Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Duszony ogon wołowy

Dawno temu w domu było kilka misek na zupę, z przepisami - po angielsku - wypisanymi z boku. Jedna z nich zawierała przepis na zupę ogonową, i jak byłam mała, wyobrażałam sobie to danie jako rosół z pływającym pośrodku kawałkiem ogona ;), nigdy bowiem prawdziwej ogonówki na oczy nie widziałam. Ba, do czasu wizyty w Tamce 43 ani razu nie miałam przyjemności z ogonem wołowym jako artykułem spożywczym. Tamkowy bardzo mi smakował i dlatego postanowiłam, że spróbuję sama się zmierzyć z tym - podobno - niełatwym składnikiem. Chciałam go udusić, postępując z grubsza według wskazówek Hugh Fearnleya... które po dokładniejszym wczytaniu się były takie same, jak te wedle których przygotowuję zazwyczaj gulasz czy inne potrawki. U HFW był nieco inny dobór przypraw (np. anyż, z którego zrezygnowałam, poniekąd zastępując zielem angielskim), nie było jarzyn, było za to dość dużo płynu przeznaczone do duszenia; myślę, że wystarczy go mniej, choć może nie aż tak mało, jak u mnie, bo... bulion przeznaczony do garnka odkryłam na blacie kuchennym następnego dnia rano (przynajmniej zrozumiałam, czemu sos sam odparował i czemu musiałam podlewać mięso wodą w trakcie gotowania). Poniżej podaję tak, jak uważam, że powinno być ;).

Składniki (na ok. 3 porcje): 1-1,2kg ogona wołowego w ok. 4-5 cm kawałkach, olej (ok. 2 łyżek), sól, pieprz, 1 cebula, 1 średnia marchewka, 1 średnia pietruszka,350-375ml czerwonego wina, ok. 250ml* dobrego bulionu, niepełna łyżeczka pieprzu ziarnistego, jw. ziela angielskiego, 2 liście laurowe, opcjonalnie: mała laska cynamonu

Rozgrzać olej w dużym garnku, np. żeliwnym. Mięso (doprowadzone do temp. pokojowej!) oprószyć solą i pieprzem (można opcjonalnie zrobić to także po obsmażeniu, jeśli - jak ja - zapomnicie przed), zrumienić ze wszystkich stron na oleju, odłożyć na bok. Zeszklić w tym samym garnku cebulę, pokrojoną w piórka, dodać pokrojone w plasterki jarzyny i przyprawy, wymieszać. Dodać z powrotem mięso, zalać całość winem i bulionem. Zagotować, skręcić ogień na mały i dusić pod częściowym przykryciem (u mnie pokrywka była minimalnie uchylona) 3-3,5 godziny, co jakiś czas mieszając. Pod koniec sprawdzić doprawienie: u mnie konieczne było dosolenie. Jeśli to konieczne, sos odparować, opcjonalnie przecedzić (choć mnie warzywa zupełnie nie przeszkadzają). Przed podaniem wyłowić cynamon i liście laurowe. Podawać posypane natką pietruszki i z dodatkiem puree ziemniaczanego, kaszy, większego makaronu (np. szerokie wstążki) lub galuszek.

* Można też dać np. 500ml bulionu i odpowiednio mniej wina, choć mnie bardziej odpowiadają ww. proporcje.

Mięso jest lekko włókniste, ale po długim duszeniu miękkie - powinno odchodzić samo od kości. Jeśli chodzi o zabawę przy jedzeniu - moim zdaniem więcej jest dłubania przy żeberkach, jeśli ktoś jednak chce, może kości usunąć przed podaniem na talerze. Wciąż z kością czy nie, to sycące danie, w sam raz na mroźny, zimowy wieczór (i trochę czerwonego wytrawnego w kieliszku jako dodatek się przydaje ;). Resztki można b. łatwo przerobić na sos do makaronu.

środa, 16 stycznia 2013, ptasia
Print Friendly and PDF

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/01/16 17:31:12
Bardzo zacny Ci wyszedl. :) Moim zdaniem ogon wcale nie jest trudny do wykonania, wymaga jedynie czasu. :) Ale czekanie jest wynagrodzone. ;) Najlepszy ogon jaki jadlam byl przyrzadzony przez znajoma Angielke, a potem powtorzony przez moja siostre, jesli uda mi sie odgrzebac przepis, to i u mnie na blogu sie pojawi. Pamietam, ze byla tam Madera. :)
-
2013/01/17 10:39:25
Po sobocie też nie rozumiem tych opinii o trudności. Madera kojarzy mi się tylko z pierwszymi książkami Nigelli :). Rozważam kiedyś wersję lekko pomidorową, może z paroma grzybami suszonymi do sosu?
-
2013/01/17 11:18:04
W tamtej na pewno byly pomidory. Moze uda mi sie w weekend odkopac w starych segregatorach z wycinkami i recznie napisanymi recepturami. ;)
-
2013/01/17 11:24:26
Poszukaj, poszukaj ;).
-
2013/02/17 17:16:56
Ja zupę ogonową jadałam dość często w dzieciństwie... z proszku. To było jakieś Winiary, czy inny czort.
A prawdziwe danie z ogonem marzy mi się bardzo! Tylko chyba na razie jeszcze nie czuję się na siłach z tym eksperymentem.

Melduję posłusznie (jak mawiał Szwejk), że serca już opanowałam :) Najbardziej lubię duszone w sosie pomidorowym, posypane zieloną pietruszką i podawane z pęczakiem :)

-
2013/02/17 18:11:48
Oczko: wspaniale brzmią takie serduszka, zjadłabym!
-
Gość: aggii, *.111.177.228.ntlworld.ie
2013/12/29 16:04:20
ja w rzymie jadlam ogon po rzymsku w sosie pomidorowym, poprostu miodzio ale nie moge znalezc nigdzie przepisu :(
-
2013/12/29 16:08:25
Aggii, ja jadłam w Rzymie flaki w pomidorach ;). To co opisujesz, brzmi mi jak coda alla vaccinara, jest sporo przepisów w sieci.

@ptasia.cosniecos Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna