Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...

Wpisy z tagiem: pierniczki

niedziela, 13 grudnia 2015

W tym roku po raz pierwszy nie było Pierniczki Party (o którym pierwszy raz pisałam w 2008). Wierzę, że kiedyś jeszcze do „towarzyskiego pierniczkowania” wrócimy, jeśli okoliczności będą sprzyjające ;). Tymczasem zapas ciasta na piernik staropolski systematycznie maleje, bo piekę z niego na raty, i cały czas się waham, czy robić także „duży” piernik, czy nie.

Z jakiegoś powodu zafiksowałam się w tym roku na wariant z nadzieniem. Poza napchaniem serc z ciasta staropolskiego powidłami oraz dżemem z renklody, zrobiłam także nadziewane Lebkuchen z przepisu Tante Herthy. Powiem szczerze, że w porównaniu z klasycznymi piernikami to są raczej ciasteczka korzenne ;). Nadzienia została mi… połowa, choć nakładałam tyle, ile nakazano w przepisie a ciasto rozwałkowałam chyba trochę cieniej, bo wyszło mi o 6 sztuk więcej. Po degustacji okazało się, że warto jeszcze dodać trochę cytrynowego lukru lub polewy czekoladowej, bo „łyse” Lebkuchen są, w moim odczuciu, trochę mdłe. Dekoracja spełniła oczekiwania, jeśli chodzi o podkręcenie smaku, i ciasteczek w puszce systematycznie ubywa…


Uwaga: podaję nadzienie w proporcjach od razu zmniejszonych o ½.

Składniki:

Ciasto:

  • 90ml miodu
  • 60g drobnego cukru
  • 40g masła
  • ½ łyżeczki cynamonu
  • 3-4 goździki
  • hojna szczypta gałki muszkatołowej
  • 250g mąki
  • ½ łeczki proszku do pieczenia
  • 1 duże jajo

Nadzienie:

  • 30g mielonych orzechów (u mnie włoskie)
  • 30g cukru pudru
  • 15g skórki pomarańczowej
  • 1 małe jajo lub ½ dużego (wcześniej roztrzepanego)
  • jajo lub białko do glazury (opcjonalnie)
  • migdały lub orzechy do dekoracji

Polewa czekoladowa (opcjonalnie)*:

  • 75g dobrej ciemnej czekolady lub kuwertury (ok. 70% kakao)
  • 75g śmietanki kremówki
  • ½ łyżeczki masła
  • kropla ekstraktu z wanilii

Ciasto: stopić miód, masło i cukier na małym ogniu, przestudzić. Goździki utłuc, gałkę zetrzeć, wymieszać z pozostałymi suchymi składnikami. Dodać jajo i mieszankę miodu z masłem, wyrobić gładkie ciasto. Schłodzić w lodówce przez noc (lub co najmniej 8h).

Przygotować nadzienie: zmielić orzechy razem z cukrem pudrem, wymieszać z jajem i skórką. Ciasto rozwałkować na 5mm lub cieniej (u mnie), wycinać niewielkie serca lub podobne kształty (w oryginale: krążki o średnicy 6cm), nakładać na co drugi piernik ½ łyżeczki nadzienia, przykryć takim samym kształtem, skleić przyklepując lekko brzegi. Lebkuchen do polewy piec od razu, pozostałe posmarować rozkłóconym jajem i udekorować np. migdałami. Piec ok. 20 minut w 180 st. C (termoobieg). Dalsze dekoracje nakładać na wystudzone ciasteczka – w przypadku polewy stopić wszystkie składniki na małym ogniu i od razu nakładać np. łyżeczką, dodając znowu migdały lub orzechy dla ozdoby. Lukru można użyć dowolnego – ja roztarłam ok. szklanki cukru pudru z niewielką ilością soku z cytryny na gęstą pastę, żeby zrobić widoczne na zdjęciach ramki.

* Polewy użyłam do posmarowania ok. 15-16 Lebkuchen (tych, których nie ozdabiałam lukrem), reszta posłużyła do dekoracji nadziewanych staropolskich z powidłami.

Uwaga: użyta przeze mnie polewa (pochodząca zresztą z Nigellowej Domestic Goddess) jest bardzo smaczna, o posmaku czekolady deserowej, ale pozostaje lekko miękka. Z tego powodu pierniczki warto przechowywać w temperaturze choć odrobinę niższej od pokojowej (swoje umieściłam w chłodnej spiżarni), albo przynajmniej z dala od źródeł ciepła. Alternatywnie można użyć polewy z tego ciasta, która mocniej zastyga, ale jest bardziej wytrawna w smaku.

A to wszystko dlatego, że trwają (Korzennego ostatni dzień!):

 oraz 

sobota, 14 grudnia 2013

Katarzynki chodziły za mną od dawna. W dzieciństwie to były moje ulubione pierniczki: rzecz jasna ze sklepu, bo nikt się nie bawił w pieczenie takiego drobiazgu, i jeśli trafiłam w sklepie na takie bez polewy, szczęście było ogromne. Oczywiście zazwyczaj otwartą i w 1/2 zjedzoną paczkę gdzieś porzucałam, a wówczas pierniczki twardniały na kamień...

Wymyśliłam sobie, że upiekę je na Festiwal Pierniczków (patrz banner poniżej), ale brakowało czasu. Nie wiem, czy to palec losu, ale wczoraj rano po włączeniu komputera zobaczyłam... no właśnie niewiele zobaczyłam, poza komunikatem "nie znaleziono systemu operacyjnego". Na szczęście problemy zaczęły się trochę wcześniej, więc zrobiłam kopię zapasową dysku (w przeciwnym razie pewnie nie pisałabym tu teraz, tylko leczyła załamanie nerwowe), ale że reinstalacja chwilę trwa, to cóż... upiekłam katarzynki :). Skorzystałam z przepisu z bloga Dorotuś, poniżej wersja z moimi uwagami. Schłodzenie ciasta wypadło w chwili, gdy musiałam chwilę poasystować w reinstalacji ;), ale moim zdaniem to dobry pomysł. O dziwo, można je jeść właściwie od razu po upieczeniu (jeśli ich nie przepieczecie i nie wykroicie za cienko). Wg M - "smak jak za Gierka" ;).

  • 20 dag miodu
  • 1 łyżeczka (kopiasta) dobrej jakościowo przyprawy do piernika
  • 1 łyżka kakao
  • 10 dag cukru pudru
  • 1 jajko
  • 40 dag mąki pszennej
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1-2 łyżki kwaśnej śmietany, lub tyle, ile potrzeba do zagniecenia ciasta

Do płynnego miodu dodać przyprawy korzenne, cukier, kakao dla koloru, jajko, potem mąkę z proszkiem do pieczenia. Wymieszać składniki na okruchy, trochę jak przy robieniu kruchego, i połączyć za pomocą śmietany (u Dorotuś śmietana była opcją, ale sądzę, że raczej bez niej się nie obejdzie, nawet przy dużym jajku). Zagnieść twarde ciasto, owinąć folią i schłodzić w lodówce ok. 15-30 minut (można i bez schładzania, ale łatwiej się wałkuje). Rozwałkować na grubość 5 mm - 1 cm (nie cieniej!) i wykrawać foremką* katarzynki. Posmarować je z wierzchu wodą (można po prostu palcami) i piec na natłuszczonej i wysypanej mąką blaszce około 12 -15 minut (nie spiec, bo będą zbyt twarde - ja piekłam 13 minut) w temperaturze 190ºC (termoobieg).

* Co do tej foremki - wykroiłam ze 3 pierniki, popatrzyłam się nie, poszłam do internetu, przekopałam cały wór foremek i odkryłam, że moje katarzynki nie będą miały tyle krągłości, co trzeba. Innymi słowy, porządna katarzynka ma łącznie 6 wybrzuszeń, nie 2 x 2, jak u mnie. Cóż, to są katarzynki przedświąteczne, jeszcze nie utuczone ;).

Tym samym podpinam się pod:

Festiwal

PS. Owoce tradycyjnego towarzyskiego pierniczenia 2013 można obejrzeć TU.

PS2. Podsumowanie Korzennego trochę się opóźnia, ale już za kilka dni powinno się pojawić :).

sobota, 15 grudnia 2012

Do Wigilii został niewiele ponad tydzień... Upiekliście już Wasze pierniczki? Jeśli jeszcze nie, to teraz ostatni dzwonek, by wyprodukować takie szybkie, przynajmniej 1:1, jeśli chodzi o miód sztuczny i naturalny, które nie będą musiały długo dojrzewać do samych Świąt.

U nas pieczenie jak zawsze odbywało się zbiorowo, choć skład tym razem był nieco mniejszy... Przepis jak zawsze, jak w edycji 2008.

Zwracam uwagę na pierniczki z napisem firmowym ;). Więcej zdjęć pt. "praca wre" w albumie na FB, a poniżej dalsza prezentacja owoców tejże pracy:

Natomiast mniej więcej miesiąc (lub ciut więcej) temu nastawiłam także piernikowe ciasto dojrzewające, na tzw. piernik staropolski. Wieść blogowa niosła, że W staropolskiej kuchni Lemnis i Vitry to najlepsze źródło. Książkę mam w domu, jednak prawie nigdy z niej nie korzystałam - m.in. dlatego, że przepisy są często mało dokładne... Oto zatem wersja z moimi uwagami:

Piernik staropolski (uwaga: ciasto należy zagnieść najlepiej w I połowie listopada!)

Składniki:

  • 0,5 kg naturalnego miodu
  • 2 szklanki cukru
  • 250g masła
  • 1 kg mąki (+ ew. dodatkowe 100-150g)
  • 3 duże jaja
  • 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczanej, rozpuszczonej w 1/2 szkl. zimnego mleka
  • 1/2 łyżeczki soli
  • ok. 2 torebek (40g) przyprawy do piernika
  • opcjonalnie: garść bakalii/skórki pomarańczowej (pominęłam)

Zagrzać miód, cukier i masło, niemal doprowadzając do wrzenia. Wystudzić. Wyrabiając ciasto mikserem (a polecam tą metodę, bo ręcznie nie będzie łatwo), najlepiej w tym momencie sprawdzić pojemność miksera i - jak znam życie - podzielić składniki na 1/2 (ja tego nie zrobiłam i nie dość, że ciasto z trudem zmieściło się do miski, to jego ciężar i gęstość sprawiły, że... zepsułam mikser). Wyrabiając ręcznie, nie dzieląc na 1/2, warto zaopatrzyć się w BARDZO dużą miskę (a najlepiej miednicę) i silną parę rąk.

Niezależnie od metody, do wystudzonej masy dodawać stopniowo pozostałe składniki, stale i starannie wyrabiając. I teraz taka uwaga: wiele ciast na piernik, jakie widziałam w sieci już po swojej przygodzie z tym przepisem, było b. lepkie i zasadniczo luźne, tymczasem, ponieważ autorzy W staropolskiej kuchni piszą "... po nadaniu [ciastu] kształtu kuli", podsypałam masę dość konkretnie mąką (ok. 100-150g), tak, by dało się je - wciąż lepiąc się - uformować na placek, który owinęłam dokładnie folią spożywczą. Placek trochę spłaszczyłam, folię ponakłuwałam widelcem, pakunek umieściłam w szufladzie lodówki przeznaczonej na tzw. świeże produkty (typu ser, masło itd.) i o nim zapomniałam na kilka tygodni. No dobrze, przynajmniej raz na kilka dni sprawdzałam palcem, czy jest miękkie ;).

Chcąc wykorzystać ciasto na pierniczki, po upływie ok. miesiąca (lub dłuższego czasu) postępować jak w tym przepisie.

Aby upiec piernik: 3-4 dni przed Świętami podzielić ciasto na 2-3 części, rozwałkować na prostokąty grubości ok. 0,5 cm i piec w temp. 160-180 st. C (przyjęłabym, że niższa temp. to termoobieg) przez ok. 15-20 cm. Wystudzić. Placki przełożyć podgrzanymi powidłami lub dosłodzonymi borówkami (można skład wzbogacić np. bakaliami/skórką pomarańczową) lub masą kajmakową, kremem itd., następnie nakryć papierem i równomiernie obciążyć (np. książkami), odstawić do Świąt do skruszenia. W Wigilię oblać lukrem (z dobrej jakości cukru pudru, tj. bez skrobi) na soku z cytryny lub pomarańczy; można także użyć polewy czekoladowej.

Upieczenie właściwego ciasta czeka mnie za kilka dni (gotowe mam nadzieję, że będzie nadawać się do prezentacji w tym wpisie ;), ale oderwałam parę dni temu kawałek ciasta i upiekłam z niego blachę pierniczków. Ciasto wałkowało się świetnie (można upiec bardzo cienkie ciasteczka w stylu skandynawskim), a gotowe ciasteczka pachną mocno korzeniami i smakują świetnie*. Poniżej drobiazg z ciasta dojrzewającego (białe dekory to lukier białkowy, przepis także w starym wpisie):

Skleiłam także, za pomocą ww. lukru, piernikowe gwiazdki na kształt choinki (od największej na dole do największej na górze) - a przynajmniej kształt choinki był moim zamiarem...

* Ja myślę, że powinny, w końcu na tym cieście zepsułam mikser...

A całość też dlatego, że trwa:



środa, 07 grudnia 2011



Czas płynie. Grudzień się zaczął, minęły Mikołajki, trwa Festiwal Pierniczków Majany ;) (vide banner u dołu). Po raz siódmy spotkałam się z E. i Madzią, by upiec pierniczki. Dużo różnych pierniczków. Przepis, jak zawsze, podany przez Mamę E.



W tym roku z hitów dekoracyjnych były "świństwa z torebki", tj. lukier różowy i zielony, a także biała polewa i kolorowa posypka. Można powiedzieć, że postawiłyśmy na kicz ;).

Podobnie jak rok temu, bawiłyśmy się pisakami do ciasteczek...

Jak zawsze, były też dekory z bakalii, a także Muminki. Tym razem jednak nabrały dodatkowych, złowieszczych walorów...



W trakcie pieczenia część zespołu popijała mazurską aroniówkę:

Z przygód była niespodzianka, jaką sprawiła nam polewa czekoladowa w torebce, którą wrzuciłyśmy razem z resztą gotowców do miski z wrzątkiem, by się podgrzała. W dotyku wydawała się "jakaś dziwna", co sprawiło, że postanowiłyśmy jednak przeczytać instrukcję na opakowaniu: "Wymieszaj zawartość z 4 łyżkami mleka...".



Tu zaś archiwum:

poniedziałek, 06 grudnia 2010

Na wstępie chciałam wszystkim podziękować za udział w tegorocznym Korzennym Tygodniu. Przez ostatnie cztery dni przebywałam na intensywnym weekendowym wyjeździe, z dostępem do internetu tylko w komórce (co oznacza, że nie mogłam np. nic komentować), postaram się jednak w najbliższym tygodniu nadrobić zaległości i zajrzeć do wszystkich zgłoszonych przepisów. Podsumowanie powinno się także pojawić w ciągu tygodnia na blogu.

Przez weekend zajmowałam się m.in. pierniczkowaniem, jak i np. rok czy dwa lata temu. Towarzystwo było prawie to samo, przepis też ten sam... Z różnic były pisaki cukrowe, którymi się bawiłyśmy. Efekty prac ręcznych można podziwiać tu - czyli pierniczki ludowe/hippisowskie, lekko makabryczne ;), witraże i artystyczne maziaje (plus śnieżynki cukrowe).

Gdy wróciliśmy do domu czekało na nas tzw. szybkie i łatwe ciasto świąteczne z Nigella Christmas. Powiedzmy sobie szczerze, że szybkość jest rzeczą względną: chodzi o to, że czas leżakowania jest krótszy niż w przypadku tradycyjnego, brytyjskiego ciasta świątecznego. Można je upiec (a piecze się i tak długo) i jeść przed samymi Świętami, bądź odstawić do dojrzewania na 1-2 tygodnie. Przepis podałam już kiedyś na blogu, na prośbę Margot, jako przypis do wpisu o Christmas Cake, ale go nigdy dotąd nie zrobiłam.

Składniki (na tortownicę 20 cm):

  • 350 g śliwek suszonych, posiekanych lub pociętych nożyczkami na paski (osobiście wzięłam tzw. kalifornijskie),
  • 250 g rodzynek,
  • 175 g koryntek,
  • 175 g miękkiego masła,
  • 175 g cukru ciemnego muscovado,
  • 225 g (175 ml) miodu,
  • 125 ml Tia Maria lub innego likieru kawowego,
  • skórka starta (drobno) z 2 pomarańczy i sok z ww.
  • 1 łyżeczka przypraw korzennych,
  • 2 łyżki kakao,
  • 3 roztrzepane jaja,
  • 150 g mąki,
  • 75 g mielonych migdałów,
  • po 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia i sody

Opcja: zastąpić likier kawowy rumem/brandy i dla słodyczy dodać łyżkę marmolady; zamiast kakao dać dodatkowe 2 łyżki mąki

Umieszczamy wszystkie składniki jak ww. tylko do kakao włącznie w rondlu i doprowadzamy do wrzenia na niewielkim ogniu, mieszając, by masło się rozpuściło. Gotujemy na małym ogniu 30 min., odstawiamy do wystudzenia na 30 min. Dodajemy pozostałe składniki, tj. jaja, mąkę, migdały, proszek i sodę, mieszamy. Przekładamy do foremki. Umieszczamy w piekarniku (150 st. C) i pieczemy 1 3/4-2 h (sugeruję to ostatnie, lub nawet chwilę dłużej) - ciasto powinno być lśniące po wierzchu, ale sprężyste, patyczek po umieszczeniu w środku wciąż lekki wilgotny. Po pieczeniu studzimy, po ostudzeniu, jeśli chcemy przechować, rozpakowujemy, pakujemy w pergamin itd. i umieszczamy w szczelnym pojemniku. Można udekorować - Nigella proponuje złote gwiazdki itd.

Ciasto wyszło mi wilgotniejsze niż Christmas Cake (dlatego też myślę, że dodatkowe 10 minut pieczenia by mu dobrze zrobiło) i rzeczywiście trochę smakuje jak śliwki w czekoladzie. Najlepiej podsumował to M: "No, dobre". Ja: "To może piec dwa na Święta?" M: "A po co? Tamto na Święta, a to poza nimi". Na zimowy czas - jak znalazł.

niedziela, 06 grudnia 2009

Jak rok temu (i dwa, i trzy...) spotkaliśmy się z Madzią i E. na robieniu pierniczków (i piciu wina i domowego cydru, o którym niebawem). Nie obyło się bez przygód: przyprawa do piernika, inna niż zazwyczaj kupujemy, okazała się słodka, co odkryliśmy trochę późno (gdy M, próbujący surowego ciasta, określił je jako "dziwnie słodkie"). Zaczęło się redukowanie cukru w jeszcze nie wyrobionym cieście, spontaniczne dosypywanie pieprzu, imbiru i chilli, oraz mieszanie dwóch typów ciasta. Efekt końcowy był wciąż dość słodki, ale w stopniu akceptowalnym. Druga "przygoda" wiązała się ze zwarzoną polewą czekoladową, którą próbowaliśmy ratować, ale wyszło, hm, kontrowersyjnie. Stąd zdjęć tych pierniczków nie będę pokazywać :)

Przepis, jak poprzednio, pochodzący od Mamy E.

W tym roku zrobiliśmy mniej Muminków, za to więcej reniferów. Hitem były także witrażyki z niebieskimi (mentolowymi ;) landrynkami, szczególnie w połączeniu ze złotym i srebrnym dekorem...

A poniżej widać część naszego plonu, przełożony do puszek i pudeł na czas leżakowania do Wigilii.

A oto, co zrobiłam tydzień wcześniej we własnym zakresie. Powiedzmy sobie szczerze: architektem nie jestem. Stworzyłam chyba najbardziej koślawy domek z piernika na świecie, trzymający się w pionie jedynie dzięki dużej ilości lukru z białka, robiącego za silikon :) . Tylko dzięki wrodzonemu uporowi nie wyrzuciłam całości za okno (ale dobrze, że nikt nie słyszał, jak klęłam :). Podobno jednak wygląda jak domek. Korzystałam z tego samego przepisu, co na pierniczki, a poniżej widać tekturowy szablon, na bazie którego wycinałam ciasto. Szkoda, że nie przewidziałam, że pierniczki jednak rosną, i nie będą dokładnie takie, jak w szablonie... Może nie należało dodawać sody, ale chciałam, by choć część domku dało się kiedyś zjeść.

A całość podciągam pod akcję pierniczkową Malty:

sobota, 06 grudnia 2008

Znów, jak co rok, spotkaliśmy się z E. i M., by - wzmacniając się pewnymi napojami wyskokowymi; jeden potem pokażę - produkować hurtowe ilości pierniczków. Przepis: Mamy E., czyli pani W. (dziękuję!), który prezentowałam już na GP i który niektóry z Was mogą także znać jako Pierniczki II zamieszczone przez Dorotuś na jej stronie; wczoraj robiliśmy z przepisu potrojonego. Zasada z mięknięciem pierników jest prosta - im więcej miodu sztucznego, tym miększe pierniki. Przypraw jest sporo, ale można sobie modyfikować; dobrych, mocnych i pikantnych przypraw (polecam Kamis) starczą 2 saszetki na pojedynczą partię pierników. Poniższy przepis jest lekko skorygowaną wersją (ilość mąki; w oryginale było 0,5 kg, ale zawsze trzeba było dosypywać, więc warto zacząć od razu od 0,6 kg.)

Składniki: 60dkg maki (i ew. więcej, do podsypania), 30 dkg podgrzanego miodu (u nas sztuczny i naturalny w proporcjach 1:2), 10 dkg cukru pudru, 12 dkg stopionego masła, 1 jajko, 1 dkg sody oczyszczonej (tj. ok. 2 łyżeczek), 2-4 paczki (po 20g każda) przypraw korzennych (jak pisałam wyżej, dobrych, mocnych przypraw można dać mniejszą ilość), różne różności do ozdabiania (orzechy, migdały, polewy), dodatkowe jajko do przylepiania różności

Podgrzewamy miód (można za jednym zamachem stopić masło, i podgrzać miód razem z masłem). Mieszamy wszystkie składniki i wyrabiamy aż ciasto będzie jednolite w przekroju. Ew. można podsypać mąką, jeśli będzie zbyt wilgotne. Wałkować (ciasto, z którego w danej chwili nie korzystamy,  wsadzamy do lodówki) cienko, ale nie przesadnie (ok. 0,2-0,3 cm), wykrawać pierniczki Jeśli chcemy dekorować przed pieczeniem, smarujemy pierniczki jajem, naklejamy perełki, orzechy itd. Piec ok. 8-10 min w 180 st,, aż się zrumienią, z witrażykami - ok. 11-12 w 150 st. Gotowe, wystudzone pierniki umieszczamy w puszkach/szczelnych pojemnikach i przechowujemy (może...) do Świąt. Mają bardzo długi żywot - jeśli wcześniej nie zjecie, trzymają się co najmniej kilka miesięcy, jeśli nie do następnego pierniczkowania (ale wątpię, by nie zostały wcześniej zjedzone). Witrażyki należy przechowywać tak, by okienko nie mogło się stopić (swoje umieszczam na stojąco w dużym garnku, z którego rzadko korzystam).

Witrażyki: wykrawamy dziurki w pierniczkach, sypiemy potłuczone landrynki w jednym kolorze do równego wypełnienia dziurki, pieczemy na pergaminie w 150 st. do rozpuszczenia się landrynek. Zostawiamy do zastygnięcia i ostudzenia.

Lukier z białka (do białych "ramek" np.): ubijamy 1 białko ze szklanką cukru pudru, ew. podsypujemy cukru. Nakładamy szprycą lub z woreczka z uciętym końcem (jeśli ktoś ma większe zdolności manualne niż ja...) na upieczone pierniczki, zostawiamy do zastygnięcia.

Polewa czekoladowa (wg. ganache czekoladowego z Nigella gryzie): Stopić na małym ogniu, stale mieszając, 200g czekolady gorzkiej z 3/4 szklanki + 2 łyżki (ok. 210 ml) śmietanki kremówki. Roztrzepać trzepaczką/łyżką na gładko, smarować pierniki, zostawić do ostygnięcia.

I oto pictorial z naszych wyczynów. Wykorzystaliśmy foremki z Muminkami, o których pisałam; sprawę słabego odciskania "twarzy" rozwiązaliśmy wałkując ciasto grubiej (na ok. 0,8 cm) i mocno wciskając foremki.

Pierniczki z polewą czekoladową:

Witrażyki przed...

i potem:

Oraz "proste" dekoracje:

Czujecie, jak pięknie u nas pachniało? Nie wątpię, że u Was podobnie - w końcu od tygodnia trwał Festiwal Pierniczków...

ENGLISH PLEASE:

Since I was asked by a colleague to translate this recipe for gingerbread cookies, I thought I might as well post it here ;).

For the gingerbread: 600g plain flour (plus some more on hand); 150g golden syrup, 150g runny honey*, 100g icing sugar, 120g butter, melted, 1 large egg, 10g (about 2 tsps) baking soda, approx. 40-60g (how much you use depends on how aromatic/spicy the seasoning is) mixed spice or gingerbread spice

For decorating: egg wash, nuts, dried fruit, sprinkles etc., icing, ganache etc., boiled sweets

* The original recipe calls for 300g real honey, but the cookies then need a few weeks to become tender and a mix of golden syrup and honey produces gingerbread which can be eaten either immediately, or after eg. 1-2 weeks. You can also increase the proportions of golden syrup (to eg. 200g), but I wouldn't skip the honey altogether. Generally the less real honey, the softer the cookies.

Heat the honey and golden syrup (just enough to make it more runny; if you want, you can melt the butter together with the honey). Mix the dry ingredients in a large bowl, then add the egg, honey and butter and work the dough until it comes together, is soft and pliable, but not too sticky (a mixer with a dough hook might come in handy, if not – elbow grease ;). If necessary, ie. the dough still sticks (it all depends on egg size, flour etc.), add some more flour, but don't overdo it.

Pre-heat the oven to 180 dgs C. Roll out the dough on a floured surface, bit by bit (keeping the rest of the dough in the fridge, wrapped in clingfilm, as it dries out easily), fairly thinly (approx. 2-3 mm is fine, although you can try both thinner and thicker versions). Cut out desired shapes (traditional ones would include Christmas trees, stars, hearts, etc.) and either cover them with egg wash, then decorate with nuts, blanched almonds etc. before baking, or bake them as they are, and cover with icing etc. later. In both cases lay them out on parchment-covered baking sheets and keep in the oven for approx. 8-10 minutes.

Stained glass” cookies: cut out small holes (using a small cutter or shot glass) in the centre, fill with boiled sweets (clear, not eg. covered in icing sugar) – whole or smashed with a rolling pin – in one colour, bake for about 12 minutes in 150 dgs C.

Thick icing: beat 1 egg white with 1 cup icing sugar till you have a thick paste, apply with an icing nozzle or teaspoon.

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna