Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...

Wpisy z tagiem: pierogi

niedziela, 31 października 2010

Siedzieliśmy latem w ogrodzie, jedząc pierogi z ziołową ricottą i myślałam głośno, czym by tu jeszcze - nietypowo - można było nadziać pierogi: "A gdyby tak z łososiem...? I ziemniakami, jak w ruskich? Z koperkiem, i chrzanem?"
Minęło lato, trwa jesień, i pomysł pierogów z wędzonym łososiem wrócił do mnie. Zrobiliśmy i wyszły świetnie. Z farszu można by także uformować i usmażyć kotleciki lub pulpety, można także użyć innej ryby wędzonej.

Składniki farszu (na ok. 20 pierogów, na większą ilość należy proporcjonalnie zwiększyć): 100g wędzonego łososia (lub innej ryby), możliwie dobrej jakości, dwa średnie ugotowane ziemniaki, 1-2 łyżeczki ostrego chrzanu ze słoika (można także dodać trochę świeżego startego chrzanu), pieprz do smaku, 1-2 łyżki posiekanego koperku, opcjonalnie: 1-2 łyżki twarogu lub serka śmietankowego

Ciasto na pierogi, jak zawsze - maślankowe (na 20 sztuk - z 150g mąki)

Do podania: ok. 2-3 łyżek masła i garść koperku

Ziemniaki rozgnieść. Łososia rozdrobnić, dodać do ziemniaków. Dodać pozostałe składniki, ilości modyfikując wg upodobań. Całość dokładnie wymieszać na jednolitą masę - gdyby była zbyt sucha, można dodać twarogu, ale u nas nie było to konieczne. Sprawdzić doprawienie - farsz powinien być wyrazisty (my daliśmy sporo świeżo mielonego pieprzu), ale sól prawdopodobnie nie będzie konieczna, zwłaszcza, jeśli posolicie ziemniaki do gotowania.

Wycięte krążki z rozwałkowanego ciasta nadziewać kopiastą łyżeczką farszu, gotować ok. 2 minut. Podawać polane alternatywą dla masła szałwiowego: stopionym masłem, wymieszanym z garścią posiekanego koperku.

wtorek, 18 sierpnia 2009

Mistrzem "przekrętów" jest Jamie Oliver. Seria programów Oliver's Twist (gdzie tytuł to nieprzetłumaczalna gra słów, nawiązująca do powieści Oliver Twist, nazwiska kucharza i brytyjskiego powiedzenia with a twist) została na polski przetłumaczona jako "Przekręty Jamie'ego Olivera". Przyznaję, że też lubię takie przekręty i eksperymenty - zrobić niby to samo, ale inaczej. Ostatnio właśnie kilka dań w udany sposób "przekręciłam", a oto efekty.

Po pierwsze: sałatka z czerwonej kapusty.

Taką tradycyjną prezentowałam tu, w towarzystwie królika. Ponieważ jednak M ostatnio się wypowiedział, że taka "normalna sałatka z kapusty to nic ciekawego", poczułam się zmuszona pokombinować.

Pół niedużej główki czerwonej kapusty poszatkować dość drobno, zalać wrzątkiem w misce, odstawić na ok. 10 minut, odcedzić, wystudzić. Zmieszać w misce z drobno posiekaną 1 małą cebulą i 1/2 jabłka. Dodać po 2 łyżki rodzynek i pestek słonecznika (ew. orzechów). Wkruszyć 1-2 łyżki bryndzy lub taką samą ilość sera pleśniowego niebieskiego, ew. sera koziego. Posolić, popieprzyć, dodać - ważne! - ok. 1/2 łyżeczki kminku (można lekko zmiażdżyć) i ok. 2 łyżek oliwy, wymieszać. W misce zmieszać 2 łyżki dobrego octu balsamicznego z 1 kopiastą łyżką cukru, dodać do sałatki, wymieszać dokładnie. Sprawdzić doprawienie, ale najlepiej odstawić sałatkę na co najmniej 15 minut, by smaki się przegryzły, wymieszać i dopiero wówczas weryfikować smak.

I taka wersja zyskała aprobatę ;)

Po drugie: pierogi nie całkiem ruskie.

Na zdjęciu powyżej widać resztki (tj. jedzone następnego dnia) pierogów (ciasto jak tu) z nadzieniem nieortodoksyjnym. Tym razem był to wynik radzenia sobie ze zbyt małą ilością twarogu na stanie :)

Nadzienie nie całkiem ruskie: Zmieszać fetę i twaróg w proporcjach 1:1. Masę serową zmieszać z  ugotowanymi, zmiażdżonymi ziemniakami, znów 1:1 (u nas było to ok. 225g sera i tyle samo ziemniaków). Dodać zeszkloną na maśle/oliwie, drobno posiekaną 1 cebulę. Wymieszać, doprawić pieprzem (hojnie) i solą do smaku, wyrobić jednolitą masę.

Drugie nadzienie kiedyś już zrobiłam, jako pastę do chleba, kiedy lodówka i spiżarnia świeciły dużymi pustkami.

Nadzienie z fetą, czosnkiem i ziołami: Ugotowane ziemniaki (ok. 3 niewielkich) rozgnieść z 1/2 opakowania sera feta (ok. 130-140g), 1/2-1 łyżką oliwy i 1 rozdrobnionym ząbkiem czosnku. Doprawić lekko pieprzem, ew. solą (sprawdzić, czy nie jest wystarczająco słone od fety) i dużą ilością ziół: świeżych (np. tymianek, rozmaryn, szałwia, bazylia, cząber, mięta - jedno lub parę, posiekanych) i/lub suszonych (z ww. polecam suszony tymianek, rozmaryn, cząber oraz oregano). Wymieszać na gładką masę. Podobne nadzienie (vel pastę) można przygotować z ugotowanego brokuła (czyt. eksperyment z rozgotowanymi resztkami z obiadu).

Resztki pierogów, te "dnia następnego", były jedzone na zimno, bez niczego, ale świeże były polane masłem szałwiowym (te z nadzieniem nr 2) i zeszkloną cebulką (nadzienie nr 1).

Po trzecie: jajko na twardo i pesto.

Czasem, gdy mam czas, nie muszę się spieszyć rano, mam ochotę na inne śniadanie niż zazwyczaj. Dziś wsłuchałam się w siebie i z bazylii naokiennej oraz paru łyżek świeżej pietruszki zrobiłam pesto (jak tu: z orzechów były pestki słonecznika). Ugotowałam jajko na twardo (a właściwie niemal twardo, takie 8 minutowe jest zazwyczaj odrobinę na miękko, i takie lubię najbardziej). Kromki Franka posmarowałam pesto, na to położyłam jajko. I o to chodziło: kanapka z jajkiem, ale... inaczej :)

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Durszlak.pl

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape

Twitter Updates

    follow me on Twitter
    Coś niecoś

    Follow Me on Pinterest

    POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna
    Darmowe statystyki