Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...

Wpisy z tagiem: sernik

czwartek, 22 marca 2012



Gdy myślicie "sernik", ew. "sernik polski" lub "sernik tradycyjny", jaki obraz staje Wam przed oczyma? Ja widzę sernik z kratką, tak zwany krakowski. Ser jest zwarty i lekko żółty (ach, te jaja), hojnie nafaszerowany rodzynkami, kratka polukrowana. A, wypiek stoi na pralce w kuchni mojej Babci, gotowy do podania na stół świąteczny (a Babcia narzeka, że znowu nie wyszedł...).

Z sernikami nie-babcinymi byłam na bakier, zwłaszcza od popularyzacji gotowych serów mielonych (którym mówię stanowcze NIE), i w efekcie jedyne wypieki serowe, jakich kosztowałam, to cheesecake (z zasady robiony na innym serze sernik londyński w wielu odsłonach lub ew. nowojorski w wydaniu koleżanki E.) bądź sernik królewski autorstwa M, na niemielonym twarogu. Sernik krakowski od wielu lat - od kiedy nie ma babcinego - omijałam szerokim łukiem. Okazało się jednak, że można przywołać smak wypieku z dzieciństwa - stosując metodę z królewskiego, używając normalnego sera. I tak oto mam nowy ulubiony wypiek ;)

Przepis pochodzi z bloga Dorotuś, jednak u nas parę zmian: przede wszystkim, twaróg tłusty w kostkach, niemielony; cukier puder i skórka pomarańczowa do sera; brak lukru na kratce (tak, ten Babci go miał, ja jednak lukru nie kocham, a sernik jest i tak dość słodki).

Składniki na kruche ciasto:

  •     250 g mąki
  •     100 g cukru pudru
  •     125 g masła
  •     8 g cukru waniliowego
  •     1 jajo



Wszystkie składniki połączyć razem, szybko zagnieść ciasto, wstawić do lodówki na co najmniej godzinę czasu. Z ciasta odkroić 1/3, odłożyć z powrotem do lodówki. Pozostałe ciasto rozwałkować na bardzo cienki placek, wyłożyć nim dno formy o wymiarach ok. 35 x 25 cm (można ew. piec także w 2 małych tortownicach), ponakłuwać widelcem. Podpiec w temperaturze 170°C przez 15 minut.

Składniki na masę serową:

  •     1 kg twarogu (półtłusty, tłusty)
  •     8 jaj
  •     100 g miękkiego masła
  •     250 g cukru pudru
  •     3 łyżki cukru waniliowego
  •     3 łyżki mąki ziemniaczanej
  •     100 g rodzynek
  •     ok. 3 łyżek skórki pomarańczowej (kandyzowanej)
  •     ulubiony aromat - u nas kapka wanilii
  •     żółtko/jajo/mleko do posmarowania pasków, roztrzepane

Twaróg wkruszyć do miski (lub, jeśli ktoś musi/lubi/chce, zemleć). Masło, 200 g cukru i cukier waniliowy utrzeć w osobnym naczyniu na krem. Ucierając, dodawać po 1 żółtku i części twarogu. Ucierać, aż składniki się połączą i masa będzie puszysta. Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodając pozostałe 50 g cukru. Pianę wmieszać do masy serowej razem z mąką ziemniaczaną i rodzynkami oraz skórką. Można dodać ulubiony aromat.

Podpieczony spód wyjąć z piekarnika. Wyłożyć na niego masę serową. Ciasto pozostałe w lodówce cienko rozwałkować i radełkiem (lub nożem...) wykroić paski o szerokości 1 cm. Z pasków ułożyć na serniku kratkę, posmarować ją żółtkiem/jajem/mlekiem.

Piec około 60 minut w temperaturze 170°C (termoobieg).

Jeśli ktoś bardzo chce - może po wystudzeniu kratkę polukrować :).

Polecam! I podczepiam pod akcję wielkanocną:



PS. Przypominam, że wciąż trwa konkurs :)

sobota, 29 października 2011



Wielokrotnie chciałam przygotować sernik z dynią z Feast Nigelli, jednak za każdym razem, gdy to proponowałam, M rzucał mi spojrzenie rannej sarny ("dlaczego mi to robisz?"). W końcu jednak jest Festiwal Dyni, w lodówce leżała nadkrojona piżmowa, kupiłam stos serka śmietankowego i tym sposobem...

To także sernik pływający, jak moja miłość vel Londyńczyk. Piecze się go jednak w niższej temperaturze i dużo dłużej; nakrycie folią wierzchu jest wskazane (ja to zrobiłam, ale nie od razu, co po jednej połowie sernika niestety widać). Jest puszysty, ale nie zanadto, wilgotny, ale nie ciężki. Szczerze - bardzo mi smakuje, i nawet M wyraził (początkową) aprobatę. Tłumaczenie przepisu można znaleźć np. na blogu Dorotuś, i przyznaję, że do niego zerkałam, bo ma normalne gramy, a nie uncje i szklanki, jak w moim amerykańskim wydaniu książki ;). U mnie minimalne zmiany w stosunku do oryginału (cynamon w serku, ciut mniej ciasteczek na dnie, itd.)

 Składniki na spód:

  • 250 g ciastek digestive (użyłam paczki 225g)
  • 1/4 łyżeczki cynamonu lub przyprawy np. do piernika
  • 125g miękkiego masła (dałam 110g)

Tortownicę o średnicy 23 cm dokładnie uszczelnić folią aluminiową z zewnątrz. Ciastka rozdrobnić blenderem lub pokruszyć wałkiem (lub ręką...). Wymieszać z cynamonem. Dodać masło, wymieszać, aż całość zacznie przypominać mokry piasek. Wcisnąć w dno tortownicy. Włożyć do lodówki na czas wykonania masy serowej.

Składniki na masę serową:

  • puree z dyni, około 430 g (w warunkach np. USA może być z puszki; w warunkach PL należy dynię albo rozgotować i zmiksować, albo upiec - np. w 180-190 st. C przez godzinę - i zmiksować; użyłam dyni piżmowej, która ma zwięzły miąższ, i do miksowania musiałam ją lekko podlać mlekiem)
  • 750 g serka śmietankowego
  • 200 g drobnego cukru
  • hojna szczypta cynamonu
  • 6 jajek

Chłodne puree zmiksować z twarożkiem, do dokładnego połączenia. Następnie dodawać stopniowo cukier, nie przerywając miksowania, a następnie wbijać jajka, po jednym. Dodać cynamon i dokładnie wymieszać. Całość wylać na ciasteczkowy spód.

Sernik będzie pieczony w kąpieli wodnej. W tym celu jeszcze raz dokładnie uszczelnić tortownicę z zewnątrz mocną folią. Przygotować większą formę, włożyć do niej naszą tortownicę i zalać wrzącą lub bardzo gorącą wodą do połowy wysokości tortownicy. Można od razu przykryć od góry folią aluminiową (lub zrobić po ok. 30-40 minutach pieczenia).

Piec przez 1 godzinę i 45 minut w temperaturze 170ºC (nie pieczemy go do tzw. suchego patyczka; ja piekłam 10 minut krócej). Ostudzić, włożyć na kilka godzin do lodówki, a najlepiej na całą noc.



Najlepszy oczywiście następnego dnia. Można podawać z dodatkiem kwaskowatego dżemu lub konfitury, np. z czerwonych porzeczek.

niedziela, 06 marca 2011

Będzie krótko, ale treściwie, a tytuł posta nawiązuje do wakacyjnego deja vu, choć może bardziej podpada pod "to samo, ale inaczej".

Po pierwsze, nieśmiertelny londyńczyk, czyli mój ulubiony sernik. Tym razem pomarańczowy. Czyli tak samo, jak zawsze, ale do środka sok z pomarańczy, zamiast z cytryny, a zamiast wanilii - skórka starta z całego owocu. Na wierzch - dżem pomarańczowy. Pyszne, ale jednak wersji "normalnej", z polewą porzeczkową, nie przebije.

Po drugie: placek cebulowy w wersji warzywnej. Zamiast pieczarek do trzech niewielkich czerwonych cebulek dałam po dużej marchewce, pietruszce (korzeń) i selerze, obranych, pokrojonych w kostkę i obrabiałam jak w wersji wyjściowej. Łączna waga jarzyn z cebulą powinna być z grubsza taka, co w oryginale, tj. 750g. Bardzo polecam.

niedziela, 31 stycznia 2010

Zrobiłam ten sernik już dawno temu... Jeszcze dłużej, niż zdjęcia i wpis czekały na swoją kolej, gapiłam się na przepis na to ciasto w How to be a domestic goddess, i wzdychałam i zastanawiałam się, czy je zrobić. Przyznaję, że przerażały mnie składniki (12 jaj i 1,5 kg ricotty, i duża tortownica, której nie mam). Przełom nastąpił w dniu, w którym mnie oświeciło, że przecież mogę upiec sernik z 1/2 porcji (tak, zajęło mi to kilka lat... :) Użyłam ricotty, ale sądzę, że twaróg sernikowy (trzykrotnie mielony) - byle łagodny, nie za kwaśny, ricotta jest bardzo neutralna i delikatna - byłby jak najbardziej ok. Samo przygotowanie ciasta i upieczenie jest bajecznie proste, bardziej skomplikowane jest suszenie, ale okazało się także łatwiejsze niż myślałam.

Składniki (na tortownicę 25-26 cm, ja robiłam z 1/2 porcji w 20 cm): 12 jaj, 1,5 kg ricotty, 275g drobnego cukru, łyżeczka ekstraktu z wanilli (lub amaretto), cukier do posypania

Jaja utrzeć z cukrem. Osobno rozetrzeć ser na gładką masę, dodawać stopniowo masę jajeczną i wanilię (ja ucierałam całość ręczną trzepaczką). Gotową gładką masę przelać do tortownicy (swoją wysmarowałam masłem i wysypałam mąką, w przepisie brak informacji na ten temat). Piec 1 godz. 15 minut w 180 st. C. Nie otwierać wcześniej piekarnika! Gotowy sernik powinien być wyrośnięty, mieć zezłocone brzegi i dość blady, gładki środek, lekko miękki, ale stały, sprężysty. Jeśli wydaje się niedopieczony, piec kolejne 15 minut; jeśli jest gotowy, wyłączyć piekarnik, uchylić drzwi i zostawić sernik w środku na kolejną godzinę. W tym czasie sernik opadnie, może także pęknąć (mój pękł wcześniej, podczas pieczenia). Potem wystudzić całkiem w temp. pokojowej.

Wystudzony sernik należy osuszyć. Dwa duże talerze bez brzegów należy wyłożyć ręcznikami papierowymi. Delikatnie obkroić brzegi ciasta nożem, rozpiąć klips tortownicy i zdjąć górną część foremki. Nakryć wierzch sernika jednym z talerzy i odwrócić ciasto do góry dnem. Zdjąć delikatnie dno tortownicy (można także pomóc sobie nożem), nakryć odkryte ciasto drugim talerzem i ponownie odwrócić, właściwą stroną do góry. Zdjąć górny talerz, ale ręczniki zostawić, i tak obłożony sernik umieścić w lodówce, najlepiej na noc. Papier powinien wchłonąć nadmiar wilgoci. Kolejnego dnia, na godzinę przed zjedzeniem ciasta, należy usunąć ręczniki z góry i znów odwrócić sernik do góry nogami na talerz ze świeżą warstwą ręczników. Usunąć stare ręczniki z dna (które znalazło się na górze), położyć warstwę świeżych. Po godzinie ostatni raz odwrócić sernik, usuwając ostatecznie ręczniki. Przed samym podaniem posypać cukrem (u mnie domowy waniliowy).

Nigella się zachwycała sernikiem ("Jedzcie i płaczcie"), a ja... miałam wrażenie, że czegoś brakuje. W przepisie była sugestia podania deseru z truskawkami, np. doprawionymi octem balsamicznym lub zwykłych, i chyba rzeczywiście dodatek świeżych owoców byłby wskazany. Może wyrazista owocowa polewa, jak w serniku londyńskim, albo lemon curd? Bo nie da się ukryć, że tu mamy po prostu lekko posłodzoną, upieczoną ricottę :)

Innymi słowy przepis mnie już nie męczy, wykonałam i raczej do niego nie wrócę, a może komuś się przyda. Szczególnie, że ciasto wykonałby i mało zdolny pięciolatek, a odwracania i osuszania nie ma co się bać.

środa, 30 grudnia 2009

Kuchnia Świąteczna 2009Nie wiem, jak to się stało, że do tej pory nie pokazałam Wam tego sernika. Jest to dzieło, które - w ilości podwójnej - moja połowa piecze dwa razy do roku (jak możecie się domyślać, raz na Wigilię, raz na Wielkanoc). I jest to jedyny tradycyjny sernik, który naprawdę lubię (bo kratki krakowskie i inne nie dla mnie) o gęstym, dość zbitym, lekko kruszącym się farszu. To ciasto, które lepiej smakuje niż wygląda ;).

UWAGA: tego ciasta nie robimy z twarogu mielonego, tylko z sera półtłustego w kostkach. Nie chodzi tyle o smak, co o konsystencję. Jadłam z twarogu "wiaderkowego" i masa jest za wilgotna, zbyt lekka, nijaka, rozchodząca się - i tego nie polecam.

Ciasto - składniki: 3 szklanki (używamy amerykańskiej miarki 1 cup = ok. 240 ml) mąki, 1 szklanka cukru, 250g masła, 3 duże żółtka (białka (patrz uwagi poniżej) zostawiamy), 2 łyżki dobrego, ciemnego kakao, 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia, opcjonalnie: kilka łyżek śmietany lub śmietanki

Wszystkie składniki zagnieść na gładką masę, przypominającą ciasto kruche. Jeśli masa będzie za sucha (bo np. żółtka będą za małe), połączyć składniki za pomocą kilku łyżek śmietanki lub śmietany. Schłodzić kilka h w lodówce (można całą noc) lub jeśli nie będziecie mieli czasu - tyle, ile potrzeba, by przygotować ser.


Ser - składniki: 1 kg sera twarogowego półtłustego (koniecznie! o czym niżej), 1 kostka (200g) masła, 2 szklanki cukru, 4 duże żółtka (białka zostawiamy), 2 łyżki cukru waniliowego, 1 budyń waniliowy lub śmietankowy bez cukru, bakalie (garść rodzynek i/lub suszonej żurawiny, po 100g skórki pomarańczowej i rozdrobnionych orzechów włoskich)

Ser wkruszyć do miski. Wszystkie składniki sernika dokładnie połączyć, dbając o dokładne rozdrobnienie sera (rozgniatać go dokładnie ręką lub końcówką rozgniatającą miksera). Kiedyś M ser mielił jednokrotnie, ale od paru lat zaprzestał, gdyż brak zmielenia nie wpływa negatywnie na smak/konsystencję. Bakalie* dodajemy pod koniec mieszania, a na sam koniec delikatnie dokładamy ubitą (nie przesadnie) pianę z 7 białek.

*Opcjonalnie orzechy można nie rozdrobnić, a zmielić i w takiej postaci dodać do masy - wyjdzie sernik orzechowy.

Schłodzone ciasto podzielić na 1/2. Jedną część rozwałkować, wyłożyć nią wysmarowaną i wysypaną mąką/wyłożoną pergaminem dużą blachę "na cały piekarnik". Jeśli ciasto będzie się rwało, można je wklepać w dno blachy po kawałku. Na ciasto wyłożyć ser, na to zetrzeć na tarce resztę ciasta. Piec ok. 1 h w 180 st, aż wierzchnia warstwa będzie mocno zrumieniona i chrupka. Po upieczeniu dokładnie wystudzić; imho nadaje się do jedzenia dopiero na drugi dzień.

A tu widać przekrój:

niedziela, 27 września 2009

Niezmordowanie szukam nowych wersji dla mojego ulubionego ciasta. Tym razem polewa jesienna, z duszonych, korzennych śliwek, z której jestem bardzo zadowolona. Lekko zainspirował mnie przepis na "aromatyczne śliwki" Nigelli Lawson z How to eat, ale metodę obrałam inną, poza tym zagęściłam owoce, by utrzymały się na cieście - tak, jak postępowałam przy serniku z rabarbarem.

Ciasto: postępujemy tak, jak w przepisie bazowym.

Polewa: Ok. 400g śliwek węgierek wymyłam, wydrążyłam, umieściłam w niskim rondlu, by tworzyły jedną warstwę. Dodałam 1/2 laski cynamonu, nasiona z 2 ziaren kardamonu, 2 goździki, 1 ziele angielskie i 2 płaskie łyżki cukru ciemnego muscovado. Zalałam ok. 150 ml czerwonego wytrawnego wina, dodałam trochę wody, by śliwki były zakryte do ok. 3/4 wysokości. Całość zagotowałam, następnie dusiłam pod przykryciem, na średnim ogniu, ok. 15 min. Wyłowiłam laskę cynamonu, śliwki odcedziłam (gdyby udało Wam się wyłapać goździki itd., też można je usunąć) z płynu śliwkowo-winnego, który zlałam do rondelka. Można go w tym lekko dosłodzić do smaku, choć dla mnie był wystarczająco słodki. Rozmieszać w szklance łyżkę mąki ziemniaczanej z 2 łyżkami wody i odrobiną płynu z gotowania. Ten ostatni zagotować, zdjąć z ognia, powoli wlać mąkę z wodą, cały czas mieszając. Powstałym kisielem zalać śliwki, całość wystudzić. Przełożyć na ostudzony sernik, całość schłodzić w lodówce.

Jak zawsze w tym przepisie, ciasto najlepsze jest następnego dnia... o czym w swoim łakomstwie zapomniałam i skusiłam się na kawałek po zaledwie 3 godzinach schładzania w lodówce. Dziś oczywiście było dużo lepsze. Polewa jest dość wytrawna - dla dorosłych :) (choćby też przez zawartość wina), lśniąca, aromatyczna, mocno korzenna i... właśnie jesienna. Tak przygotowane śliwki można jeść też jako samodzielny deser, ewentualnie z dodatkiem lodów czy śmietany.

akcja

piątek, 29 maja 2009

Tak, to znowu mój ulubieniec. Wykonanie takie, jak zawsze (chyba znam przepis na pamięć :), ale góra tym razem jak w tej tarcie, tylko w 1/2 proporcji. A więc, na gotowy sernik 20-21 cm potrzebujemy na polewę:

Składniki: 1/2 szklanki cukru, 3 łyżki białego wina lub wody, 0,5 łyżeczki ekstraktu waniliowego, 3 niewielkie łodygi rabarbaru (waga ok. 250-300g), pokrojone na ok. 2-3 cm kawałki, 0,5 łyżki skrobi kukurydzianej (można zastąpić ziemniaczaną), 1 łyżka zimnej wody.

Zmieszać wino/wodę, cukier i ekstrakt waniliowy. Włożyć rabarbar do płytkiej formy, zalać przygotowanym gęstym syropem i piec pod przykryciem przez 30 – 40 min w 180 st. C, aż zmięknie. Odlać syrop do rondelka, a rabarbar pozostawić w foremce. Zagotować syrop, zmieszać skrobię kukurydzianą z zimną wodą i mieszając trzepaczką (energicznie i sprawnie, żeby nie powstały "gluty") dodać do syropu. Syrop powinien prawie od razu zgęstnieć; gdyby nie zmienił wyraźnie konsystencji, można dodać dodatkowe 0,5 łyżeczki skrobi zmieszane z łyżeczką wody. Zdjąć syrop z ognia, zalać rabarbar powstałym kisielem i całość schłodzić.  Przełożyć na wierzch zimnego, upieczonego sernika i całość ponownie schłodzić.

Taka wersja też jest bardzo smaczna. Kwaskowaty rabarbar bardzo dobrze równoważy kremową masę serową. I nie muszę chyba dodawać, że po serniku zostały już tylko wspomnienia (i zdjęcia :). A gdyby kogoś ciekawiło, tak się prezentuje sernik "łysy", chłodzący się po upieczeniu:

niedziela, 22 lutego 2009
Trwa Czekoladowy Weekend! Oto moja propozycja: Nigelli sernik z czekoladą z How to be a domestic goddess. Nie jest to ten sam sernik, który występuje w książce Feast i w programie związanym z książką; tamten jest znacznie mocniej czekoladowy i, imho, bardziej jak tort czekoladowy niż sernik. Tu mamy sernik Z czekoladą, nie czekoladowy (polska wersja bardziej precyzyjna niż w oryginale); równowaga serowo-czekoladowa jest dobra i ciasto bardzo, bardzo mi smakowało. Londyński rządzi niepodzielnie, ale tą wersję ("marmurkową") także gorąco polecam.
Składniki: 125g ciasteczek digestive, 50g b. miękkiego/stopionego masła, 500g serka śmietankowego (użyłam 150g Turka Świeży Serek i resztę Philadelphii) w temp. pokojowej, 175ml (dałam kartonik 200g) kwaśnej śmietany (u mnie 18% Piątnicy), 150g drobnego cukru, 3 jaja, 3 żółtka, 1/2-1 łyżeczka soku z limonki/cytryny, 150 g stopionej czekolady deserowej (u mnie gorzka)
 
Zgniatamy ciasteczka na okruchy, mieszamy z masłem na "mokry piasek", wykładamy masą dno tortownicy 20-21 cm, wstawiamy ją do lodówki. Stapiamy na parze czekoladę, odstawiamy na bok. Ubijamy serek na gładko (wystarczy ręczną trzepaczką), dodajemy cukier, ubijamy, dodajemy po kolei jaja i żółtka, ubijając. Dodajemy śmietanę, sok z cytryny do smaku i na koniec delikatnie dolewamy czekoladę. Mieszamy lekko, tyle, by zrobiły się esy-floresy. Owijamy tortownicę wyjętą z lodówki kilkakrotnie mocną folią aluminiową, przelewamy do niej masę serową, tortownicę umieszczamy w brytfance, do której dolewamy ok. 1,5 l zagotowanej wody. Pieczemy ok. 1 h w 180 st. Wierzch sernika będzie lekko zezłocony na brzegach i ścięty, ale lekko pod spodem miękkawy. Dobrze schłodzić przed jedzeniem - najlepiej jeść dopiero następnego dnia.
 
 
środa, 22 października 2008

Skoro borówka brusznica podobno wprowadziła na bloga klimaty świąteczne :), to co powiecie na ten sernik? Wypatrzyłam go już dawno u Dorotuś, i nawet rok temu (hm) zamroziłam żurawinę. Rok upłynął, znów jest sezon na żurawinę i z pewnymi wyrzutami sumienia wykopałam woreczek z zamrażarki. Wypiek na nadchodzące miesiące jak znalazł: barwy świąteczne (i narodowe - coś na Święto Niepodległości :)?), kwaśność żurawin złagodzona przez słodycz białej czekolady, plus jest to bardzo efektowny wizualnie deser (idealny na przyjęcie). Poniżej przepis za Dorotuś z moimi uwagami; Dorota cytuje za Cheesecakes, baked and chilled (z serii Australian Women's Weekly). Jedyna duża zmiana, jaką wprowadziłam, było pieczenie w kąpieli wodnej, bo to lubię, a właściwie lubię serniki pieczone w ten sposób, można jednak piec "normalnie", a w niższej temperaturze.

Spód: 120 g ciastek digestive, 50 g masła, roztopionegoCiastka pokruszyć wałkiem lub blenderem. Dodać roztopione masło, połączyć. Formę tortownicę o średnicy 20 - 22 cm wyłożyć folią. Na dno wcisnąć masę ciasteczkową, wyrównać. Włożyć do lodówki na 30 minut.

Masa serowa: 1/4 szklanki kremówki (60 ml), 130 g białej czekolady + 70 g na polewę, 375 g kremowego (u mnie) lub 3 - krotnie mielonego twarożku, 1 łyżeczka startej skórki pomarańczy (lub, u mnie: ekstrakt z wanilii), ½ szklanki (110 g) cukru pudru, 1 jajko oraz: 150 - 200 g (u mnie 180 g) mrożonych żurawin
W kąpieli wodnej (na parze) roztopić czekoladę z kremówką. Wymieszać. Masa powinna być gładka, ostudzić. Mikserem lub trzepaczką ręczną ubić ser, skórkę pomarańczy/wanilię, cukier i jajko, masa powinna mieć gładką konsystencję. Wmieszać ochłodzoną czekoladę. Masę serową wyłożyć na ochłodzony spód. Na górę wysypać zamrożone żurawiny. Piec około 1 godziny w temperaturze 160°C lub, jak u mnie, 1 godzinę w 180 st. w kąpieli wodnej (jak przy serniku londyńskim). Po wystudzeniu polać polewą z białej czekolady, rozpuszczonej w kąpieli wodnej (można dodać 2 łyżki kremówki, jeśli masa jest zbyt gęsta). Sernik powinien zostać wystudzony w lodówce przynajmniej 3 godziny, ale moim zdaniem najlepszy jest na drugi dzień (i później...)

Coś w tym jest, że białej czekolady saute nie lubię, a w połączeniu z kwaśnymi owocami po upieczeniu daje wspaniałe efekty. Podobnie było w ciasteczkach owsianych z suszoną żurawiną i w tarcie z malinami...

sobota, 21 czerwca 2008

Autorska wariacja na temat mojego ulubionego ciasta nr. 1: sernika londyńskiego. Chodziło mi po głowie to, co zawsze, ale z masą owocową lekko tylko zmieszaną z serową. To, co wyszło, jest niemal równie pyszne, co oryginał. Przepis bazowy - prawie w 100% jak zawsze, uwagi też takie, jak przy oryginale (musi być ser śmietankowy, muszą być ciasteczka digestive, musi być kąpiel wodna).

Przepis: Spód: 150g ciasteczek digestive, 75g niesolonego roztopionego masła, masa: 600g serka śmietankowego typu Philadelfia (może być Piątnica czy Turek Świeży Serek), 150g drobnego cukru, 3 duże jajka, 3 duże żółtka jajek, 1 łyżka ekstraktu waniliowego, 1 łyżka soku z cytryny (i wanilii, i cytryny dałam tym razem trochę mniej - w oryginale jest obu po 1/2 łyżki więcej), 200 g słodkich truskawek + łyżeczka cukru waniliowego, forma tortowa średnicy 20 cm, bardzo mocna folia aluminiowa

Zmielić (lub rozgnieść) ciasteczka na okruchy, dodac masło i wyrobić na mokry piasek. Wyłożyć ciasteczkową masą spód formy, przyciskając palcami (polecam, b. przyjemne) lub łyżką. Schłodzić formę w lodówce. Truskawki umyć, odszypułkować, zmiksować z łyżeczką cukru waniliowego (moje były b. słodkie, jeśli wasze są kwaśne, ew. dodajcie więcej), powstały mus schłodzić, gdy przygotowujemy dalej sernik.

Rozgrzać piecyk do 180ºC. Ubić serek aż stanie się gładki, dodać cukier. Wbijać jajka i żółtka jajek, dodać wanilię i sok z cytryny. Zagotować wodę w czajniku. Owinąć formę podwójnie złożoną folią aluminiową, włożyć do większej formy. Jeśli mamy wątpliwości, czy tortownica jest dobrze zabezpieczona, owińmy folią jescze raz. Wlać masę serową do formy z ciasteczkowym spodem, wyjąć z lodówki masę truskawkową i delikatnie wlać, łyżeczka po łyżeczce, na powierzchnię sernika. Następnie patyczkiem do szaszłyków delikatnie zrobić wzory na powierzchni, które będą wyglądać mniej więcej jak poniżej (choć ja trochę przesadziłam, środek za mocno zmieszałam, i potem za mocno się zlały warstwy):

Wlać gorącą, zagotowaną wodę do większej formy, mniej więcej do połowy wysokości. Wstawić do piecyka i piec ok. 70 min (czyli ok. 10 min dłużej, niż zazwyczaj) - wierzch powinien być ścięty, ale sernik pod spodem miękkawy. Ostrożnie wyjąć, odpakować formę z folii i studzić. Nie przerażać się wilgocią w odpakowanej folii - to normalne, że trochę wody się tam zbiera. Ciasto najlepsze jest na następny dzień, po schłodzeniu w lodówce.

Taki sernik jest delikatniejszy, bardziej letni i mniej słodki niż tradycyjny. A teraz planuję kolejne wersje: maliny, jagody...

 
1 , 2
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Tagi

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna