|
Blog > Komentarze do wpisu
Jarmuż - a co to takiego?Zawsze żałowałam, że jarmuż jest tak trudno dostępny w Polsce; w związku z tym wciągnęłam go na listę upraw do wyhodowania w pierwszej kolejności w założonym tego roku ogródku warzywnym. Szczęśliwym trafem wysiałam odmianę "Dwarf Green Curled" (prześliczna nazwa :)), która (jak doczytałam się u Nigela Slatera) jest dość odporna na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych, w tym bielinka kapustnika. Sadzonki (wyhodowane z nasion w domu) rozrosły się bujnie i już od miesiąca* wypróbowuję karbowane zielone liście w różnych daniach. - A co to takiego? - spytał nasz trener jazdy konnej, gdy pochwaliłam się, że jarmuż ładnie mi rośnie. - Kapustowate - odpowiedziałam. - Ale w formie liści. - Czyli co, taka sałata? Nie do końca, ale bardzo młode liście można jeśc na surowo, drobno porwane i np. zmieszane z liśćmi sałaty masłowej i bazylią (jak poniżej), doprawione oliwą i dobrym octem balsamicznym, lub musztardowym winegretem. Większe, starsze liście wymagają już obróbki termicznej, choćby w formie zblanszowania (u mnie: przelanie wrzątkiem). Czemu więc nie jarmuż w klimacie azjatyckim?
CDN... * To tyle, jeśli chodzi o cierpką uwagę Dziwnego Pana (sprzedawcy egzotycznych produktów spod Hali Mirowskiej w W-wie), który zapytany latem o jarmuż popatrzył na mnie jak na UFO, a potem odpowiedział: "Tak. Miewam jarmuż. W SEZONIE. To jest np. w listopadzie..." wtorek, 26 lipca 2011, ptasia
TrackBack
Komentarze
grazyna00711
2011/07/26 22:05:24
Kiedyś miałam jarmuż w ogrodzie, robiłam jak szpinak, bardzo mi smakował ! Fajne te Twoje propozycje, jak gdzieś dorwę jarmuż, to skorzystam :)
2011/07/26 22:31:07
To mnie właśnie u nas przeraża, że tak wielu smaków nie można po prostu kupić. Ja tak w tym roku usiłuję wyhodować butternut. Zobaczymy czy się uda.
2011/07/26 23:21:25
No właśnie. ten jarmuż zawsze wystepuje w przepisach zagranicznych, ja zawsze zastanawiam się, gdzie u nas go kupić, a tu proszę, nie trzeba kupowac, a hodować! Brawo, Ptasiu :)
2011/07/26 23:23:40
Bardzo lubię jarmuż. Czasem bywa w Makro. Gotowany mi nie smakuje, ale taki podsmażony w woku z cytryną albo polany sosem serowym i obłożony kawałkami wędzonego łososia - doskonały. Po podsmażeniu ma taki miły orzechowy posmak.
2011/07/27 08:36:02
Grażyno - oczywiście, czemu nie jak szpinak ;)
Kabamaiga: witaj w klubie, ja też próbuję wyhodować piżmową :) Niby widzę tam 3 dynie, zobaczymy. Oprócz tego rośnie mi bambino, melonowa i krzaczasta amazonka - ta ostatnia fantastycznie. Vespertine - no tak, stety czy niestety, hodować. Ew. polować u niektórych Dziwnych Panów, lub jak pisze Antoni Czyprak, w Makro (ale te warzywa tam są zawsze takie zdechłe... Albo ja tak trafiam). Ale w hodowli, przynajmniej u mnie, jest samoobsługowy ;) Antoni Czyprak - mmm, wędzony łosoś? To połączenie mi się podoba :) 2011/07/27 18:44:36
Jarmuz to obowiazkowa pozycja na mojej dzialce, ale jem go glownie zima, bo po zmrozeniu jest po prostu smaczniejszy, traci goryczke. Mozna sie tez oczywiscie posilkowac zamrazarka, co niniejszym czynie i wlasnie "uzdatniam" niewielka jego ilosc.
Mam nadzieje, ze nie zjedza Ci go zajace tak jak mi podczas ostatnich dwoch mroznych zim o ile oczywiscie cos do zimy dotrwa. I oczywiscie musze dodac, ze bardzo podoba mi sie pizzowa propozycja. 2011/07/28 07:39:40
Thiesso: ja mam też plany z mrożeniem, ale nie wiedziałam, że goryczka znika. Całkiem ją lubię. Zająców jak na razie, tfu, tfu, nie widziałam u nas żadnych ;)
|
![]() ![]() ![]()
|