Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...

Wpisy z tagiem: pierogi

piątek, 14 lipca 2017

Post będzie krótki, właściwie seria przypominajek.

Gdy dwa lata temu miałam urodzaj na grządce z bazylią, zrobiłam bardzo udany sos bazyliowy. Tym razem koperku mam więcej, niż jesteśmy w stanie przerobić, więc gdy w sobotę przyjechali goście, pół litra koperku przerobiłam na sos koperkowy - dokładnie taki, jak bazyliowy, tylko wody musiałam dać odrobinę więcej - i polałam nim pomidory, jak widać na zdjęciu. Reszta została wykorzystana i do pieczywa, i maczania pieczonych kwiatów (na zdjęciu), i kolejnego dnia jako dodatek do grillowanej ryby, i wreszcie jako omasta do niedzielnego jaja w koszulce (jak poniżej). Bardzo polecam!

Po drugie, widoczne na ww. zdjęciu pieczone kwiaty - nadziane fetą zmieszaną z ostrą papryką (pastą tajską, ale np. adżika czy ostra węgierska też byłaby bdb). Metoda przygotowania jak poprzednio (a błędu z posypaniem solą przed pieczeniem już więcej nie zrobię, tu zresztą dzięki słonemu farszowi sól w ogóle nie była potrzebna).

Po trzecie, pasta z bobu i fety, przygotowana jak poprzednio lub jeszcze wcześniej, ale z ok. 130g sera "typu feta" i bez gałki muszkatołowej. Nadmiar niewykorzystany na chlebie trafił, oczywiście, do pierogów, bo lato bez takich z zielonym farszem to nie lato ;).

Zapisz

niedziela, 26 marca 2017

Sądzę, że M trochę się zdziwił, wracając do domu w dzień powszedni i zastając a) mnie pracowicie lepiącą pierogi, b) barszcz podgrzewający się na minimalnym (wiadomo, czemu) ogniu na kuchence. Faktycznie, tak rozbudowane menu zdarza mi się raczej tylko w weekend, a w wariancie tradycyjnym – prawie nigdy ;). Z tą tradycją jednak to tylko na pierwszy rzut oka, bo pierogi miały nadzienie dość nietypowe. Szczerze mówiąc miały być z kaszą i twarogiem, ale na przeszkodzie stanął niedobór tego ostatniego. Szukałam więc czegoś, co jest miękkie i zlepiające, czyt. zamiennika sera, i wymyśliłam lekko rozgotowane strączkowe: czerwoną soczewicę lub groch. W ten sposób nadzienie zyskuję cechę, którą nazywam „przypadkowo wegańskie”. Zaskoczony po raz drugi M powiedział: „Takie chłopskie te pierogi. Ale smaczne!”. Ja: „Chłopskie? Że bida kuchnia niby? Może raczej wiejskie…?”. W końcu - mieszkamy na wsi.

Pierogi wiejskie

  • 1/2 szklanki (suchego) grochu,
  • 1/2 szklanki (suchej) kaszy gryczanej,
  • 1/2 łyżeczki ziela angielskiego,
  • dużo pieprzu, sól,
  • suszony majeranek i mięta,
  • 2 małe, drobno posiekane cebule
  • ulubione ciasto pierogowe z ok. 250g mąki
  • Do podania: masło, koperek lub inne zioła

Cebulę zeszklić na niewielkiej ilości oleju. Ugotować kaszę i groch na miękko – ten ostatni może się nawet lekko rozpadać - i wymieszać z cebulą. Doprawić zielem angielskim oraz do smaku ziołami, solą i pieprzem. Całość dokładnie wymieszać, na gładko; użyć łyżki nadzienia na pieróg. Gotować ok. 2 minut od wypłynięcia w dużej ilości osolonej wody. Podawać z masłem, np. koperkowym. Barszcz na kwasie do popicia też nie jest głupim pomysłem (ostatnio odkryłam, że lepiej smakuje z mniejszą ilością grzybów - wolę tylko z paroma sztukami w wywarze jarzynowym - za to z dodatkiem bulionu).

Utrzymując się w temacie kuchni wiejskiej… Jak mam zjeść większego coś sama, jem albo resztki, albo sałatkę, albo jajka w jakiejś postaci – zazwyczaj. Gdy jednak miałam pod ręką kilka kilo (tak, tak) domowej kapusty kiszonej, czyli dar od pani R. i znów naczytałam się Nigela Slatera, popełniłam taką jednoosobową wariację ("talerz") na temat kapusty i grzybów. Gdyby pogotować ze 2 dni a nie 20 minut, może i byłby bigos ;).

Talerz wiejski dla 1 głodnej osoby

Składniki:

  • 2 nieduże ziemniaki,
  • dwie garście kapusty kiszonej,
  • ½ cebuli,
  • 4 pieczarki,
  • łyżka suszonych grzybów,
  • 3-4 plastry boczku,
  • kopiasta łyżka kwaśnej śmietany,
  • sól, pieprz, opcjonalnie: kminek,
  • koperek do posypki

Boczek pokroić w kostkę, przełożyć na patelnię i wytopić tłuszcz na małym ogniu. Podkręcić ogień na średni, dodać cebulę pokrojoną w kostkę, zeszklić. Dodać pieczarki pokrojone w plastry i wkruszyć suszone grzyby, smażyć, aż grzyby nie będą surowe; osobno ugotować ziemniaki. Dorzucić kapustę do patelni, gotować 2-3 minuty, tyle, by się podgrzała. Doprawić całość do smaku solą i pieprzem; można posypać lekko kminkiem, jeśli lubicie, a nie ma go już w kapuście (u mnie był). Wymieszać z gorącymi ziemniakami, pokrojonymi w ćwiartki. Podawać od razu z kleksem śmietany i posypane koperkiem.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Zacznijmy nie całkiem na temat: miewaliście zielniki, tj. zeszyty z wklejonymi ususzonymi roślinami, odpowiednio podpisanymi? Jako dziecko zaliczyłam kilka, z jeden pewnie narzucony przez szkołę (przedmiot pt. „środowisko” ;), pozostałe były zakładane na wakacjach, wzorem bohaterek czytanych książek i… szybko porzucane. Brakowało mi cierpliwości, zamiłowania do tematu i wiedzy ;). Od tamtych czasów ciut się zmieniło: podziwiam – na odległość - fotograficzne zielniki, jak ten i cieszę się, że wiem, co mam we własnym ogrodzie ziołowym, i tym (oby!) „wiecznym” (za domem), i tym jednorocznym (od frontu, w warzywniku).

Bazylii nie mam w tym roku tyle, co parę lat temu – kiedy rzeczywiście wysiałam ją dość hojnie i wyrosła na ½ dużej grządki – ale na brak też nie narzekam (choć, jak to z bazylią bywa, niedawny spadek temperatur nie do końca jej się spodobał). Dodam, że metodą chaotyczną (rozrzućmy w lewo, rozrzućmy w prawo) wysiałam parę odmian jednocześnie. Poza tą właściwą mam i tajską i (chyba) cytrynową. Mrówki niestety rozprawiły się z tzw. grecką ;). Co zrobić z bazylią, poza zwykłym pesto? Można ją dodać do kolejnej wersji pierogów z bobem*! Najlepiej w towarzystwie chwastu, tj. mięty, do której jeszcze wrócę.

Składniki:

  • 500g bobu,
  • łyżka mięty,
  • łyżka bazylii,
  • łyżka oleju rzepakowego
  • sól do smaku,
  • 80g bryndzy,
  • ok. 1/2-1 łyżka maślanki lub serwatki,
  • sok z cytryny do smaku,
  • ew. szczypta gałki muszkatołowej
  • ulubione ciasto pierogowe - ok. 360g (u mnie z 200g mąki i ok. 160g maślanki)
  • Do podania: ok. 30g masła, garść ziół

Bób ugotować, obrać ze skórek. Zmiksować w malakserze z ziołami, olejem, bryndzą, odrobiną gałki muszkatołowej. Gdyby masa była za sucha, jak u mnie, lekko zwilżyć maślanką lub dodatkowym olejem, powinna jednak pozostać gęsta (jak na ruskie). Doprawić do smaku solą i sokiem z cytryny. Przygotować masło ziołowe – u mnie z liśćmi szałwii i lubczyku. Ciasto pierogowe wałkować dość cienko, wycinać kółka wykrawaczką, nadziewać możliwie obficie farszem (po ok. 2 łyżeczki na pieróg; odrobina farszu może zostać, u mnie były to ok. 2 łyżki – można je potraktować jako bonus dla kucharza ;). Gotować pierogi w dużej ilości osolonej wody – ok. 2 minuty od wypłynięcia.


Jeśli macie wciąż nadmiar bazylii, albo przynajmniej pęczek na zbyciu, polecam bazyliowy winegret wg Davida Lebovitza. Autor polecał go jako dodatek do pomidorów lub np. białej fasoli na zimno – ja użyłam do mieszanej sałatki, jako okrasę do fasolki szparagowej (wymieszałam ciepłą, świeżo odcedzoną – ugotowaną tak, by pozostała jędrna – z zimnym sosem i od razu podałam), do skropienia pasty z bobu oraz, po schłodzeniu, jako smarowidło do pieczywa. Innymi słowy, zastosowań jest wiele, podobnie jak dla pesto ;). Poniżej wersja „prawie jak w oryginale”, tj. z moimi uwagami.

Składniki:

  • 125ml dobrej jakościowo oliwy lub mieszanki oliwy i dobrego, tłoczonego na zimno oleju rzepakowego („polskiej oliwy”), ew. sam olej rzepakowy jw.
  • 1 1/2 łyżki łagodnego octu (u mnie domowy jabłkowy)
  • 1 łyżka wody
  • 1 mała szalotka
  • 1 łyżka musztardy
  • 3/4 łyżeczki soli
  • 2 szklanki liści bazylii (można użyć różnych odmian lub pomieszać bazylię z np. natką pietruszki)

Szalotkę drobno posiekać i umieścić z pozostałymi składnikami w malakserze lub dzbanku ręcznego blendera (tzw. żyrafy), zmiksować na gładko. Gdyby sos był za gęsty, lekko rozcieńczyć wodą (po schłodzeniu na pewno jeszcze zgęstnieje). Przechowywać w lodówce.

Wspominałam, że jeszcze wrócę do mięty. Otóż połączenie jagnięciny z tym ziołem to klasyka, i do niej nawiązał jakiś czas temu M, wykorzystując resztkę naszego groszku z ogrodu. Inspiracją był przepis Nigela Slatera z pierwszego tomu Tender, tylko u niego z zielonych składników było zrobione puree. Można powiedzieć, że taka wersja zdekonstruowana to świeże spojrzenie na słynny sos miętowy… a przy tym jest całkiem dekoracyjna ;). Po cichu dodam, że to piwo na zdjęciu poniżej to też dzieło M.


Składniki:

  • 2 schabiki jagnięce (każdy po ok. 220g)
  • po kopiastej łyżce tymianku i mięty (u nas tzw. deserowa)
  • płaska łyżeczka soli
  • ok. szklanki wyłuskanego groszku (parę młodych strąków można zostawić w całości), ew. rozmrożony
  • 1,5 łyżki masła

Miętę utłuc w moździerzu z tymiankiem i solą. Odłożyć łyżeczkę, pozostałą mieszanką natrzeć mięso. Piec na dobrze rozgrzanym grillu po ok. 5-7 minut z każdej strony, w zależności od tego, jak wypieczone mięso lubicie (u nas trwało to łącznie ok. 12 minut i mięso było średnio wysmażone). W międzyczasie przesmażyć krótko groszek na maśle. Przed podaniem wmieszać zachowaną łyżeczkę pasty ziołowej. Mięso pokroić w poprzek w plastry, podawać z groszkiem i świeżym pieczywem.

 Inne pomysły na zioła w roli głównej znajdziecie TU.

* Poprzednie pierogi z bobem zawierały boczek.

Zapisz

niedziela, 08 maja 2016

Skoro przy straganach znów można dostać oczopląsu a grządka warzywna powoli się zapełnia (choć sałata uparcie nie kiełkuje), czas wrócić do cyklu Zielono mi :). Od zeszłego tygodnia w siatce z zakupami znajdują się zielone szparagi, które jedliśmy i pieczone (jako dodatek), i w makaronie. Pieczonych upiekłam z rozmysłem więcej, żeby je przerobić na kolejną pastę do pieczywa. Zmiksowałam je z twarogiem, można by jednak użyć innego sera (śmietankowego, miksu z kozim twarogowym lub fetą), albo i nawet ciecierzycy. W wersji „wieczornej” (czyt. nie na śniadanie w np. dzień pracujący) można by dodać ząbek czosnku.

Składniki:

  • 8 większych zielonych szparagów
  • 70g twarogu (lub mieszanki twarogu i np. fety, lub patrz ww. sugestie)
  • łyżka lubczyku (lub innych świeżych ziół)
  • opcjonalnie: łyżka czosnku niedźwiedziego (lub szczypiorku)
  • łyżeczka oliwy/dobrego oleju rzepakowego
  • sól, pieprz, sok z cytryny

Upieczone szparagi zmiksować na gładko z pozostałymi składnikami, doprawić do smaku solą (jeśli użyjecie np. fety + szparagi były posolone może nie być w ogóle potrzebna), pieprzem i sokiem z cytryny. Podawać na pieczywie.

Zastanawiając się nad zastąpieniem sera gotowanym ziemniakiem, zaczęłam myśleć nad zielonym farszem do pierogów. W skrócie, chodziło mi o coś a la ruskie ze szparagami ;). Po namyśle uznałam, że trzeba trzymać się sprawdzonej receptury, a więc po prostu zamieniłam twaróg na pieczone, posiekane szparagi. Znów dodałam też lubczyk - ładnie odrósł na wiosnę i przyznaję, że pcham go prawie do wszystkiego. Pierogów wyszło tyle, że byłam przekonana, że zostanie przynajmniej jedna porcja na później. No cóż… Zjedliśmy wszystkie, więc chyba można uznać danie za udane ;). Przy okazji uświadomiłam sobie, że z rok nie gotowałam żadnych pierogów, a to stanowczo za długo, i musimy robić to częściej (zwłaszcza, że we dwójkę lepi się sprawnie i przyjemnie, a do środka można włożyć prawie wszystko).

Składniki:

  • pęczek zielonych szparagów (ok. 180g po upieczeniu)
  • ok. 225g ziemniaków (2-3 sztuki)
  • dwie łyżki posiekanego lubczyku (lub ostatecznie koperku)
  • 1 mała cebula
  • olej
  • sól, pieprz
  • ulubione ciasto pierogowe z 250g mąki
  • Do podania: ok. 50g stopionego masła i dodatkowy lubczyk/koperek (1-2 łyżki)

Ziemniaki ugotować i rozgnieść (można dodać łyżeczkę oleju, gdyby były za suche). Upieczone szparagi posiekać, wymieszać z lubczykiem i ziemniakami. Cebulę drobno posiekać, zeszklić, dodać do masy. Całość dobrze wymieszać i wyrobić, doprawić do smaku solą/pieprzem (u mnie ten ostatni dość obficie). Przygotować ulubione ciasto pierogowe (u mnie jak zawsze maślankowe), cienko rozwałkować, wycinać pierogi, nadziewać łyżeczką farszu. Gotować ok. 2 minuty od wypłynięcia. Podawać z masłem lubczykowym/koperkowym, analogicznym do szałwiowego.

czwartek, 23 lipca 2015

Niedawno pisałam, w ramach „Zielono mi” o bobie z przyprawami. Zdjęcie tego bobu wzbudziło (ku mojemu zaskoczeniu) duże zainteresowanie na Facebooku, ale znacznie bardziej popularne okazały się pierogi z bobem. Nigdy ich wcześniej nie jadłam, choć obiły mi się o oczy w różnych miejscach w internecie, a gdy wspomniała o nich Magda Kasprzyk-Chevrieux w artykule o, no właśnie, bobie – klamka zapadła. M podszedł do sprawy sceptycznie, ale przypomniałam mu pierogi z dynią i zamilkł. Dodam, że końcowy produkt mu bardzo smakował ;).

Składniki:

  • ulubione ciasto pierogowe, moje jak zawsze (zużyłam łącznie około 360g ciasta)
  • 500g ugotowanego i wyłuskanego bobu
  • ok. 100g wędzonego boczku
  • ½ drobno posiekanej cebuli
  • ok. 2 łyżek drobno posiekanych ziół: lubczyk, koperek*
  • sól, pieprz
  • ok. 2-3 łyżek stopionego masła i dodatkowa garść lubczyku

Boczek wytopić na małym ogniu na suchej patelni, podkręcić ogień, chwilę przesmażyć, dodać cebulę, zeszklić. Wymieszać z bobem, całość rozgnieść, dodać zioła, doprawić do smaku. Farsz jest gotowy do nadziewania pierogów. Gotowe pierogi polać masłem z lubczykiem, przygotowanym analogicznie do szałwiowego czy koperkowego.


W temacie strączkowych z grządki: we Francji jedliśmy w jednym miejscu całe przesmażone strąki bardzo młodego groszku. Ponieważ groszek nam w tym roku obrodził i mamy i strąki jeszcze zupełnie miękkie, i gotowe do łuskania, na obiad zjedliśmy super prosty i szybki makaron.

Składniki:

  • ok. 200-220g makaronu
  • garść jak najmłodszych (zupełnie miękkich) strąków groszku
  • oliwa (ok. 1,5 łyżki)
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 1 tajska papryczka chilli
  • ok. 4 łyżek wyłuskanego groszku
  • parmezan

Gdy makaronowi zostało niewiele czasu do ugotowania, na patelni rozgrzać oliwę, przesmażyć drobno posiekany czosnek i chilli. Dodać strąki (może pryskać), smażyć ok. minutę. Wymieszać z ugotowanym makaronem, przełożyć na dwa talerze. Każdy posypać dwoma łyżkami groszku i (dość hojnie) świeżo startym parmezanem. Podawać natychmiast.

Jako taki PS nie na temat, bo z kategorii "owocowo", ale porzeczki pomału się kończą: próbowaliśmy czerwonej na pieczywie? Konkretnie na wieloziarnistym chlebie, z dodatkiem miękkiego koziego sera, miodu i czegoś zielonego (tu: liście rzodkiewki)? Polecam :).


niedziela, 12 kwietnia 2015

Pierogi z mięsem są czasem na cenzurowanym, podobnie jak kotlet mielony, bo to „danie resztkowe”, „nie wiadomo, co jest w środku”, itd. (i raczej nie zamówiłabym ich w restauracji, choć dobrymi domowymi nie pogardzę ;). W kuchni polskiej – z tego co się zorientowałam – są nadziewane właściwie zawsze mięsem gotowanym, np. pozostałościami z rosołu (jak resztki, to resztki ;). U p. Ćwierczakiewiczowej znalazłam sugestię, żeby pomieszać mięso surowe z gotowanym („co tam jest w domu” - to cytat). Nie doczytałam się natomiast, by w kuchni rodzimej była tradycja czegoś takiego, jak rosyjskie (czy też syberyjskie) pielmieni, nadziewanych mięsem całkiem surowym, które gotuje się dopiero wraz z całą resztą pieroga.

Coś takiego właśnie postanowił zrobić M, wykorzystując do tego jagnięcinę. Nie nazwę jednak naszych pierogów pielmieni, bo – pomijając niecharakterystyczne mięso – mają „zwykły” kształt, nie okrągły, jak w tych syberyjskich.

Składniki:

  • ulubione ciasto pierogowe z 250g mąki
  • 500g zmielonej* jagnięciny (np. karkówki), z czego ok. 2 łyżki odłożone na później
  • 3 posiekane ząbki czosnku, z czego 2 do nadzienia a jeden odłożony na później
  • ok. 3 łyżek rozmarynu, z czego jedna do nadzienia, reszta odłożona na później
  • łyżka maślanki
  • sól, pieprz
  • olej/tłuszcz np. gęsi lub kaczy do smażenia
  • opcjonalnie: 1 mała cebula

Mięso (minus 2 łyżki) wymieszać dokładnie z 2 ząbkami rozdrobnionego czosnku i ok. 1 łyżką bardzo drobno posiekanego rozmarynu. Dodać łyżkę maślanki (można pominąć, jeśli masa będzie wydawała się bardzo mokra i kleista), doprawić hojną szczyptą soli i ze dwiema pieprzu. Odstawić do lodówki na czas wałkowania ciasta pierogowego. Wycinać szklanką niewielkie pierogi, nadziewać łyżeczką farszu, gotować na raty w osolonej wodzie, ok. 4-5 minut od wypłynięcia (czyli trochę dłużej, niż zazwyczaj). Osobno przygotować omastę: 2 łyżki mięsa przesmażyć (na oleju lub np. tłuszczu kaczym) z pozostałym czosnkiem i rozmarynem (można też dodać drobno posiekaną cebulę, tzn. najpierw ją zeszklić, potem dodać pozostałe składniki). Podawać pierogi z omastą. Jeśli ktoś bardzo chce – mogą być też jako dodatki śmietana czy musztarda, jak do pielmieni.

* Próbowaliśmy tylko siekać i niestety moim zdaniem mięso jest zbyt włókniste.

Smak jagnięciny jest mocno wyczuwalny, mimo - pozornie - dużej ilości rozmarynu, i to nam chodziło. Jeśli ktoś za nim nie przepada (choć zupełnie nie zgadzam się z opinią o "capieniu", chyba, że ktoś myśli o baraninie...), może mieć z tym problem, ale fani tego mięsa powinni być zadowoleni.

środa, 03 kwietnia 2013

I po Świętach. Ku zadowoleniu M nie toniemy w ciastach, jak po Bożym Narodzeniu, natomiast wędlin i pasztetu mamy pod dostatkiem - a nawet za bardzo ;). O ile uporać się z wędlinami stosunkowo łatwo (sos do makaronu, zapiekanka, pizza... itd.), nad pasztetem zamyśliłam się na dłużej. Jedyne, co przychodziło mi do głowy, to sałata z pasztetem na ciepło, ale aura jest niekoniecznie sałatowa ;). Google podpowiedział "naleśniki lub krokiety", co mi nie odpowiadało, ale rozmyślając, co innego można nadziać, wymyśliłam... pierogi.

Składniki: ciasto na pierogi maślankowe - na ok. 25 pierogów z ok. 200g mąki, ponadto: ok. 300g pasztetu (może być wegetariański), 1 średnia cebula, olej/oliwa, sól, pieprz, natka pietruszki, opcjonalnie: ok. 2-3 łyżek masła, 2 kopiaste łyżki z grubsza posiekanej natki

Cebulę pokroić w kostkę, zeszklić na oleju, dokładnie wymieszać z pokruszonym pasztetem, dodać posiekaną natkę wg uznania, doprawić do smaku solą i pieprzem (farsz musi być wyrazisty). Przeznaczyć po łyżeczce nadzienia na niewielkiego pieroga (wałkowanie, nadziewanie, gotowanie pierogów - jak w klasyce). Opcjonalnie podawać polane masłem pietruszkowym - analogicznym do szałwiowego lub koperkowego.

niedziela, 31 października 2010

Siedzieliśmy latem w ogrodzie, jedząc pierogi z ziołową ricottą i myślałam głośno, czym by tu jeszcze - nietypowo - można było nadziać pierogi: "A gdyby tak z łososiem...? I ziemniakami, jak w ruskich? Z koperkiem, i chrzanem?"
Minęło lato, trwa jesień, i pomysł pierogów z wędzonym łososiem wrócił do mnie. Zrobiliśmy i wyszły świetnie. Z farszu można by także uformować i usmażyć kotleciki lub pulpety, można także użyć innej ryby wędzonej.

Składniki farszu (na ok. 20 pierogów, na większą ilość należy proporcjonalnie zwiększyć): 100g wędzonego łososia (lub innej ryby), możliwie dobrej jakości, dwa średnie ugotowane ziemniaki, 1-2 łyżeczki ostrego chrzanu ze słoika (można także dodać trochę świeżego startego chrzanu), pieprz do smaku, 1-2 łyżki posiekanego koperku, opcjonalnie: 1-2 łyżki twarogu lub serka śmietankowego

Ciasto na pierogi, jak zawsze - maślankowe (na 20 sztuk - z 150g mąki)

Do podania: ok. 2-3 łyżek masła i garść koperku

Ziemniaki rozgnieść. Łososia rozdrobnić, dodać do ziemniaków. Dodać pozostałe składniki, ilości modyfikując wg upodobań. Całość dokładnie wymieszać na jednolitą masę - gdyby była zbyt sucha, można dodać twarogu, ale u nas nie było to konieczne. Sprawdzić doprawienie - farsz powinien być wyrazisty (my daliśmy sporo świeżo mielonego pieprzu), ale sól prawdopodobnie nie będzie konieczna, zwłaszcza, jeśli posolicie ziemniaki do gotowania.

Wycięte krążki z rozwałkowanego ciasta nadziewać kopiastą łyżeczką farszu, gotować ok. 2 minut. Podawać polane alternatywą dla masła szałwiowego: stopionym masłem, wymieszanym z garścią posiekanego koperku.

piątek, 09 lipca 2010

Pierogi chodziły mi ostatnio po głowie (co ilustruje rysunek poniżej). Takie letnie, z masłem szałwiowym, z farszem ziołowym... Co myślałam, tak zrobiłam. Przepis na ciasto pierogowe i ww masło jak poprzednio (innego nie robię; i jak można nie doceniać maślanki?). Ricotta jest moim zdaniem wdzięcznym serem do nadziewania, gdyż nie warzy się, jest gładka, gęsta i zwarta w konsystencji oraz neutralna/łagodna (żeby nie powiedzieć mdła...) w smaku. Domową ricottę można wykonać zakwaszając np. litr mleka, doprowadzony do wrzenia, 1-2 łyżkami soku z cytryny, odstawiając na kilka minut i odcedzając na gazie powstałą masę.

Składniki na farsz (na ok. 20 pierogów): 1 opakowanie (250g) ricotty, duża garść mieszanych świeżych ziół (u mnie: lubczyk, tymianek, hyzop, estragon i mięta), 1 zmiażdżony ząbek czosnku, sól, pieprz

Ricottę rozgnieść widelcem, by była gładka, wymieszać z posiekanymi ziołami i czosnkiem. Doprawić do smaku.

Ciasto pierogowe i masełko szałwiowe przygotować wg tego przepisu. Na 20 pierogów wystarczy zrobić ciasto z ok. 150g mąki; ja zrobiłam z 200g i zostało mi trochę ciasta.

Rozwałkowane ciasto nadziewać masą serową, gotować ok. 2 minut, polewać masłem, pałaszować na obiad lub przystawkę :)

wtorek, 18 sierpnia 2009

Mistrzem "przekrętów" jest Jamie Oliver. Seria programów Oliver's Twist (gdzie tytuł to nieprzetłumaczalna gra słów, nawiązująca do powieści Oliver Twist, nazwiska kucharza i brytyjskiego powiedzenia with a twist) została na polski przetłumaczona jako "Przekręty Jamie'ego Olivera". Przyznaję, że też lubię takie przekręty i eksperymenty - zrobić niby to samo, ale inaczej. Ostatnio właśnie kilka dań w udany sposób "przekręciłam", a oto efekty.

Po pierwsze: sałatka z czerwonej kapusty.

Taką tradycyjną prezentowałam tu, w towarzystwie królika. Ponieważ jednak M ostatnio się wypowiedział, że taka "normalna sałatka z kapusty to nic ciekawego", poczułam się zmuszona pokombinować.

Pół niedużej główki czerwonej kapusty poszatkować dość drobno, zalać wrzątkiem w misce, odstawić na ok. 10 minut, odcedzić, wystudzić. Zmieszać w misce z drobno posiekaną 1 małą cebulą i 1/2 jabłka. Dodać po 2 łyżki rodzynek i pestek słonecznika (ew. orzechów). Wkruszyć 1-2 łyżki bryndzy lub taką samą ilość sera pleśniowego niebieskiego, ew. sera koziego. Posolić, popieprzyć, dodać - ważne! - ok. 1/2 łyżeczki kminku (można lekko zmiażdżyć) i ok. 2 łyżek oliwy, wymieszać. W misce zmieszać 2 łyżki dobrego octu balsamicznego z 1 kopiastą łyżką cukru, dodać do sałatki, wymieszać dokładnie. Sprawdzić doprawienie, ale najlepiej odstawić sałatkę na co najmniej 15 minut, by smaki się przegryzły, wymieszać i dopiero wówczas weryfikować smak.

I taka wersja zyskała aprobatę ;)

Po drugie: pierogi nie całkiem ruskie.

Na zdjęciu powyżej widać resztki (tj. jedzone następnego dnia) pierogów (ciasto jak tu) z nadzieniem nieortodoksyjnym. Tym razem był to wynik radzenia sobie ze zbyt małą ilością twarogu na stanie :)

Nadzienie nie całkiem ruskie: Zmieszać fetę i twaróg w proporcjach 1:1. Masę serową zmieszać z  ugotowanymi, zmiażdżonymi ziemniakami, znów 1:1 (u nas było to ok. 225g sera i tyle samo ziemniaków). Dodać zeszkloną na maśle/oliwie, drobno posiekaną 1 cebulę. Wymieszać, doprawić pieprzem (hojnie) i solą do smaku, wyrobić jednolitą masę.

Drugie nadzienie kiedyś już zrobiłam, jako pastę do chleba, kiedy lodówka i spiżarnia świeciły dużymi pustkami.

Nadzienie z fetą, czosnkiem i ziołami: Ugotowane ziemniaki (ok. 3 niewielkich) rozgnieść z 1/2 opakowania sera feta (ok. 130-140g), 1/2-1 łyżką oliwy i 1 rozdrobnionym ząbkiem czosnku. Doprawić lekko pieprzem, ew. solą (sprawdzić, czy nie jest wystarczająco słone od fety) i dużą ilością ziół: świeżych (np. tymianek, rozmaryn, szałwia, bazylia, cząber, mięta - jedno lub parę, posiekanych) i/lub suszonych (z ww. polecam suszony tymianek, rozmaryn, cząber oraz oregano). Wymieszać na gładką masę. Podobne nadzienie (vel pastę) można przygotować z ugotowanego brokuła (czyt. eksperyment z rozgotowanymi resztkami z obiadu).

Resztki pierogów, te "dnia następnego", były jedzone na zimno, bez niczego, ale świeże były polane masłem szałwiowym (te z nadzieniem nr 2) i zeszkloną cebulką (nadzienie nr 1).

Po trzecie: jajko na twardo i pesto.

Czasem, gdy mam czas, nie muszę się spieszyć rano, mam ochotę na inne śniadanie niż zazwyczaj. Dziś wsłuchałam się w siebie i z bazylii naokiennej oraz paru łyżek świeżej pietruszki zrobiłam pesto (jak tu: z orzechów były pestki słonecznika). Ugotowałam jajko na twardo (a właściwie niemal twardo, takie 8 minutowe jest zazwyczaj odrobinę na miękko, i takie lubię najbardziej). Kromki Franka posmarowałam pesto, na to położyłam jajko. I o to chodziło: kanapka z jajkiem, ale... inaczej :)

 
1 , 2
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna