Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Makaron domowy (przepis drugi) i szybkie danie z bobem

Od dawna makaron domowy robiliśmy według jednego przepisu (tzn. TEGO), zmieniając tylko ewentualnie mąki. Najczęściej używałam mieszanki uniwersalnej lub tortowej pszennej z tzw. kaszką makaronową. Ostatnio jednak M oznajmił, że taka wersja jest zbyt delikatna. Zaproponowałam, żeby użyć mieszanki mąki pszennej z semoliną - i na tym ostatecznie się skończyło, jednak wcześniej M znalazł także inny przepis bazowy (na portalu Serious Eats). Powiem szczerze, że podziwiam zapał do eksperymentowania i cierpliwość autorki (mnie by się szybko skończyła) - polecam zajrzenie do linku choćby dla zdjęć porównawczych. Makaron z ostatecznie opracowanego przez nią przepisu jest smaczny i bardziej treściwy (choć, jak napisałam powyżej, w naszym makaronie jest ponadto dodatek semoliny). Minusem jest to, że wymaga większej liczby jaj/żółtek niż metoda 100g mąki = 1 jajo, ale coś za coś...

Przy okazji testów (łącznie 3 razy) sprawdziliśmy, że jednak grubiej wałkowany makaron (3 ustawienie od końca w maszynce) nam bardziej smakuje. Po właściwym wysuszeniu (wreszcie w miarę opanowaliśmy sztukę suszenia w gniazdach, bo wcześniej różnie z tym bywało...) dobrze się przechowuje w temp. pokojowej.

Składniki (zasadniczo za tym przepisem):

  • 150g mąki pszennej uniwersalnej/tortowej
  • 150g semoliny
  • 2 duże jaja
  • 4 duże żółtka
  • łyżeczka soli

Wymieszać mąki i sól w misce, zrobić na środku dołek, wbić jaja i żółtka. Wyrabiać ciasto mikserem z hakiem (polecam), ew. ręcznie, aż całość będzie elastyczna, gładka, dość twarda. Ciasto lekko omączyć, owinąć folią, odstawić by odpoczęło w temperaturze pokojowej co najmniej 30 minut.

Kawałki ciasta lekko rozpłaszczać wałkiem i kilka razy przepuścić przez pierwsze ustawienie maszynki do makaronu, składając za każdym razem jak list (ew. wykonać tą czynność ręcznie). Wałkować na dalszych ustawieniach maszynki (u nas do 7 z 9), ciąć na np. tagliatelle. Powstały makaron zwinąć w gniazdko, dokładnie omączyć, lekko otrzepać, ponownie uformować w gniazdko (jak np. na zdjęciu powyżej) i odłożyć np. na blaszkę do wysuszenia. Blaszkę umieścić w ciepłym i suchym miejscu (jeśli pogoda i temperatura nie sprzyja, można wykorzystać np. ciepło resztkowe piekarnika). Podczas suszenia regularnie (i delikatnie) gniazdka przewracać, żeby się nie zlepiły (co pozostawione same sobie zapewniam, że zrobią). Wysuszone gniazdka przełożyć do np. szczelnego worka strunowego lub pojemnika i przechowywać w suchym miejscu.

A gdy już mamy ten makaron, można zjeść na obiad minimalistyczne danie. Z bobem. Takim, jak rok temu, tylko jeszcze oszczędniej: tylko bób, boczek, oregano w ramach ziół, a z przypraw tylko sól i (dość obficie) pieprz. Po co więcej?

sobota, 27 czerwca 2015, ptasia
Print Friendly and PDF

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna