Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...

Wpisy z tagiem: bezy

wtorek, 21 grudnia 2010

Zamiast ubierać choinkę czy gotować na Święta, leżę pod kocami wściekła, że tradycji świątecznego chorowania stało się zadość. W końcu dlatego 3 lata temu założyłam bloga, że siedziałam chora w domu i miałam trochę czasu ;) Gdy odkryłam, że dziś Coś niecoś kończy 3 lata*, zebrałam się w sobie i postanowiłam zamieścić wpis. Z deserem w sam raz do świętowania (Sylwester w końcu też się zbliża!).

Prezentowałam tu już czarną Pavlovę dużą i małą; beziki i tort bezowy (a także Eton Mess). Białej "baletnicy" do tej pory nie było, bo zrobiłam raz i wydawała mi się znacznie gorsza od czekoladowej. Parę miesięcy temu znów upiekłam, na obiad rodzinny, i wywołała furrorę, i tak ostatnio kilkakrotnie pojawiła się na naszym stole. Faktem jest, że chyba jest łatwiejsza do wykonania niż czekoladowa, która parę razy mi zbyt mocno siadła (czyt. na krowi placek). Biała nawet jeśli się trochę zapadnie i połamie, po odwróceniu do góry nogami, przykryciu śmietanką i owocami wciąż wygląda imponująco. Przepis Nigelli z How to eat.

Składniki:

  • 4 duże białka (każde o wadze ok. 40g) w temp. pokojowej,
  • szczypta soli,
  • 1 1/4 szklanki* drobnego cukru (ok. 280g),
  • 2 łyżeczki skrobi kukurydzianej,
  • 1 łyżeczka białego octu winnego,
  • parę kropli ekstraktu z wanilii

Na wierzch:

  • ok. 250-300ml śmietanki kremówki 30%,
  • opcjonalnie: ok. 2 łyżek cukru (lub do smaku)
  • owoce sezonowe - najlepiej kwaskowate

* Amerykański cup = ok. 240ml

Nagrzewamy piekarnik do 180 st. C (termoobieg). Miskę, w której chcemy ubić białka, warto na początek (po upewnieniu się, że jest czysta ;), przetrzeć cytryną, by usunąć potencjalne ślady tłuszczu. Następnie ubijamy w niej białka z solą, aż będzie sztywna i lekko lśniąca, ale nie sucha. Dodajemy cukier, w ok. 3 partiach, ubijając na sztywną, lśniącą bezę. Posypujemy masę skrobią i skrapiamy octem oraz wanilią, mieszamy delikatnie, ale zdecydowanie. Przekładamy masę na blaszkę wyłożoną pergaminem - jeśli chcecie, można wcześniej odrysować sobie okrąg, np. z podstawy tortownicy, ja tego nie robię. Sugeruję raczej uformować bezę wyższą, a mniejszą - w piekarniku i tak się rozrośnie na boki i siądzie.

Umieszczamy w nagrzanym piekarniku i od razu skręcamy temperaturę do 150 st. C. Pieczemy 1 godzinę, wyłączamy piekarnik i zostawiamy w nim bezę do wystudzenia.

Gdy chcemy ją podawać, nakrywamy wierzch bezy talerzem i odwracamy, tak, aby dno stanowiło gładki wierzch. Ubijamy śmietankę (można i większą ilość, ale imho do 300ml powinno wystarczyć). W oryginale nie ma cukru, jednak po negatywnej reakcji rodziny zaczęłam lekko dosładzać. Dekorujemy bezę warstwą bitej śmietany, na niej układamy owoce. Zimą mogą to być mandarynki lub pomarańcze, kiwi lub granaty; latem świetnie pasują truskawki, maliny, porzeczki i inne drobne owoce.

Beza jest słodka, ale także bardzo delikatna i piankowa w przekroju (jak to ujęła moja koleżanka Madzia, "takie ptasie mleczko"), a śmietanka i owoce łamią jej słodycz. Podaną ilością można wykarmić do 6 osób po obiedzie, ale 4 też spokojnie dadzą radę. Jeśli przypadkiem, jak mi się to zdarzyło, zwarzy lub skwaśnieje wam śmietanka do ubijania, można podać na stół lekko posłodzony jogurt naturalny i osobno owoce - każdy z jedzących sam komponuje wtedy sobie deser.

* PS. I mam nadzieję, że co najmniej kolejne 3 lata tu przede mną...

piątek, 19 lutego 2010

Nie wiem jak to jest u Was, ale od kiedy zaczęłam poważniej gotować, w moim zamrażalniku leży stale  duża sterta białek. Co jakiś czas - zwłaszcza pod wpływem nacisków M - staram się je przerobić na różne wypieki. Dlatego ostatnio wypróbowałam przepis na kokosanki z How to be a domestic goddess i byłam całkiem z nich zadowolona. Moje wyszły co prawda jak mini kamienie księżycowe, ale z pewnością można nadać im bardziej zgrabny kształt.

Składniki: 2 duże białka jaj, 1/4 łyżeczki winianu potasu (cream of tartar) - podejrzewam, że można zostąpić białym octem winnym lub sokiem z cytryny, 100g drobnego cukru, 30g mielonych migdałów/mąki migdałowej, szczypta soli, 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub dobrej esencji kokosowej, 250g wiórków kokosowych

Nagrzewamy piekarnik do 170 st. Ubijamy białka aż się spienią, dodajemy winian potasu/ocet i ubijamy na sztywno. Dodajemy cukier pomału, łyżeczka po łyżeczce, ubijając cały czas, aż uzyskamy lśniącą, sztywną bezę. Dodajemy pozostałe składniki i delikatnie, ale stanowczo, mieszamy. Masa powinna być lepka, ale spójna.

Na blachach wyłożonych pergaminem układać kulki/kopczyki "wielkości klementynek" (cyt. z Nigelli). Ja robiłam to częściowo łyżeczką, częściowo palcami i jak widać, specjalnie ich nie kształtowałam; wyszło mi więcej, niż Nigelli, ok. 12 sztuk. Piec ok. 20 minut, aż ciasteczka się delikatnie zezłocą (w moim przypadku raczej 'zaróżowią'). Wystudzić na kratkach, na pergaminie, bo jeszcze ciepło będą bardzo delikatne i raczej trudno będzie je ściągnąć z papieru do pieczenia.

Ciasteczka są z wierzchu chrupkie, w środku miękkie, delikatnie ciągnące się. Bardzo smaczne, nie nadmiernie słodkie.

Z innych białkowych zastosowań polecam czekoladową Pavlovą lub jej wersję mini. To ostatnie wykonanie:

Poza tym można zrobić:

I oczywiście jeszcze czekają mnie makaroniki francuskie, do zrobienia których dojrzałam po wczorajszej "lekcji" u Tili - ale to jeszcze przede mną.

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Durszlak.pl

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape

Twitter Updates

    follow me on Twitter
    Coś niecoś

    Follow Me on Pinterest

    POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna
    Darmowe statystyki