Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Tajskie napoje i koncentrat kawowy (na kawę mrożoną)



W Tajlandii wyróżnia się trzy pory roku (gorącą, deszczową i suchą); na południu kraju tylko te dwie ostatnie. Niezależnie od pory roku, jest - przynajmniej dla osoby pochodzącej z innej strefy klimatycznej - mniej lub bardziej gorąco i napoje, zwłaszcza chłodzące, są wskazane. Najlepiej w dużych ilościach.

O tym, że woda z kranu nie nadaje się do picia, ale o wodę pitną nietrudno, a często oferowana jest bezpłatnie, wspominałam. Ponadto sprzedawcy uliczni oferują różne słodzone napoje w psychodelicznych barwach, często pakowane w woreczki; raz skosztowałam wściekle zielonej płynnej landrynki podczas wycieczki łodzią i więcej nie eksperymentowałam. Z ciekawością za to spróbowałam napoju z sokiem z tamaryndy; smak był bardziej słodki niż kwaśny, nieco apteczny i chyba jednak wolę tamaryndę w potrawach. Sok z limonki, który piłam na Koh Tao, był doprawiony... solą i przyjemnie orzeźwiający, podobnie zresztą jak lekko kwiatowy napój z wyciągiem z zatwaru, którym zostaliśmy poczęstowani w centrum masażu na terenie Wat Pho w Bangkoku. Raz także skosztowaliśmy lekkiego soku z zielonego kokosa:



W zakresie napojów bardziej wyskokowych, wypróbowałam cztery tajskie piwa, o dziwnie podobnych do siebie nazwach - Singha (Lew), Leo, Tiger i Chang, i dziwnie wszystkie podobne w smaku ;); najczęściej sprzedawane w małym formacie, w osłonkach mających zapobiegać zbyt szybkiemu ocieplaniu napoju.





Nie mogłoby zabraknąć kawy i herbaty. Jeśli powiedzenie, że cała Tajlandia przeżywa boom kawowy, jest przesadą, to przynajmniej ma to zastosowanie w przypadku Chiang Mai, zwłaszcza, że to na północy Tajlandii (okolice Chiang Rai) znajdują się plantacje kawy. W Chiang Mai piliśmy też najlepsze espresso. Poza dużymi krajowymi sieciówkami (Wawee czy Black Canyon) są też mniejsze kawiarnie, a także (oczywiście!) kawowe stragany uliczne (i jest też oczywiście międzynarodowa sieć na S vel Szmajbuks, ale to miejsce omijam z zasady szerokim łukiem ;). Ciekawe jest to, że poza kawami w stylu zachodnim (celowo piszę zachodnim, nie włoskim, bo espresso jak na mój gust było nieco przelane wodą, i objętość kawy zawsze za duża) można napić się także kawy w stylu tajskim, a ponadto właściwie każdy napój występuje w formie ciepłej i mrożonej (poza espresso), i jest wówczas od razu słodzony. Gdy tego nie sprecyzujemy przy zamówieniu, kelner zazwyczaj się upewni: "Hot? Cold?".



Dotyczy to także herbaty; widoczna poniżej herbata z miodem i cytryną także mogła być pita na ciepło lub na zimno - i widać, jaki wariant wybrałam...



Zamawiając kawę po tajsku spodziewałam się napoju gorącego, tymczasem jest to właśnie kawa mrożona - bardzo mocna, z długo parzonej kawy lub koncentratu kawowego, często podawana czarna.



Tajska herbata jest także - surprise - mrożona i mocna, przy czym może być doprawiana np. tamaryndą i podkolorowana barwnikiem spożywczym (jak moja poniżej):



Mogłoby się wydawać, że po powrocie do Polski i niższych temperatur mogłabym mieć dość napojów z lodem, ale może złapałam bakcyla, bo z dużą ciekawością przeczytałam przepis na koncentrat kawowy do kawy mrożonej na znanym blogu The Pioneer Woman Cooks. Najbardziej trafił mi do przekonania argument, że w przypadku tradycyjnej cafe con hielo gorąca kawa zbyt szybko rozpuszcza lód (prawda), który zandadto rozrzedza kawę (też prawda) i całość nie jest nigdy całkiem chłodna, chyba, żeby wypić napój duszkiem (ale chyba nie o to chodzi). Ree podaje proporcje na ogromną ilość koncentratu, ja zrobiłam z 1/2 ilości kawy (paczki 250g) i trochę innej ilości wody, a i tak mam kilka pojemników w różnych zakątkach lodówki; podobno jednak można ekstrakt przechowywać ok. 3 tygodni*(szczelnie zamknięty).



Koncentrat kawowy (na kawę mrożoną), na podstawie tego przepisu

Składniki:

  • 250g kawy mielonej
  • 3,5 litra wody (u mnie przefiltrowana)
  • do podawania: schłodzone mleko, syrop cukrowy

Wsypać kawę do dużej miski, zalać zimną wodą. Odstawić na noc (lub co najmniej 8 godzin, można na dłużej). Po tym czasie wyłożyć sitko gazą (co najmniej podwójną warstwą) i przecedzić kawę, lekko przeciskając fusy przez gazę. Powstały płyn (ponad 3 litry) - to nasz koncentrat. Przelewamy go do szczelnych pojemników/butelek/słoików i schładzamy w lodówce. Chcąc przyrządzić kawę, napełniamy (mniej lub bardziej, u mnie mniej) lodem, nalewamy koncentrat (proporcje dowolne) i schłodzone mleko. Dosładzamy do smaku (przyda się syrop do napojów, który lepiej rozpuszcza się niż nawet drobny cukier); oczywiście, gorzka kawa mrożona też jest dla ludzi, choć wyjątkowo wolę słodką. Ree sugeruje także opcję ze słodzonym mlekiem skondensowanym - nie próbowałam (jeszcze :).

* Osobiście sądzę, że 10-14 dni to maksymalny czas przechowywania.

niedziela, 26 czerwca 2011, ptasia
Print Friendly and PDF

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/06/26 10:09:12
uwielbiam kawę i sporo czytałam o takim przygotowywaniu jej na zimno - czas najwyższy spróbować! :)
-
2011/06/26 17:20:03
ale fajne te napoje , niesamowite czasami ,a koncentrat kusi ,żeby zrobić w swojej kuchni
-
Gość: Madzia, *.nencki.gov.pl
2011/06/27 10:09:15
Jak Was odwiedze, to chetnie napitkow na kostkach lodu sprobuje:) zwlaszcza tych kawowo-herbacianych! mimo ze nie bylam w Tajlandii - ostatnio wlasciwie wszystkie napoje z lodem pije, nigdy wczesniej tak nie mialam... moze to te dziwne zachcianki...:))
-
2011/06/27 10:59:29
Margot i Kamaria: zachęcam do spróbowania :)
Madziu: ok, zaklepuję ;) A oczywiście, że zachcianki mogą być :)
-
2011/06/28 12:00:07
Fajnie się czyta tych ciekawostek z dalekich stron :-) Mam w biurze taki upał, że czuję się niemal jak na rzeczonej Tajlandii - daj mi solonego soku z limonki!
Pozdrawiam!
-
2011/06/29 11:00:37
Kubo: proszę bardzo ;)
-
Gość: jola, *.cable.net-inotel.pl
2012/07/05 20:40:38
Dodaj plaster cytryny,nada super smaku!Ktos mi keidys sprzedal ten pomysl i uzywam do dzis.I sprobuj tez zmrozic jakis gotowy napoj kawowy,te z Lidla np. sa spoko.
-
2014/07/27 18:26:23
o, a tego właśnie szukałam trafiając po drodze na cafe con hielo ;) Na jutro do pracy do termosu, inaczej już chyba się nie da :D
-
2014/07/27 21:10:38
@Monika, a jak - jeśli masz doświadczenie - taka kawa się w termosie przechowuje? Przyznaję, że o ile metaliczny posmak przy herbacie mi nie przeszkadza, to każda kawa ciepła wlana do termosu/kubka termicznego jest dla mnie mało pijalna, nieważne jak wyjściowo dobra :(.
-
2014/07/27 21:17:09
Mnie termos ratował w jedno lato w Serbii, smakowało tak se, ale głównie z tego względu że rozwodniona ta kawa właśnie (nie znałam jeszcze wtedy patentu z esencją), posmaku metalu w takiej zimnej sobie nie przypominam (w gorącej z termosu też mi przeszkadza, taka z przyprawami typu cynamon/kardamon ewentualnie przejdzie). Jutro przetestuję i dam znać :-)
-
2014/07/27 21:26:03
To daj znać :). Przypomniało mi się jeszcze, że w rok po Tajlandii, w Rzymie, w lokalnej kawiarni (takiej, jakie tylko Włosi mają i które uwielbiam, ach), też widziałam kawę z esencji. Tzn. dosłownie "widziałam" - przyszła laska, poprosiła o coś, facet wyjął spod lady butelkę no name z brązowym płynem, nalał jej do szklanki, dorzucił chyba lód. Rzecz się działa przed 10 rano, więc mimo wszystko alkohol wykluczyłam, no i wyglądało to na kawę parzoną na zimno. Chciałam się nawet spytać, czy to to, ale bariera językowa, bo włoskiego nie znam, i się krępowałam...
-
2015/09/04 13:42:38
Fajnie w tej Tajlandii na sok z limonki z solą raczej bym się nie zdecydowała, ale świeżo miejscowa kawa mocno mnie zainteresowała. Pewnie smakuje lepiej niż rozpuszczalny jacobs :)

@ptasia.cosniecos Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna