Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Zrazy zawijane i duszone buraki

- Mamo, jak się robi zrazy zawijane? Tylko w skrócie, bez Dickensa!

Choć zasadniczo wszystkożerna, ulubione dania obiadowe z dzieciństwa to były te mięsne – nr jeden to „ciam-ciam”, tj. duszona cielęcina w różnych wydaniach (Mama jest tu mistrzynią), potem zrazy zawijane, na końcu bitki wołowe. Przez trzydzieści lat zmieniło się tyle, że naprawdę nie wiem, jak bym wybrała tylko jedną jedyną ulubioną potrawę, i jest b. prawdopodobne, że byłaby warzywna lub z owocami morza. Jednak czym skorupka nasiąknie... W skrócie, zachciało mi się zrazów, a nigdy ich nie robiłam.

Gdy mięso już było kupione, zadzwoniłam do Mamy. Uznałam, że dam radę, bo tak naprawdę, poza zwinięciem roladek, nie ma w tym żadnej wielkiej filozofii. Dodatki do takiej klasyki musiały być także takie, jak trzeba: duszone buraki (koniecznie starte na grubej tarce!) i kasza gryczana „dochodząca" pod kocem (już nie „w tapczanie", z racji braku właściwego mebla ;). Myślę, że nie tylko Mama, ale i Babcie (obie) byłyby ze mnie dumne.

Zrazy zawijane (ok. 8 sztuk):

  • ok. 0,6kg wołowiny na zrazy, najlepiej od razu podzielonej na płaty i rozbitej
  • 8 cienkich plasterków boczku
  • 8 cienkich plasterków cebuli
  • ok. 2 niewielkich ogórków kiszonych, pokrojonych w plastry
  • mąka
  • tłuszcz do obsmażenia mięsa (u mnie kaczy, może być także olej)
  • 1-2 łyżki suszonych grzybów
  • sól, pieprz

Każdy płat mięsa oprószyć solą i pieprzem, na środku ułożyć po plasterku boczku, cebuli i ogórka. Zwijać od szerszego końca w roladkę, zabezpieczyć szpilką lub wykałaczką (można także – przy stosownych zdolnościach – b. ściśle zwinąć i nie spinać, tylko dobrze przysmażyć zwinięcie; próbowałam tak zrobić z pierwszą partią, ale połowa zrazów się rozwinęła...). Obtoczyć zrazy w mące, strzepać nadmiar, obsmażyć partiami na gorącym tłuszczu, najlepiej w garnku w którym potem będą się dusić. Ułożyć ciasno w garnku, podlać ok. szklanką wody, dodać grzyby i ew. nadmiar cebuli pozostały z krojenia na plasterki. Dusić pod przykryciem na małym ogniu ok. 1,5h (lub dłużej*, ale godzina to minimum), obracając co jakiś czas i sprawdzając, czy sos nadmiernie nie odparował. Pod koniec duszenia mięso powinno być bardzo kruche a sos gęsty.

Zrazy podawać z kaszą gryczaną, sosem, ew. borówką brusznicą i buraczkami, o których niżej.

Duszone buraki:

  • ok. 0,5kg upieczonych, obranych buraków
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki
  • ok. szklanki wody
  • sól, pieprz, sok z cytryny/ocet, opcjonalnie: odrobina chrzanu

Buraki zetrzeć na tarce o grubych oczkach (inne formy – to nie w mojej rodzinie). W rondlu zrobić zasmażkę z masła i mąki, rozprowadzić wodą. Dodać buraki, wymieszać, doprawić do smaku. Dusić na małym ogniu ok. 15-20 minut (w razie konieczności podlewając dodatkową wodą).

* Jak u babci M., ale to inna historia.

Zapisz

czwartek, 27 listopada 2014, ptasia
Print Friendly and PDF

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/11/27 18:38:18
Ptasiu, to klasyki z dzieciństwa widzę u nas dokładnie takie same, choć "ciam ciam" (co za trafna nazwa! potrafiłam to ciamać przez pół dnia i nie pogryźć :D) akurat szczerze nie cierpiałam ;) Mieloniaki jeszcze bym dodała :-) I zrazy oczywiscie z buraczkami i kaszą gryczaną w kocu :)
-
2014/11/27 19:17:32
:D Monika, ciam ciam z cielęciny powinno być zupełnie miękkie ;). Wydaje mi się, że nazywałam to tak ze względu właśnie na miękkość, bo nie trzeba było gryźć. Największą traumą była wątróbka wołowa zakamuflowana jako ciam ciam. Wiadomo było, że po przekrojeniu wszystko się wyda, ale moja Mama nie umie utrzymać tajemnicy i od razu było widać, że coś jest nie tak: niosła talerz, jakby to była bomba zegarowa a potem się we mnie uważnie wpatrywała, jak kroiłam pierwszy kawałek :D.
Mielone owszem, ale polubiłam mocniej później. Co do tej kaszy: pamiętam, jak Mama biegła z garnkiem owiniętym gazetą (papierową... kiedy ostatni raz widziałam?) do mojego tapczanu, rozkładała część na pościel i wsuwała garnek pod poduszkę. Ja upycham pod poduszkami na kanapie, kot obok robi za dodatkowe ocieplenie ;).
-
2014/11/30 20:18:34
Uwielbiam zrazy, mięciutkie i pyszne, takie rozpływające się w ustach i buraczki tez. Mniam. :)
-
2014/12/03 23:21:10
Duszone buraki... dałbym się za nie po prostu pokroić! Najlepsze robi oczywiście babcia, ale mamy buraczkami też nie pogardzę. U nas buraczki zazwyczaj występują w towarzystwie kotletów mielonych lub - co dziwne - gołąbków, ale takich bez sosu. Aaah, ślinka aż mi leci na myśl o tym, że w niedzielę może zjem taki pyszny zestaw :)
-
2014/12/09 13:10:52
Zraziki to chyba jedna z ulubionych potraw wielu osób. Szczególnie zawijane z dodatkiem naprawdę dobrze skomponowanego farszu są pyszne. Tu widzę pomysł, który aż korci, żeby go wypróbować. Jednak ja jestem, na razie na diecie i w najbliższym czasie niczego słodkiego nie będę ruszać, ale jak tylko skończę cykl dietetyczny to, wtedy wyjątkowo się skuszę, ponieważ nie można wytrzymać jak się widzi takie przysmaki.
-
2014/12/14 23:34:45
No ona była miękka, ale jednocześnie jakaś taka żująca? Za to wątróbką każdą i pod każdą postacią wsuwam od zawsze w ilościach dowolnych :D I ta kasza, tak, gazety (papierowe, dokładnie! takie dzienniki, nie wiem czemu ale Sztandar młodych najbardziej mi się z tą kaszą kojarzy, jesu :D), koc, tapczan :D

@ptasia.cosniecos Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna