Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...
niedziela, 28 kwietnia 2013

Nie jestem - wbrew pozorom - wielką fanką czekolady. Czasem jednak, zwłaszcza w chłodny, wilgotny dzień (spojrzenie za okno) mam ochotę na kubek czekolady pitnej - gęstej, nie z jakiegoś proszku, tylko z czekolady właściwej i - to clou, wersja nie dla dzieci - z kapką, czy też łyżeczką, Cointreau i ten dodatek bardzo, bardzo polecam. Zwłaszcza po 12, czy gdy mocno zmarzniecie lub przemokniecie.

Najlepszy surowiec do tego celu to, moim zdaniem, czekolada deserowa (np. wedlowska Jedyna). Z braku laku może być dobra gorzka, ale nie przesadzałabym z % kakao. Eksperymentalnie można pomieszać gorzką z mleczną (2:1). Co do proporcji: w wersji "full wypas" jest to 50g czekolady na łebka, jeśli czuję wyrzuty sumienia: tylko 30g.

Składniki (na 1 osobę/1 niewielki kubek): 30-50g czekolady deserowej (vide powyższe uwagi), 120ml pełnego mleka, parę kropel (łyżeczka 5ml) Cointreau (lub podobnego alkoholu)

Czekoladę połamać na kawałki, umieścić z mlekiem w małym rondelku, podgrzewać cierpliwie na małym ogniu, mieszając co jakiś czas, by czekolada nie przywarła do dna. Podgrzać dość mocno, ale nie zagotowywać. Przelać do kubka, dodać troszkę Cointreau, wymieszać, pić od razu.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Kiedyś na forum internetowym usłyszałam o diecie ŻWM (Żryj Wiaderko Mniej). Humorystyczne powiedzenie dobrze oddaje to, w co wierzę, mianowicie, że wszystko jest dla (zdrowych) ludzi, ale nie w każdej ilości. Uważam, że dobrze zachować we wszystkim równowagę – oczywiście, że można rybę z grilla czy pary i zieleninę podać tak, jak jest; można jednak lekkie dania uzupełnić czymś nieco cięższym. I wilk syty, i owca cała. Stąd zgadzam się z Sophie Dahl, która zapiekaną cebulę (podobno wg przepisu jej mamy) poleca jako dodatek do grillowanego łososia i np. sałaty z winegretem – słodka, śmietanowa cebula świetnie do niego pasuje, a kontrastowość połączenia dobrze oddaje ducha wczesnej wiosny: ciepłe dni, chłodniejsze wieczory.

Przepis z grubsza wg Miss Dahl's voluptuous delights, ale u mnie liść laurowy i trochę mniej sera.

Składniki: 3 większe/4 mniejsze cebule (u mnie 2 jasne i jedna czerwona), liść laurowy x 2, śmietana 18% (ok. 200g/150ml), ok. 2 łyżek startego parmezanu, sól, pieprz

Cebule obrać, włożyć do rondla, zalać wodą i gotować ok. 20 minut. Odcedzić, przekroić na 1/2, umieścić w naczyniu żaroodpornym (można użyć dwóch małych, po jednym na osobę). Lekko posolić i oprószyć pieprzem, dodać liść laurowy (w przypadku dwóch naczyń potrzebne oczywiście 2 sztuki), przykryć śmietaną. Na wierzchu rozrzucić ser. Piec 25-30 minut w 180 st. C (termoobieg), do zezłocenia. Podawać od razu, w towarzystwie ryby i sałaty lub warzyw (brokuł lub - niedługo lub nawet już... - szparagi) z pary.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Od grudnia 2007 (!!!), tj. jednego z pierwszych wpisów na blogu, niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o to, co robię z awokado (bo świeżą kolendrę teraz już lubię ;): robię niewiele, tj. najczęściej rozgniatam dojrzały owoc z solą i zakwaszam limonką lub cytryną. Czasem jednak, gdy mam "fazy" i jem owoc regularnie, mam ochotę coś urozmaicić... I stąd rożne warianty kanapkowe (przy czym najbardziej ambitny, z marynowanymi cytrynami, niedawno pokazywałam).

Awokado i śledź

Pieczywo posmarować podstawową pastą z awokado (owoc, sól, sok z limonki/cytryny), na wierzchu ułożyć kawałki śledzia a la matjas. Można użyć także wędzonego łososia, ew. gravlaxu. Opcjonalnie skropić dodatkowo cytryną przed jedzeniem.

Awokado, kiełki i camembert

Pieczywo posmarować pastą jak poprzednio, posypać kiełkami (np. rzodkiewki), na wierzchu położyć plaster-dwa dojrzałego sera camembert. Opcjonalnie posypać z wierzchu pestkami dyni lub słonecznika, albo użyć pieczywa z ziarnami.


Awokado, kapary, suszone pomidory

Ok. 5-6 pomidorów suszonych w oleju i łyżeczkę do herbaty kaparów (z zalewy, osączonych) drobno posiekać, wymieszać z miąższem awokado, doprawić do smaku solą i sokiem z cytryny/limonki. Pastą smarować pieczywo (najlepiej razowe), dekorować zieleniną.

A Wy jak, awokadojecie ;)?

środa, 17 kwietnia 2013

Dawno, dawno temu na forum Gazeta.pl Karolina ze Zmysłów w Kuchni podawała przepis na bakaliowe ciasto z dodatkiem herbaty, rodem z Yorkshire. Przepis kusił, kusił, ale nie skusił - aż do teraz. Udoskonalony przepis został gościnnie zamieszczony na blogu FuNi!ta, ja zmieniłam tylko jedną rzecz: inspirując się innym lepkim brytyjskim bochenkiem pt. parkin, zastąpiłam 1/2 mąki płatkami owsianymi. Powinny być drobne błyskawiczne, ja z grubsza zmieliłam górskie, i to są te białe drobinki, które widać na zdjęciach.

Całość jest słodka, ale nie przesadnie, długo pozostaje świeża. Bardzo dobrze smakuje z dodatkiem np. powideł. Bakalie można sobie dowolnie modyfikować: mnie korcą daktyle, a wówczas może część cukru zastąpić melasą daktylową...?

Składniki:

  • 1 szklanka* suszonych owoców - użyłam mieszanki rodzynek, suszonych śliwek i jabłek
  • 1 szkl. mocnej ciepłej herbaty (użyłam czarnej, z dodatkiem Earl Grey, ale można poeksperymentować z owocową np.)
  • 1 szkl. brązowego cukru
  • 1 szkl. zwykłej mąki pszennej
  • 1 szkl. drobnych płatków owsianych (błyskawicznych lub rozdrobnionych zwykłych)
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 jajko, lekko ubite
  • 30g masła niesolonego, roztopionego (można też użyć 2 łyżek neutralnego oleju)
  • łyżeczka przyprawy do piernika lub ulubionych mielonych korzennych przypraw - cynamonu, goździków, gałki muszkatołowej, imbiru

* u mnie ok. 240ml, może być też i 250ml, byle używana konsekwentnie ;)


Suszone owoce zalać herbatą i odstawić na całą noc (albo na 3-4 godziny, jeśli ockniecie się rano w dniu pieczenia ;). Następnego dnia owoce (nieosączone) wymieszać z resztą składników do momentu, aż zniknie sucha mąka. Przełożyć do małej keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i piec przez ok. 1h 15 minut w 175 stopni C (termoobieg). Jeśli się za mocno spieka na górze, przykryć ciasto kawałkiem folii (ja przykryłam po ok. 30 minutach). Piec należy do tzw. suchego patyczka - jeśli po 75 minutach pieczenia będzie wciąż mokry, dopiec ok. 10 minut. Gotowe ciasto dokładnie wystudzić na kratce przed jedzeniem.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Bardzo długo moje wyobrażenia o romantycznej kolacji wyglądały tak, jak tu:



Obrus w kratkę, muzyka na żywo, makaron z klopsikami jedzony z jednego... no, może niekoniecznie z jednego talerza ;). Od czasów dzieciństwa trochę zwiększyły mi się wymagania, ale do "włoskiej" kratki wciąż mam słabość, i taki makaron też lubię. Sos przyrządzam wg własnego widzimisię, zaś same klopsiki robię wg przepisu z Nigella gryzie - zawsze wychodzą. W oryginale są z mieszanki wołowiny i wieprzowiny, ja robię najczęściej tylko z tego pierwszego. Dodatek parmezanu jest istotny i radzę z niego nie rezygnować. Makaron: jak dla mnie, musi być spaghetti. Poniżej opcja tak, jak ostatnio, tj. na porcję dwuosobową, ale naturalnie wszystko można przemnożyć na większą ilość.

Składniki:

  • ok. 250g mielonej wołowiny
  • 1 mały ząbek czosnku, rozdrobniony
  • 1/2 roztrzepanego jaja
  • 1/2 łyżeczki suszonego oregano
  • 1 łyżka startego parmezanu
  • 1-1,5 łyżki bułki tartej (lub dowolnych otrąb*)
  • sól (ok. 1/2 łyżeczki), pieprz (świeżo mielony, sporo)

* W ramach powtarzającego się kryzysu (brak bułki tartej lub surowca na ww.) odkryłam, że otręby całkiem dobrze ją zastępują.

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać na gładką masę. Formować kulki wielkości orzecha włoskiego (z powyższych proporcji powinno wyjść ok. 16); po uformowaniu schłodzić przynajmniej 30 minut w lodówce.

Klopsiki delikatnie wrzucać do gotowego, lekko tylko odparowanego sosu pomidorowego; gotować pod częściowym przykryciem i na średnim ogniu ok. 20 minut. Uwaga, nie mieszać, dopóki mięso nie zmieni barwy na brązową (klopsiki mogą się rozpaść). Podawać z długim makaronem (wg mnie, jak pisałam powyżej, spaghetti jest najbardziej stosowne, ale to może być zgubny wpływ Disneya...), opcjonalnie można posypać dodatkowym parmezanem.

A co zrobicie z ostatnim klopsikiem na talerzu, to już Wasza sprawa ;).

niedziela, 14 kwietnia 2013

Są książki kucharskie lub okołokulinarne, które sprawiają, że nie tylko mam ochotę czym prędzej coś ugotować według zamieszczonych przepisów, ale i pojechać tam, skąd pochodzą dania i/lub autor. Tak jest w przypadku Jerusalem autorstwa izraelsko-palestyńskiego tandemu Ottolenghi/Tamimi (prowadzącego restaurację i sieć delikatesów w Londynie). Wcześniej miałam w ręku tylko ich Plenty (dzięki jednej Gospodarnej pani), które mi się raczej podobało, ale nie aż tak. Jerusalem zaś od razu do mnie trafiło - i te kolorowe przepisy, i zdjęcia z targów, i rozdziały "ogólne", pełne anegdot. Przypomniały mi się także jerozolimskie opowieści Basi i mojej koleżanki Madzi, sama bowiem tam jeszcze (zaznaczam, jeszcze) nie trafiłam... Książka powinna przypaść do gustu wegetarianom lub szerzej pojętym miłośnikom warzyw, choć mięsa i ryby też się znajdą. Wbrew pozorom, składniki nie są trudne do skompletowania, zwłaszcza w dobie internetu - choć, oczywiście, znaczna część jest sezonowa.

W miniony weekend uznałam, że skorzystam z tych kolorów i lekkich smaków, by przegonić zimę. Chyba zadziałało - choć pada teraz deszcz, to chyba wreszcie mamy wiosnę. Wypadałoby się więc podzielić tymi przepisami...

Uwaga: właściwie wszędzie występuje mielony kumin. Ja kupuję tylko takiego w całości, po prostu wcześniej rozdrabniam go w moździerzu.

Sałatka z pęczaku i natki pietruszki

Uwaga: przy tej sałatce pokombinowałam i z proporcjami (np. kaszy) i składnikami.

Składniki: 40-50g pęczaku, 75g fety (ser fetopodobny też ok), 40g natki pietruszki (mniej więcej mały pęczek), 1 mała szalotka (ew: dymka, ze 2 sztuki), 1/2 czerwonej (lub innej ulubionej) papryki, 20g nasion słonecznika, pinioli lub orzechów arachidowych, 1 rozdrobniony ząbek czosnku, ok. 2-2,5 łyżek oliwy, 1/2 łyżeczki za'ataru, 1/4 nasion kolendry, 1/8 łyżeczki mielonego/roztłuczonego w moździerzu kuminu, 1/4 łyżeczki mielonego ziela angielskiego, sok z cytryny, sól, pieprz

Pęczak ugotować (lub wykorzystać jakieś resztki z obiadu). Fetę pokruszyć na kawałki ok. 2 cm, wymieszać w niewielkiej misce z łyżką oliwy, kolendrą, kuminem i za'atarem. Odstawić. Natkę posiekać dość drobno, podobnie jak szalotkę i paprykę - wymieszać, dodać pęczak, orzechy/pestki, czosnek, ziele angielskie i pozostałą oliwę. Połączyć składniki, doprawić do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Przed podaniem umieścić na wierzchu fetę wraz z oliwą i przyprawami.

 

Marynowane (kiszone) cytryny (tzw. szybkie i łatwe ;)

Uwaga: wg książki wychodzi cytryn aż 1,5 litra, moim zdaniem maksymalnie 1 litr. Robiłam z 1/2 porcji i uzyskałam ok. 400ml.

Składniki: 3 cytryny (sparzone wrzątkiem), 3 łyżki soku z cytryny, 1/2 długiego chilli (z pestkami), 35g cukru, 1/2 łyżki soli morskiej, 1 ząbek czosnku (zmiażdżony, może być też np. przekrojony na 1/2 lub 4 części), łyżeczka słodkiej papryki (u mnie wędzona), 1/2 łyżeczki kurkumy, 1/2 łyżeczki mielonego kuminu

Cytryny przekroić na 1/2 wzdłuż, następnie pokroić możliwie cienko w poprzek. Chilli zmiażdżyć w moździerzu z sokiem z cytryny. Wymieszać wszystkie składniki w misce, przykryć, odstawić na noc w temp. pokojowej (najlepiej w takim miejscu, gdzie Was nie będzie drażnił zapach). Następnego dnia przełożyć do czystego słoja/szczelnego pojemnika. Przechowywać w lodówce do ok. 2 tygodni. Podawać jako dodatek do dań.

Gdybyście szukali pomysłów, z czym jeść cytryny, polecam taką oto kanapkę: avocado, cytryny, feta, trochę suszonej mięty (lub świeżej, jeśli ktoś posiada).

Falafel(ki)

Składniki (dla ok. 3-4 osób, w zależności od dodatków): 250g ciecierzycy, namoczonej na noc, 80g drobno posiekanej cebuli (mniej więcej 1 średnia), 1 zmiażdżony ząbek czosnku, łyżka posiekanej natki pietruszki, 2 łyżki kolendry, jw. (jeśli nie macie, jak ja, dajcie więcej pietruszki), 1/4 łyżeczki pieprzu kajeńskiego/chilli w proszku, 1/2 łyżeczki mielonego kuminu, 1/2 łyżeczki mielonej kolendry, 1/2 łyżeczki mielonego kardamonu, 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia, 3/4 łyżeczki soli, ok. 5 łyżek wody, 1 1/2 łyżki mąki, ok. 1 litra oleju do smażenia na głębokim tłuszczu, 1/2 łyżeczki nasion sezamu na posypkę

Ciecierzycę namoczyć na noc. Następnego dnia połączyć z cebulą, czosnkiem, natką i kolendrą. Zmielić całość dwukrotnie w maszynce do mięsa, ew. przepuścić na raty przez malakser. Dodać przyprawy i pozostałe składniki (poza olejem do smażenia i nasionami sezamu ;), dobrze wymieszać. Schłodzić w lodówce przynajmniej 1 godzinę.

Przygotować garnek do smażenia na głębokim tłuszczu, ew. frytkownicę, rozgrzać olej do 180 st. C. Z masy formować dłońmi, ew. łyżką, małe kotleciki wielkości orzecha włoskiego, delikatnie posypywać sezamem. Smażyć partiami, ok. 4 minut (powinny się mocno zrumienić). Osączać na ręczniku papierowym przed podaniem. Jeść ciepłe, choć zimne resztki (jeśli się uchowają) są także bardzo smaczne.

Sos z tahiny

Składniki: 75g tahiny (wymieszanej wcześniej w słoiku), 60ml (4 łyżki) wody, 1 rozdrobniony ząbek czosnku, sok z cytryny i sól do smaku

Wszystkie składniki połączyć za pomocą np. małej trzepaczki, doprawić do smaku. Podawać do potraw z grilla lub smażonych, surowych warzyw. Przechowywać w lodówce do ok. tygodnia.

Wasze smaki, czy niekoniecznie? Ja niecierpliwie czekam na lato, by wypróbować przepisy z udziałem bobu czy bakłażanów...

środa, 10 kwietnia 2013

Wiem, że to może brzmi dziwnie: chleb czekoladowy? W dodatku na zakwasie? Pewnie sama z siebie nie zdecydowałabym się na upieczenie, ale uległam akcji Anny Marii z Kucharnii i wzięłam udział w pieczeniu "w ciemno". Efekty całej międzynarodowej (konspir)akcji można obejrzeć na blogu organizatorki.

Co do samego wypieku: uwaga, on wcale nie jest taki słodki! Określiłabym go jako słodkawy czy słodko-słony (wystarczy zresztą przeczytać skład, ile jest soli). Moim zdaniem bdb pasuje do wytrawnych dodatków, zwłaszcza na śniadanie. To także ciekawy dodatek do serów czy może... pasztetu z wątróbek? Oryginalny przepis znajduje się pod tym linkiem, poniżej moje tłumaczenie i uwagi.

Włoski chleb czekoladowy na zakwasie

Zaczyn (biga):

  • 28g aktywnego zakwasu (u mnie żytni, płynny, w oryginale gęsty, o 50% hydracji)
  • 32g (1/4 szkl) mąki chlebowej pszennej
  • 18g letniej wody

Wszystkie składniki wymieszać, odstawić na 8-10h w temp. pokojowej.

Ciasto właściwe:

  • cały powyższy zaczyn
  • 393g (3 szkl) mąki chlebowej pszennej
  • 248g (u mnie ok. 215g) wody
  • 4 łyżki (71g) miodu
  • łyżka (u mnie mniej, z 1/2 łyżki) ekstraktu z wanilii
  • 4 łyżki dobrego, ciemnego kakao
  • 1/4 łyżeczki drożdży instant (lub ok. 2g świeżych)
  • łyżka soli morskiej
  • 78g posiekanej czekolady (u mnie gorzka, i Wam też taką sugeruję)

Zaczyn porwać na kawałki, włożyć do dużej miski (uwaga: mój był względnie luźny, prawdop. ze względu na płynniejszy niż zakładano zakwas, więc zdecydowałam się potem na lekką redukcję wody). Dodać pozostałe składniki, poza posiekaną czekoladą, wyrobić ręcznie lub mikserem gładkie ciasto, na koniec dodać czekoladę.

Odstawić do wyrastania na 2-2,5h. Podzielić na 2 części, uformować okrągłe lub podłużne bochenki, odstawić do ponownego wyrastania na ok. 3h (lub aż się porządnie napuszą). Piec z parą w temp. 200 st. C, ok. 35-40 minut. Studzić na kratce.

poniedziałek, 08 kwietnia 2013

Tyle razy jadłam Tiroler Grostl na stoku, że z niedowierzaniem odkryłam brak choć jednego zdjęcia dania na blogu (jest za to jedno w albumie na stronie bloga na FB). W skrócie: to śmieciówka na szybki obiad czy kolację, z resztek ugotowanych ziemniaków i wędlin - w sam raz na powielkanocne sprzątanie lodówki ;). Clou to smażone jajo, umieszczone na samym wierzchu (tradycyjnie danie podaje się w patelni, w której się smażyło). W mojej wersji jest jeszcze dodatek papryki i chilli, bynajmniej nie tradycyjny, ale brakowało mi na tej patelni trochę koloru...

Składniki:

  • ok. 8 ugotowanych ziemniaków
  • olej (ok. łyżki)
  • 1 średnia cebula
  • ok. 200g wędliny/kiełbasy/pieczeni
  • opcjonalnie: ok. 1/2-1/4 słodkiej czerwonej papryki i 1/2 długiego (nie b. ostrego) chilli, oba drobno pokrojone
  • natka pietruszki (ok. łyżki)
  • kminek
  • słodka papryka (szczypta)
  • sól, pieprz
  • 2 jaja

Cebulę pokroić w piórka, zeszklić na rozgrzanym oleju, dorzucić wędlinę pokrojoną w kostkę, po chwili dodać paprykę i chilli, jeśli używacie. Gotować parę minut, aż papryka lekko zmięknie; w tym czasie pokroić ziemniaki w plastry. Przełożyć warzywa i wędlinę z patelni do podgrzanej miski, na patelnię przełożyć ziemniaki, lekko oprószyć kminkiem, przesmażyć kilka minut. Warzywa w misce doprawić do smaku solą, pieprzem, słodką papryką i kminkiem. Gdy ziemniaki będą lekko zezłocone, wymieszać je dokładnie ze składnikami z miski oraz posiekaną natką pietruszki. Z jajkiem można postąpić dwojako: albo usmażyć je osobno, na mniejszej/innej patelni, pod koniec obsmażania ziemniaków, albo - u mnie - zepchnąć pozostałe składniki na bok i usmażyć je na wolnej części naczynia. Podawać od razu, obowiązkowo z jajem na wierzchu ;).

niedziela, 07 kwietnia 2013

Granat: symbol płodności, dostatku, dobrobytu. Według mitologii greckiej, ten owoc zwiódł Korę-Persefonę i sprawił, że musiała spędzać z Hadesem kilka miesięcy w roku w podziemnym królestwie, a w tym czasie jej matka, Demeter, była pogrążona w żalu i ziemia nie przynosiła plonów (ilość miesięcy równa liczbie pestek granatu, które zjadła; ja znam taką śródziemnomorską, tj. z trzema ;). Pierwszy raz skosztowałam z granatu jako młodsza nastolatka, i wydawał mi się za słodki (bo jadłam wtedy cytryny na surowo i bardzo lubiłam grejpfruty...); teraz trochę zmieniłam zdanie, choć wciąż nie wydaje mi się tak kwaśny, jak fama niesie. Jedno jest także pewne: ma piękny kolor i jest bardzo dekoracyjny, stąd posłużył do ozdobienia tegorocznej wielkanocnej paschy:

Z owoców granatu wytwarza się syrop, tzw. grenadynę, używany w kuchni bliskowschodniej (np. w perskim fesendżunie). Ostatnio sobie o nim przypomniałam w ramach śniadania, które na pewno jeszcze powtórzę, o ile zdobędę ładne granaty. Clou polega na użyciu i owocu, i syropu. Użyłam owsianki błyskawicznej, której nie trzeba gotować, ale można by danie przygotować i z normalnej, i np. użyć kaszy manny.

Składniki (2 porcje):

  • dwie garście płatków owsianych błyskawicznych
  • 2 szczypty soli
  • ok. 400ml mleka
  • 1/2 owocu granatu
  • ok. 2 łyżeczek brązowego cukru, lub do smaku
  • ok. 2 łyżeczek syropu z granatów

Do dwóch misek nasypać po garści płatków, dodać szczyptę soli. Mleko podgrzać prawie do wrzenia, zalać płatki, przykryć np. talerzami i odstawić na ok. 5-6 minut. Dosłodzić do smaku brązowym cukrem, dodać po łyżeczce syropu z granatów, ozdobić pestkami granatu*. Wymieszać przed jedzeniem, a jeść od razu.

* Wytłukiwanych metodą podpatrzoną u Nigelli: jedna dłoń trzyma granat przekrojony na 1/2, pestkami do dołu (nad naczyniem), długa dzierży długą drewnianą łyżkę. Łyżką uderzamy dość mocno w granat z wierzchu a pestki wypadają dołem :).

środa, 03 kwietnia 2013

I po Świętach. Ku zadowoleniu M nie toniemy w ciastach, jak po Bożym Narodzeniu, natomiast wędlin i pasztetu mamy pod dostatkiem - a nawet za bardzo ;). O ile uporać się z wędlinami stosunkowo łatwo (sos do makaronu, zapiekanka, pizza... itd.), nad pasztetem zamyśliłam się na dłużej. Jedyne, co przychodziło mi do głowy, to sałata z pasztetem na ciepło, ale aura jest niekoniecznie sałatowa ;). Google podpowiedział "naleśniki lub krokiety", co mi nie odpowiadało, ale rozmyślając, co innego można nadziać, wymyśliłam... pierogi.

Składniki: ciasto na pierogi maślankowe - na ok. 25 pierogów z ok. 200g mąki, ponadto: ok. 300g pasztetu (może być wegetariański), 1 średnia cebula, olej/oliwa, sól, pieprz, natka pietruszki, opcjonalnie: ok. 2-3 łyżek masła, 2 kopiaste łyżki z grubsza posiekanej natki

Cebulę pokroić w kostkę, zeszklić na oleju, dokładnie wymieszać z pokruszonym pasztetem, dodać posiekaną natkę wg uznania, doprawić do smaku solą i pieprzem (farsz musi być wyrazisty). Przeznaczyć po łyżeczce nadzienia na niewielkiego pieroga (wałkowanie, nadziewanie, gotowanie pierogów - jak w klasyce). Opcjonalnie podawać polane masłem pietruszkowym - analogicznym do szałwiowego lub koperkowego.

| < Maj 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna