Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...

Wpisy z tagiem: prywatne

piątek, 03 września 2010

I znów zostałam wywołana do zabawy, tym razem przez Panią Serwusową. Mam wymienić 10 rzeczy, które lubię i "podać dalej" do 10 osób. Ufff... 10?? Trochę dużo, pomyślałam*. Spróbujmy wykonać pierwszą część zadania, a więc niczym w Amelii

powiedzieć, że lubię...

  1. Skojarzeniowo: J-P. Jeuneta, jego filmy, estetykę, bohaterów. Bardzo się cieszę, że niedługo w kinach w PL będzie jego najnowszy film. Oto zwiastun:
  2. Zapach surowego ciasta kruchego, gdy rozcieram masło i mąkę na okruszki.
  3. Wino. Czerwone, wytrawne (pisząc to popijam sobie carmenere).
  4. Mrówki. Godzinami mogę patrzeć na mrowisko. Podobnie zresztą, jak na...
  5. ... pajęczynę i pracowicie tworzącego ją pająka. Wszystko przez Charlotte's Web w stosownym wieku.
  6. A jak o lekturach dziecięcych mowa, b. lubię: Muminki, Dzieci z Bullerbyn, Zwierzenia Britt-Mari i wszystko autorstwa Roalda Dahla (także te utwory bardzo nie dla dzieci, jak Wujek Oswald).
  7. Skoro o lekturach w ogóle mowa, w kilka lat po zakończeniu studiów dojrzałam do książek Jane Austen. Z dużą przyjemnością je czytam, oglądam adaptacje oraz słucham muzyki do nich skomponowanej.
  8. Koty, ale to nic nowego.
  9. Kolory. Uwielbiam kolorowe ubrania, wnętrza, akcesoria, AGD itd (i piszę to ubrana w czerwony polar).
  10. Wszystkie pory roku, co jest zasługą M, bo wychowały mnie dwie marudy pogodowe. Teraz się cieszę i na nadchodzącą jesień, i na zimę, i na wiosnę, która będzie po tym...

I tym sposobem zabrakło mi punktu 10, aby powiedzieć, że lubię razowy chleb żytni oraz pumpernikiel, i że cieszę się, że wreszcie mi wyszedł...

Bo próbowałam wcześniej wykonać pumpernikiel na zakwasie wg J. Hamelmana raz i skończyło się to wykonaniem najbardziej mokrego chleba świata. Jedno trzeba przyznać - zsychać to on się nie zsychał, nie miał jak ;) Skorzystałam potem z rad Gospodarnej Narzeczonej, jeśli chodzi o ostrożne dodawanie wody i - bingo! Wyszło pysznie. Przepis zresztą wygląda na skomplikowany, a tymczasem wymaga po prostu wcześniejszego przygotowania i długiego, powolnego pieczenia. Warto być cierpliwym. A oto szczegóły, za Narzeczoną:

Pumpernikiel (proporcje na 1 bochenek)

Zakwas
-180g mąki żytniej razowej
-180g wody
-10g aktywnego żytniego zakwasu
Wszystkie składniki zakwasu mieszamy i odstawiamy na 14-16 godzin, by dojrzał w temperaturze pokojowej. Można zamiast mąki użyć żytniej śruty.

Namoczone żyto
-120 g ziaren żyta
Żyto moczymy w wodzie przez noc (wody tyle, by zakryć żyto), odlewamy wodę. Następnego dnia gotujemy do miękkości (godzinę lub dłużej) w trzykrotnie większej objętości wody. Odcedzamy.

Namoczony czerstwy chleb
-120g czerstwego razowca (najlepiej żytniego) - u mnie była to mieszanka 3 różnych gatunków pieczywa
Chleb moczymy w gorącej wodzie, przez około 4 godziny. Gdy namięknie, odsączamy. Wodę zachowujemy do ciasta właściwego (uwaga: ja jej nie dodawałam, jak dodałam poprzednio, wyszło... jak opisałam wyżej, mokro). Aby nadać pumperniklowi głęboki smak, można czerstwy chleb podpiec przed moczeniem w piekarniku.

Ciasto właściwe
-150 g mąki pszennej chlebowej
-150 g śruty żytniej (cietęgo ziarna żyta)
-11 g soli
-12 g świeżych drożdży
-24 g czarnej melasy
-namoczone żyto
-zakwas
-namoczony czerstwy chleb

W dużej misce mieszamy wszystkie składniki. Jeśli ciasto jest zbyt suche, można dodać nieco wody z namoczonego chleba (ale jak pisałam, u mnie nie było to konieczne). Ciasto jest średnio gęste i dość klejące. Wyrabiamy przez 10-12 minut. Odstawiamy do fermentacji na 30 minut. Formujemy podłużny bochenek i wkładamy do wysmarowanej olejem i wysypanej żytnią mąką formy. Pumpernikiel powinno się piec w specjalnej formie z przykrywą. Gdy jej nie mamy, można uformować wieczko z folii aluminiowej. Wieczko smarujemy olejem i przykrywamy ciasto. Odstawiamy do wyrastania na 50-60 minut. Ciasto nie powinno wyrosnąć do samego brzegu formy. Dobrze by zostało około 1,5-2 cm.
Pieczenie: Trwa od 12 do 16 godzin. Ważne jest stopniowe obniżanie temperatury piekarnika. Wkładamy wyrośnięty chleb do pieca nagrzanego do 180 st. C i zostawiamy go w tej temperaturze na około 1 godzinę. Obniżamy do 135 st. C i pieczemy przez 3-4 godziny. Wyłączamy piekarnik i zostawiamy chleb na kolejne 8-10 godzin w tak zwanym cieple resztkowym piekarnika (ja zostawiłam do rana, czyli jakieś 12 h). Po tym czasie chleb powiniem być ciemny i ładnie pachnieć. Studzimy jeszcze przez jakiś czas wyjęty z foremki. Zawijamy w ściereczkę i czekamy minimum 24 godziny (jeśli dacie radę...)

No cóż, ja nie wytrzymałam i ukroiłam chleb po kilku godzinach od wyjęcia z piekarnika, co imho po nim widać (tj. po przekroju na zdjęciu). Jest pyszny, pachnie jak pumpernikiel z 'paczki', smakuje też jak pumpernikiel, ale dopiero, jak się odstoi - świeży smakuje też pysznie, ale po prostu jak gęsty chleb żytni. Z każdym dniem jednak smak się pogłębia. Gorąco polecam.

*PS. Aha - co do tych 10 osób... Ping, ping, wysyłam w wszechświat, kogo trafi, tego bęc.

czwartek, 28 stycznia 2010

Nie, nie wspomnienia z dzieciństwa. Wspomnienia fotograficzne z sobotniego zlotu 9 blogerek, 1 męża (Tiliowego) i 1 kota.

Już zresztą zapewne niektórzy widzieli relacje Tili, Oczka, Zawszepolki i Truskawkowej Ani. Ja dodam swoje 5 groszy...

Jeśli chodzi o kulinaria chronologicznie, to najpierw jadłyśmy ciasteczka bezglutenowe Felluni i żółciutkie makaroniki. Później były chleby Tili z różnymi dodatkami. Towarzyszyły im nalewki Peggy (później też testowałyśmy wyroby % Basi). Była zupa dyniowa... No, a potem było clou programu, tj. indyk Dżordż z rasowymi skarpetkami/papilotkami (no wiecie, to białe, papierowe, na nóżki).

Przepisu na indyka wypatrujcie u Tili, a warto - ja na pewno spróbuję skopiować w domu.

Dżordżowi towarzyszyła brukselka z miodem i boczkiem oraz ziemniaczane puree.

No i poza tym było wino, i ciąg dalszy nalewek i różne przetwory żurawinowe Gospodarnej Narzeczonej.

Jako podkład pod te wszystkie dania zaś dużo śmiechu, rozmów i wspominek. Dzięki za spotkanie, dziewczyny ;)

sobota, 18 lipca 2009

Zawszepolka mnie ustrzeliła. Już kiedyś mnie to spotkało. Miałam się nie bawić w dalsze strzelanki, ale w końcu: porque no.

Zasady gry:

  1. Należy podać linka do osoby, która nas ustrzeliła
  2. Zacytować na swoim blogu reguły zabawy
  3. Wpisać 6 nieważnych, śmiesznych rzeczy na swój temat
  4. "Strzelić" następnych 6 osób
  5. Uprzedzić ww. osoby pisząc post na ich blogu

No to te 6 rzeczy (inne niż 1,5 roku temu)... ale chyba nie wszystkie śmieszne ;)

  1. Nie lubię: powlekania pościeli, obierania ziemniaków i drylowania owoców.
  2. Lubię: pić kawę rano w łóżku, czekać na Boże Narodzenie i wąchać Bici futerko.
  3. Kiedyś ugotowałam słownik (naprawdę. Nieumyślnie).
  4. Gdy miałam 14 lat temu skręconą kostkę, spędzałam dużo czasu na balkonie i opaliłam sobie ślad gipsu (obejmującego pół łydki) na nodze :)
  5. Jest parę filmów, które mogę oglądać na okrągło i za każdym razem widzę w nich coś nowego. Są to, między innymi, Ukryte pragnienia (Stealing Beauty) i Rozważna i romantyczna (1995). Tak samo jest z książkami: obecnie po raz n-ty czytam The Time Traveller's Wife (Miłość ponad czasem) i tym razem zupełnie inaczej postrzegam postać głównej bohaterki.
  6. A' propos strzelania: gdy miałam 15 lat, byłam na takim obozie, gdzie m.in. uczono nas strzelać z pistoletu i łuku. Tego ostatniego nawet nie potrafiłam napiąć, a z tego pierwszego wystrzeliłam w ławkę, zamiast do tarczy :)

Tak, ta postać w kapeluszu to ja :)

Więc strzelam do Komarki, Margot, Muffingirl, Gospodarnejnarzeczonej, Tili i Luny. Ping!

czwartek, 02 lipca 2009

Na bardzo szybko: na sąsiedzkim blogu Kubek czy Filiżanka pojawiło się coś ode mnie z domu :) - zapraszam do obejrzenia.

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Wbrew temu, co widzimy za oknem, mamy lato. A jakie skojarzenia wywołuje we mnie to słowo...? Po pierwsze, posłuchajcie (choć to imho melancholijna melodia schyłku lata, nie jego początku):

Po drugie, to książka Tove Jansson o tym samym tytule. Jeśli gdzieś traficie na Lato, gorąco polecam.

"Cała wyspa błyszczała, morze lśniło, powietrze było lekkie jak puch.

- A ja umiem nurkować - powiedziała Sophia. - Czy ty wiesz, jak to jest, kiedy się nurkuje?

- Oczywiście, że wiem - odparła babka. - Zostawia się wszystko, odbija się nogami i daje się nurka. Wodorosty ślizgają się po nogach, są brązowe, a woda jest przejrzysta, jaśniejsza na górze, no i te bąbelki. Człowiek ześlizguje się w dół [...] A potem pływa dalej".

"Kąpiel poranna" [w:] Lato, Tove Jansson

A ja tak dawno nie nurkowałam...

Po trzecie, to garść obrazów. O takich. Uwaga: zdjęcie 1sze, tj. to pt. "szczyt kiczu", jest całkowicie naturalne :)

Ta osoba na drzewie, to ja :) Zrywająca ostatnie śliwy, jakie pojawiły się na tym drzewie (4 lata temu owocowało ostatni raz...)

piątek, 29 maja 2009

Chyba u mnie chwilowo nie pada, ale to z pewnością tymczasowe.

Pamiętacie Deszczową piosenkę? Obejrzyjcie i posłuchajcie, to Wam się humor poprawi ;). Na weekend jak znalazł:

Parę lat temu zmieniło mi się podejście do deszczu. Może nie tańczę i nie śpiewam w ulewie, ale nie przeszkadza mi, gdy pada. No, może poza pewnymi sytuacjami. Od wczoraj myślałam o różnych deszczach, w których mniej lub bardziej, mokłam, i odkryłam, że jest trochę dokumentacji zdjęciowej.

A więc, deszcz rzymski...

I rzymskie koty kryjące się przed ulewą:

Skoro o kotach mowa, oto mokra Bica po mazurskim deszczu:

I nasze mokre sosny:

Z innej strony świata: monsunowe Indie.

W taką pogodę lubię wypić kubek mocnej, czarnej herbaty z odrobiną mleka, najchętniej przy oknie, wyglądając na deszczowe ulice.

Miłego (mokrego?) weekendu!

PS. Zanim pomyślicie, że się znęcam lub pomieszało mi się w głowie, informuję, że właśnie skończyłam (tymczasowo) pracę nad dużym projektem i muszę trochę odreagować :) A poza tym deszcz naprawdę nie jest zły!

| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Tagi

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna