Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...

Wpisy z tagiem: kuchnia irlandzka

wtorek, 05 listopada 2013

Colcannon to jedyne danie z kuchni irlandzkiej, które spontanicznie przychodzi mi do głowy, a więc pierwsze, o jakim pomyślałam, gdy zaszła potrzeba potrawy tematycznej pod Guinessa. Wiedziałam tylko, że to "coś z jarmużem". Szybko znalazłam wersję Nigela Slatera i z przyjemnością stwierdziłam, że mam wszystko w domu, ew. na grządce (jarmuż). Przygotowanie dania trwa tyle, co ugotowanie ziemniaków, więc to dobry pomysł na kolację w ciągu pracowitego tygodnia.

Zdaniem M: "Taka bida z nędzą, ale smaczna". Zwłaszcza pod pewne piwo ;).

Składniki u mnie jak u Nigela, w proporcji 1/2 składników, ale obróbka pora trochę inna plus puree ze śmietaną (czyli tzw. nie "na ekonoma").

Składniki (2 porcje): ok. 250g ziemniaków, 1 średni por, mała garść jarmużu (same liście, bez łodyg), kilka plastrów szynki, plaster masła + dodatkowe do pora, olej, 2-3 łyżki pełnego mleka lub śmietany (12-18%), sól, pieprz

Ziemniaki ugotować w osolonej wodzie, po ugotowaniu wysuszyć*. Gdy ziemniaki się gotują, pokroić pora w cienkie plasterki lub półplasterki, zeszklić na patelni na mieszance oleju i masła, oprószyć solą i pieprzem, dodać umyte, z grubsza porwane liście jarmużu. Skręcić ogień na mały, patelnię przykryć i całość dusić kilka minut - jarmuż nie powinien być surowy, ale jednocześnie pozostać chrupki. Wymieszać zawartość patelni z szynką pokrojoną w większą kostkę/porwaną na kawałki, sprawdzić doprawienie. Wysuszone ziemniaki utłuc z masłem i mlekiem lub śmietaną na gładkie, puszyste puree i szybko wymieszać z zawartością patelni (ew. nałożyć każdemu z jedzących po porcji puree i na to wyłożyć warzywa; i tak będzie mało fotogenicznie ;). Podawać od razu.

* Co osobiście robię zawsze po gotowaniu - odcedzone ziemniaki stawiam na 1-2 minuty na minimalnym ogniu, kilkakrotnie obracając/delikatnie podrzucając garnkiem - a co ma większe znaczenie w przypadku puree.

poniedziałek, 01 listopada 2010


W książce Marshy Mehran Woda różana i chleb na sodzie tytułowy chleb jest składany jako dar dla duchów (czy też duszków) na Wszystkich Świętych w Irlandii. Według Rachel Allen, z której przepisu skorzystałam, krzyż tradycyjnie nacinany na skórce chleba ma wypuścić z chleba wróżki (które w tradycji irlandzkiej wcale nie są takie dobre i niewinne). Innymi słowy, idealny wypiek* na dzisiejszy dzień. A oto przepis (robiłam dokładnie tak, jak w oryginale):

Składniki: 450g zwykłej mąki, 1 płaska łyżeczka drobnego cukru, 1 płaska łyżeczka sody, 1 łyżeczka soli, 350-425ml (ja dałam ok. 370ml) maślanki lub kwaśnego mleka

Nagrzać piekarnik do 230°C. Suche składniki umieścić w dużej misce, zrobić w środku zagłębienie, wlać do niego większość maślanki (zostawiając ok. 70-60ml). Za pomocą rozczapierzonych palców (cytat z autorki ;) lub też łyżki i potem ręki połączyć składniki suche i płyn. Jeśli to konieczne, dodać więcej maślanki. UWAGA: nie wyrabiać masy, jak ciasta na chleb, bo powstały bochenek będzie zbyt ciężki i zbity. Ciasto powinno być miękkie, ale nie nazbyt klejące: porównałabym je może trochę do ciasta kruchego. Łączenie składników w gruncie rzeczy też przypomina trochę zagniatanie kruchego, bo  gdy składniki się połączą, należy masę przenieść na blat i szybko zagnieść w jednolitą całość. Uformować okrągły bochenek i naciąć głęboko w kształt krzyża. Umieścić na blaszce i piec 15 minut w 230 st., potem skręcić temperaturę do 200°C i piec jeszcze ok. 30 minut. Gotowy chleb będzie brzmiał głucho postukany od spodu, a z wierzchu będzie zezłocony. Można go odwrócić do góry nogami na ostatnie 5 minut, by spód się lepiej podpiekł (pominęłam). Studzić na kratce (starałam się, ale tak - poniżej widać krojony na ciepło...)

Moim zdaniem uwaga o nie wyrabianiu chleba jest kluczowa, podobnie jak w przypadku muffinów, które aby były leciutkie, należy wymieszać byle jak. Chleb wyszedł lekki, puchaty, o specyficznym posmaku sody, ale smaczny. I nie da się ukryć, że chyba szybszego w wypieku pieczywa nie ma...

* Idealnie by było go zajadać, oglądając jednocześnie adaptację Tamy Conora McPhersona, na której byłam kilkakrotnie w Teatrze Studio w Warszawie i której nagranie parę lat temu pojawiło się w Teatrze Telewizji. TVP puściła sztukę w dniu Świętego Patryka, jednak moim zdaniem jest to utwór na Święto Zmarłych: bohaterowie siedzą w pubie, piją piwo i whisky, i rozmawiają o ścieżkach wróżek, duchach i zmarłych. Jeśli kiedyś wznowią sztukę w teatrze lub pojawi się w TV, gorąco polecam.

PS z 7.11: A tak wygląda wersja z rodzynkami (których nie namoczyłam, jak widać, a należało...):


| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi
World Bread Day, October 16, 2017

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna