Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Wieprzowina w stylu barbecue

Pod choinką znalazłam „zamówioną” książkę Davida Lebovitza, My Paris Kitchen. Zaskoczona byłam rozmiarem dzieła – ma kilkaset stron, a format jest spory, jednak składają się na niego nie tylko przepisy i zdjęcia (przy czym nie każdy przepis jest ww. opatrzony), ale także anegdoty, opowieści luźno powiązane z tematem, itd. Fani stylu autora nie będą zawiedzeni: jest co czytać ;). Czwartym przepisem, jaki zdecydowałam się wypróbować, była wieprzowina w stylu barbecue – de facto pulled pork. Z przepisu jestem bardzo zadowolona i będę do niego wracać, z pewną modyfikacją, o czym niżej.

Przyzwyczaiłam się do tego, że Lebovitz jest bardzo dokładny w swoich przepisach, zarówno jeśli chodzi o ilość składników, jak i drobiazgowe instrukcje (kontaktowałam się z nim w związku z innym przepisem i okazało się, że testował go… 17 razy). Trochę więc się zdziwiłam dość dużym zakresem sugerowanej wagi mięsa – od 1 do 1,5kg. Być może było to podyktowane względami praktycznymi. Mój kawałek był bliższy dolnej granicy (ok. 1,1kg) a domowy sos barbecue, którego użyłam, faktycznie dość słony. Żeby nie było – osobiście nie odebrałam mięsa jako zanadto słonego, natomiast M trochę narzekał. Dla komfortu wszystkich konsumentów już teraz wiem, żeby w przyszłości przy takim kawałku mięsa (i tych samych składnikach) nie dodawać już sosu sojowego do gotowania. Poza tym szczegółem, uważam, że stopień „rwania” mięsa był idealny – dużo lepszy niż przy moim poprzednim podejściu do pulled pork, a wszystkie przyprawy dają bardzo wyraźny, dymny aromat. Co istotne, jest to wyjątkowa prosta i mało pracochłonna w przygotowaniu potrawa, choć trzeba zacząć dzień przed właściwym gotowaniem. Całość wyraźnie kojarzy mi się z kuchnią amerykańską ;).

W temacie przypraw: autor sugeruje użycie chilli z papryczek ancho. Przypomniałam sobie, że od dobrych kilku lat turlają mi się po dnie szuflady suszone ancho, które kupiłam dawno temu w Austrii („na pewno mi się przydadzą”), więc potłukłam w moździerzu większą część jednej z nich. Ku mojemu zdziwieniu papryczka okazała się, jak na mój gust bardzo aromatyczna (znów dym), ale mało ostra – więc przyznaję, że zwiększyłam nieco jej ilość ;). Poniżej proporcje jak w oryginale, dla standardowego chilli.

Poniżej przepis za My Paris Kitchen, z moimi uwagami:

Składniki:

  • ok. 1,1kg kawałek karkówki wieprzowej
  • 1 łyżeczka mielonego chilli (w przypadku papryczki ancho zwiększyć x 2)
  • łyżka słodkiej wędzonej papryki
  • ½ łyżeczki cynamonu
  • ½ łyżeczki mielonego kuminu
  • 1 ½ łyżeczki soli morskiej (użyłam wędzonej w płatkach)
  • 2 łyżeczki kakao kakao
  • 250ml piwa (dowolnego, mając wybór wybrałabym może wyraźnie słodowe lub ciemne)
  • 180ml sosu barbecue*
  • 2 łyżki octu np. winnego (u mnie domowy jabłkowy, który jest łagodniejszy, więc dałam 3 łyżki)
  • 1 ½ łyżki przecieru lub koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżeczki ostrego sosu chilli (tabasco, harissa, azjatycki, itd. - u mnie ten ostatni)
  • opcjonalnie: ½ – 1½ łyżeczki sosu sojowego**

Dobę (u mnie 1,5 dnia wcześniej) przed pieczeniem wymieszać przyprawy suche (chilli, paprykę, sól, kakao, korzenie) i natrzeć dokładnie mięso. Umieścić w szczelnym pojemniku lub woreczku na mrożonki, włożyć do lodówki.

Następnego dnia wyjąć mięso z lodówki co najmniej 30 minut przed gotowaniem. W dużym, żaroodpornym garnku wymieszać wszystkie pozostałe składniki na sos (w przypadku opcjonalnego sosu sojowego – patrz uwagi poniżej). Zagotować, zdjąć z ognia, umieścić w garnku mięso, obrócić kilka razy w sosie. Przełożyć do piekarnika nagrzanego do 160 st. (u mnie termoobieg) i piec ok. 2,5-3h, obracając mięso co ok. 40 minut. Upieczone mięso porwać dwoma widelcami na włókienka (zrobiłam to bezpośrednio w garnku), wymieszać z sosem. Podawać np. z puree (ziemniaczanym lub dyniowym/z korzenia pietruszki) i surówką typu coleslaw. A następnie – enjoy!


Nie wiem, czy muszę dodawać, że mięso na zimno świetnie się sprawdza w kanapkach…? I zastanawiam się także, czy dodatek drobno zmielonej kawy nie byłby wskazany na etapie nacierania przyprawami. Może następnym razem?

* U mnie domowy, który ma wyrazisty, skoncentrowany, ostrawy i dość słony smak (dlatego bardzo dobrze się nadaje na samodzielną marynatę do grilla). Gotowe sosy bywają jednak łagodniejsze, bardziej słodkie niż słone/pikantne.

** Proponuję spróbować najpierw samego sosu barbecue, potem mieszanki, w której będzie gotować się mięso. Jeśli sos wydaje się wyraźnie słony, sos sojowy nie będzie potrzebny. Jeśli nie, należy go dodać do smaku.

sobota, 19 marca 2016, ptasia
Print Friendly and PDF

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2016/03/23 11:57:04
Wygląda smacznie :)

@ptasia.cosniecos Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna