Wpisy z tagiem: cmentarze
sobota, 12 września 2009
Na terenach Polski wschodniej widać, jak wieloetnicznym byliśmy kiedyś narodem, wyznającym różne religie. Cerkwie stoją w pobliżu kościołów katolickich, kirkuty w tych samych miejscowościach, co cmentarze greckokatolickie. Stąd np. we Włodawie, gdzie zwiedzaliśmy synagogę i ciekawe muzeum w niej urządzone, organizowany był kilkakrotnie Festiwal Trzech Kultur (niestety, nie w tym roku). Choć ten świat dawno przeminął, zabytki niszczeją, a cerkwie czy kirkuty są często zamknięte na klucz, wciąż jest wiele miejsc, które skłaniają do refleksji. Już kiedyś zresztą wspominałam, czemu lubię zwiedzać lokalne cmentarze. Oto kilka wspomnień...
piątek, 07 marca 2008
Jutro rano wyjeżdżamy, więc czas na parę ostatnich fotek i refleksji. Powyżej widzimy pełen obiad: w tle rodzaj szaszłyka (nazywał się bodajże Huttspeis), podanego z duszonymi pieczarkami i papryką oraz frytkami, a z przodu: pyszne Kaiserschmarrn, z kompoto-dżemem śliwkowym. Może dobrze, że jedziemy do domu, bo jeszcze trochę, a zaczęłabym przypominać tego uroczego aniołka (proszę zwrócić uwagę na nóżki) z cmentarza przy kość. Św. Piotra (St. Pieter Friedhof) w Salzburgu: Poniżej dwa przykłady rzeczy, które jadą z nami do Polski: na dole na lewo moja ulubiona Philadelphia Liptauer Mild. Występuje też wariant Sharf (ostry), i niekoniecznie marki Philadelphia. To serek śmietankowy z dodatkiem papryki, pomidorów i ziół (btw, w Nigella gryzie występuje przepis na domowy Liptau). Na prawo zaś zdjęcie najpopularniejszej przyprawy, obok kminku: suszonego szczypiorku.
Z innych art. spożywczych jedzie z nami dużo (tańszego) alkoholu, piwo pszeniczne, przyprawa do chleba, tj. do jego wyrobu (oczywiście z kminkiem), oliwa Monini Gran Fruttata, sałatka ziemniaczana Felix i cały zapas moich ulubionych płatków Knusper Musli Dr. Oetkera, jaki był w supermarkecie Spar. A, i foremki do ciasteczek, i obrus, i dużo innych ciekawych drobiazgów. Ponieważ pakowanie wzywa, kończę na nutę nieco poważniejszą. Lubię zwiedzać lokalne cmentarze, zwłaszcza stare i niewielkie, bo mają dużo uroku i można się często z nich wiele dowiedzieć o miejscowej społeczności. I tak na niewielkim cmentarzyku przy gotyckim kościele Św. Mikołaja (St. Nikolaus Kirche) z końca XIV w. w Bad Gastein są pochowani lokalni żołnierze polegli podczas II wojny światowej. Wielu z nich miało nie więcej niż 19-20 lat, a zginęli zazwyczaj na froncie wschodnim: w Rosji, na Uralu (cyt. z nagrobka) i, tak, w Polsce; data na jednym "polskim" nagrobku pochodzi z końca kwietnia 1945, czyli tuż sprzed końca wojny. Chcąc nie chcąc zastanawiałam się, jak to się stało: w jakich okolicznościach zginął ten nieznany Austriak. Z paru drewnianych płyt patrzą roześmiane twarze nastoletnich żołnierzy: to inna strona "znanej" wojny. Wśród grobów leżały rozrzucone wrzosy i kwiaty, zwiane z paru nagrobków przez orkan.
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Autorka
Inne inspiracje
Inspiracje kulinarne
Polecam
Tagi
![]() ![]() ![]()
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||