Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Pierniczki 2012 i piernik staropolski

Do Wigilii został niewiele ponad tydzień... Upiekliście już Wasze pierniczki? Jeśli jeszcze nie, to teraz ostatni dzwonek, by wyprodukować takie szybkie, przynajmniej 1:1, jeśli chodzi o miód sztuczny i naturalny, które nie będą musiały długo dojrzewać do samych Świąt.

U nas pieczenie jak zawsze odbywało się zbiorowo, choć skład tym razem był nieco mniejszy... Przepis jak zawsze, jak w edycji 2008.

Zwracam uwagę na pierniczki z napisem firmowym ;). Więcej zdjęć pt. "praca wre" w albumie na FB, a poniżej dalsza prezentacja owoców tejże pracy:

Natomiast mniej więcej miesiąc (lub ciut więcej) temu nastawiłam także piernikowe ciasto dojrzewające, na tzw. piernik staropolski. Wieść blogowa niosła, że W staropolskiej kuchni Lemnis i Vitry to najlepsze źródło. Książkę mam w domu, jednak prawie nigdy z niej nie korzystałam - m.in. dlatego, że przepisy są często mało dokładne... Oto zatem wersja z moimi uwagami:

Piernik staropolski (uwaga: ciasto należy zagnieść najlepiej w I połowie listopada!)

Składniki:

  • 0,5 kg naturalnego miodu
  • 2 szklanki cukru
  • 250g masła
  • 1 kg mąki (+ ew. dodatkowe 100-150g)
  • 3 duże jaja
  • 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczanej, rozpuszczonej w 1/2 szkl. zimnego mleka
  • 1/2 łyżeczki soli
  • ok. 2 torebek (40g) przyprawy do piernika
  • opcjonalnie: garść bakalii/skórki pomarańczowej (pominęłam)

Zagrzać miód, cukier i masło, niemal doprowadzając do wrzenia. Wystudzić. Wyrabiając ciasto mikserem (a polecam tą metodę, bo ręcznie nie będzie łatwo), najlepiej w tym momencie sprawdzić pojemność miksera i - jak znam życie - podzielić składniki na 1/2 (ja tego nie zrobiłam i nie dość, że ciasto z trudem zmieściło się do miski, to jego ciężar i gęstość sprawiły, że... zepsułam mikser). Wyrabiając ręcznie, nie dzieląc na 1/2, warto zaopatrzyć się w BARDZO dużą miskę (a najlepiej miednicę) i silną parę rąk.

Niezależnie od metody, do wystudzonej masy dodawać stopniowo pozostałe składniki, stale i starannie wyrabiając. I teraz taka uwaga: wiele ciast na piernik, jakie widziałam w sieci już po swojej przygodzie z tym przepisem, było b. lepkie i zasadniczo luźne, tymczasem, ponieważ autorzy W staropolskiej kuchni piszą "... po nadaniu [ciastu] kształtu kuli", podsypałam masę dość konkretnie mąką (ok. 100-150g), tak, by dało się je - wciąż lepiąc się - uformować na placek, który owinęłam dokładnie folią spożywczą. Placek trochę spłaszczyłam, folię ponakłuwałam widelcem, pakunek umieściłam w szufladzie lodówki przeznaczonej na tzw. świeże produkty (typu ser, masło itd.) i o nim zapomniałam na kilka tygodni. No dobrze, przynajmniej raz na kilka dni sprawdzałam palcem, czy jest miękkie ;).

Chcąc wykorzystać ciasto na pierniczki, po upływie ok. miesiąca (lub dłuższego czasu) postępować jak w tym przepisie.

Aby upiec piernik: 3-4 dni przed Świętami podzielić ciasto na 2-3 części, rozwałkować na prostokąty grubości ok. 0,5 cm i piec w temp. 160-180 st. C (przyjęłabym, że niższa temp. to termoobieg) przez ok. 15-20 cm. Wystudzić. Placki przełożyć podgrzanymi powidłami lub dosłodzonymi borówkami (można skład wzbogacić np. bakaliami/skórką pomarańczową) lub masą kajmakową, kremem itd., następnie nakryć papierem i równomiernie obciążyć (np. książkami), odstawić do Świąt do skruszenia. W Wigilię oblać lukrem (z dobrej jakości cukru pudru, tj. bez skrobi) na soku z cytryny lub pomarańczy; można także użyć polewy czekoladowej.

Upieczenie właściwego ciasta czeka mnie za kilka dni (gotowe mam nadzieję, że będzie nadawać się do prezentacji w tym wpisie ;), ale oderwałam parę dni temu kawałek ciasta i upiekłam z niego blachę pierniczków. Ciasto wałkowało się świetnie (można upiec bardzo cienkie ciasteczka w stylu skandynawskim), a gotowe ciasteczka pachną mocno korzeniami i smakują świetnie*. Poniżej drobiazg z ciasta dojrzewającego (białe dekory to lukier białkowy, przepis także w starym wpisie):

Skleiłam także, za pomocą ww. lukru, piernikowe gwiazdki na kształt choinki (od największej na dole do największej na górze) - a przynajmniej kształt choinki był moim zamiarem...

* Ja myślę, że powinny, w końcu na tym cieście zepsułam mikser...

A całość też dlatego, że trwa:



sobota, 15 grudnia 2012, ptasia
Print Friendly and PDF

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/12/15 21:26:45
Cudowna produkcja pierniczkowa Ptasiu! Normalnie super. :)
Ja mam pierniki upieczone, jeszcze je polukrować:)
Pozdrawiam ciepło:*
-
2012/12/16 09:29:55
Ja przygotowałam prezenty dla 4 osób... i już od razu o jedną puszkę pierników mniej ;).
-
2012/12/16 10:54:14
Fajnie tak popiernikować w szerszym gronie :) A muminkowa foremka to ostatnio moje małe marzenie :)
-
2012/12/16 19:00:58
Bardzo podobne pierniczki piekłam z babcia jak bylam mała:)
Pozdrawiami zapraszam do mnie:)
moojekoolry.blox.pl/html
-
2012/12/16 22:15:06
Aaaaaaaale śliczna Migotka. No jak nie lubię Muminków, tak ta jest super...

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna