś go posiada. Smak całości jest dla mnie wyjątkowo brytyjski* (w pozytywnym sensie) - tylko brakuje wściekle zielonego ogrodu, białych, żeliwnych mebli ogrodowych i szklaneczki Pimm's w tle.
Na krem, vel lemon curd: Umieścić żółtka, jaja, cukier, laskę wanilii (jeśli używacie), sok i skórkę z cytryny w rondlu o grubym dnie. Całość dokładnie wymieszać, podgrzewając na małym ogniu, aż lekko zgęstnieje. Pomału dodawać masło, ubijając trzepaczką i zbierając gęstszą masę z dna. Podgrzewać, stale mieszając, aż masa wyraźnie zgęstnieje do konsystencji gęstego budyniu. Należy być cierpliwym, to chwilę potrwa. Zdjąć z ognia, przestudzić, ew. wyłowić wanilię, lekko roztrzepać. Maliny (u mnie rozmrożone) wymieszać z cukrem w rondelku. Gotować na średnim ogniu ok. 10 minut, często mieszając, aż całość zacznie przypominać dżem. Lekko wystudzić. Przełożyć letni curd na wystudzoną tartę (ja wcześniej ją delikatnie wyjęłam z foremki), rozłożyć równą warstwą. Zrobić kleksy z malin na kremem cytrynowym i delikatnie je przemieszać, żeby powstały efekt fal/przenikających się nawzajem kolorów (co zupełnie mi się nie udało, jak widać :). Schłodzić tartę co najmniej 30 minut. Opcjonalnie można dodatkowo oprószyć cukrem pudrem i skarmelizować za pomocą palnika kuchennego (pominęłam). * Jak to ujęto w którymś odcinku Top Gear: "jak rękawica kuchenna w kotki". czwartek, 07 kwietnia 2011, ptasia
TrackBack
Komentarze
pani.serwusowa
2011/04/07 11:16:00
Kurcze, na sama myslo ciescie na kruchym spodzie, z lemon curd i malinami sie slinie. Nie mam mrozonych malin, wiec poczekam do sezonu i bede piekla. :)
2011/04/07 11:18:23
Ja się ślinię na wspomnienie ;) (bo oczywiście już nic nie ma). Na pewno to powtórzę, reakcja M była b. entuzjastyczna. Sam ten curd wyszedł pyszny, mocno cytrynowy i dość gęsty.
2011/04/07 12:09:45
Tarta wygląda przepysznie. Dałabym wiele, żeby zjeść dziś świeże maliny z krzaczka.
2011/04/07 14:58:41
Ależ kolor! Malinowy obłęd, chciałoby się rzec ;) A na krzaczkach jeszcze łyso, buu.. Już doczekać się nie mogę tych letnich malinowych tart :)
2011/04/07 17:50:45
Ja też niestety już bez malin. To nic doczekam, już niedługo. Tylko tych mebli ogrodowych nie będzie
Gość: , 89-78-34-196.dynamic.chello.pl
2011/04/07 18:09:22
zawsze robilam tarte cytrynowa, ale takie polaczenie kusi mnie oj kusi...
pozdrawiam Szana :) ---- www.gastronomygo.blogspot.com 2011/04/07 19:05:24
Malinka! Jejku jak ja bym zjadła świeżych malinek:-) Tarta musi być pyszna:)
2011/04/12 22:19:34
Ojej, cytryna i maliny! Jak to fajnie brzmi, czemu jeszcze nie spróbowałam takiego połaczenia? :)
|
![]() ![]() ![]()
|