|
Blog > Komentarze do wpisu
Śródziemnomorskie smarowidłaSzkolne wakacje się skończyły, ale przecież jeszcze trwa kalendarzowe lato. W dzień niekiedy ostre słońce, wieczorem i rano - rześki chłód. Wciąż są pyszne pomidory i cukinie, zaczyna się sezon na paprykę i pomału na dynie. Aż się prosi, by jadać warzywa grillowane lub pieczone, z dodatkiem świeżego pieczywa. Do tego warto mieć coś do smarowania lub maczania, pochodzącego z szeroko rozumianej kuchni śródziemnomorskiej. Na przykład... Tradycyjnie sos do bouillabaisse, słynnej zupy rybnej z Marsylii (ale jadłam też pyszne "bouillabaisse z Morza Północnego" w Brugii). U nas też był zrobiony do zupy rybnej, ale sporo go zostało do wykorzystania inaczej - z czym nie było najmniejszych problemów, bo rouille jest pyszne i świetnie nadaje się jako dip, sos kanapkowy lub dodatek do wielu dań. Przepis za Julią Child.
Pierwszy słoik z pasty z oliwek przywiozłam jako prezent rodzicom z Grecji. Okazało się jednak, że specjalnie za nią nie przepadają i sama zaopiekowałam się tapenade. Potem zaczęłam robić sama - i z czarnych, i zielonych oliwek, jednak wolę z tych pierwszych. Proporcje można nieco zmieniać, np. zmniejszając udział oliwek/kaparów zgodnie ze smakiem.
Wszystkie składniki utrzeć na gładko w moździerzu/malakserze. Oliwy dać tyle, ile trzeba, by pasta była jednolita i nie za sucha. Sól raczej nie powinna być konieczna (anchois i kapary powinny wystarczyć), ale zweryfikować doprawienie na koniec. Pierwszy raz o hummusie usłyszałam w liceum, od uczniów wracających z wymiany ze szkołą w Izraelu, którzy pastę z ciecierzycy jadali na śniadanie. Pierwszy raz sama ją zjadłam kilka lat później w św. p. Cafe Brama w Warszawie (razem z "tym różowym", czyli taramasalatą). Jak mi się chce, moczę i gotuję ciecierzycę, jak zapomnę, albo mi się nie chce, a jest puszka pod ręką, używam tej ostatniej. Oba warianty mi smakują.
piątek, 02 września 2011, ptasia
TrackBack
Komentarze
2011/09/02 11:11:58
Do kompletu dodałabym jeszcze aïoli, a rouille pasuje właściwie do wszystkich ryb, skorupiaków i owoców morza, nie tylko do zup.
2011/09/02 14:27:43
Miss_Coco, pewnie aioli nie jest złe, w końcu to majonez :D A rouille jak pisałam, jak dla mnie może być do wszystkiego. Ba, jedzone łyżeczką wprost z miski też.
2011/09/02 22:20:40
Pyszne te smarowidełka:).
A bouillabaisse to chyba do końca życia bedzie mi się kojarzyć z Julią Child :) 2011/09/03 09:16:03
świetne propozycje, by codzienne kanapki odmienic.
pyszne ;] www.karmel-itka.blogspot.com www.slodkakarmel-itka.blogspot.com 2011/09/03 11:46:33
O rouille nie słyszłam, brzmi pysznie! Zapamiętuję. Smarowidła pierwsza klasa, Ptasiu :)
2011/09/03 12:07:05
Ha, nie wiedziałam, że rouille to tak mało znane smarowidło! Bardzo mi miło, że mogę je trochę rozpropagować :)
Gość: An-na, 178.180.96.30.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2011/09/03 13:23:13
Rouille zapamiętuję, a hummus i u mnie na blogu :)
2011/09/03 21:01:41
Przywiozłam sobie rouille z Francji, ale już dawno się skończyło, a w Polsce raczej się go nie kupi. Fajnie, że podałaś przepis:)
2011/09/05 12:02:26
Komentarz mi się nie zapisał. Rouille przeoczyłam u Julii. A z tapenadą mam ja swoje wspomnienia. Humus to wiadomo zawsze i wszędzie.
2011/09/06 10:36:14
Hummusu sama jeszcze nie robilam,o Rouille nie slyszalam,a tapenade bardzo lubie i czasem robie-super propozycje :)
2011/09/06 20:24:03
No proszę, nie wpadłabym na to, że rouille można kupić... choć czemu by nie ;)
|
![]() ![]() ![]()
|
Uściski!