Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...

Wpisy z tagiem: grzyby

sobota, 12 listopada 2011



Przyznaję, że nie byłam pewna, czy wrzucać na blog "zachomikowane" risotto z kurkami, bo sezon na nie chyba już minął; zdecydowałam się, gdy odebrałam parę sygnałów, że wciąż gdzieniegdzie świeże kurki można dostać, podobnie jak mrożone. Danie można także oczywiście przygotować z innych grzybów, najlepiej leśnych, choć z pieczarek (najlepiej wzbogaconych 2-3 namoczonymi grzybami suszonymi) też się da. To proste danie, z paru składników, w tym ryżu do risotto; gdy go wsypuję do miarki, często się uśmiecham na wspomnienie pierwszych włoskich dań "z tego dziwnego okrągłego ryżu" (cytat z samej siebie z okolic roku 1999/2000 - o okolicznościach wspominałam na blogu). Dziś bym doprecyzowała, że nie jest okrągły, lecz owalny, a czy dziwny? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;)


Składniki: 500ml oczyszczonych kurek, łyżka masła, łyżka oliwy, 1 cebula (najlepiej cukrowa, lub 1 szalotka i 1/2 zwykłej), płaska szklanka* ryżu arborio (lub innego do risotto), ok. 400ml dowolnego bulionu, sól, pieprz, natka pietruszki, łyżeczka masła, opcjonalnie: 1-2 łyżki świeżo startego parmezanu

Zacząć od zeszklenia drobno posiekanej cebuli, lekko oprószonej solą, na rozgrzanej mieszance oliwy z masłem. Dorzucić kurki, wymieszać, przesmażyć na średnim ogniu kilka minut. Dorzucić ryż, wymieszać, przesmażyć chwilę, dodać 1/4 bulionu, wymieszać, poczekać, aż się wchłonie, mieszając dość często, postępować w ten sposób z pozostałym wywarem (w razie konieczności, uzupełnić wodą), gotując stale na średnim ogniu, pod częściowym przykryciem, aż ryż będzie miękki, ale nie rozgotowany, i nie całkiem suchy. Pod koniec sprawdzić doprawienie (ja nie żałuję pieprzu). Zdjąć z ognia, wmieszać łyżeczkę masła, odstawić na ok. 1 minutę pod przykryciem; podawać posypane natką pietruszki. Ser osobiście mi do tego dania nie pasuje, ale jeśli ktoś chce, może posypać odrobiną świeżo startego, dobrego parmezanu.

* Amerykański cup - ok. 240ml

wtorek, 12 października 2010

Ostatnie dni w starym mieszkaniu (a większą część tego wpisu pisałam w samochodzie, kursując między domem nowym a starym), ale jeszcze kupiliśmy na targu gąski. M je przyrządził z boczkiem i dodatkiem galuszek.

Składniki: 0,5kg gąsek, ok. 100g boczku wędzonego, opcjonalnie-łyżka masła, sól, pieprz, natka pietruszki do posypki

Gąski opłukać. Boczek pokroić w kostkę, wytopić tłuszcz. Wędlinę przesmażyć na chrupko. Jesli boczek bedzie stosunkowo chudy - jak mój - i tłuszczu na patelni zostanie niewiele, rozgrzać na boczku łyżkę masła przed dodaniem grzybów. Te ostatnie po chwili na patelni puszczą sok; gotować, mieszając co jakiś czas, aż cały odparują. Doprawić do smaku. Podawać z natką i galuszkami (tym razem na tą ilość dodatków zrobiliśmy kluseczki z całego przepisu i zjedliśmy je we dwoje).

Jak widać, to kolejny przepis z gatunku "jak najprościej". Nigdy wcześniej nie jadłam gąsek - okazały się dość łagodne, ale boczek bardzo dobrze się z nimi komponuje.

środa, 08 września 2010

To nie był dobry dzień (nie tylko na blogowanie). Pisałam i pisałam posta o makaronie z kurkami, aż nagle mnie tknęło (jak już miałam publikować): czy tego już nie było? Pewnie, że było, rok temu, a skleroza nie boli. Gwoli prawdy, tym razem było bez boczku i tymianku, tylko jak najprościej: kurki, masło, śmietana, spaghetti i natka.

Skoro jednak jedno deja vu za mną, czemu nie pójść za ciosem i mocniej pomajstrować przy Matrixie*?

Pamiętacie placek cebulowy Nigelli? U mnie to był najczęściej placek cebulowo-pieczarkowy, tym razem zastąpiłam pieczarki 1 średnią cukinią (i do tego 3 średnie cebule). Reszta jak w przepisie. Wyszło pysznie, i placek cebulowo-cukiniowy polecam. Świetne danie na wczesną jesień/schyłek lata (a teraz myślę o wariancie z papryką...)

Kolejny recykling dotyczy, oczywiście, tarty rustykalnej. Tym razem ze śliwkami, z dodatkiem imbiru. Raz wcześniej próbowałam i nie byłam zachwycona, a tym razem - pozytywne zaskoczenie. Poważnie się zastanawiam, czy ten wypiek można zepsuć.

Ostatnia propozycja dotyczy cynamonek, drożdżowych zawijańców z cynamonem i ew. bakaliami. W wydaniu M były to jabłkowe cynamonki, wypełnione drobno pokrojonymi jabłkami z cynamonem. Najlepsze jedzone na ciepło, ok. 15 minut po wyjęciu z piekarnika :)

* Bo chyba wiecie, co to znaczy, jeśli się ma deja vu (czyli recykling filmowy):

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Jak chyba wspominałam (np. przy okazji recenzji Amber Room), nie lubię foie gras. Jednym z traumatycznych wspomnień z mojego kilkudniowego pobytu w Paryżu, gdy miałam 13 lat, była kolacja u znajomych rodziców. Na stół wjechały plastry pasztetu z gęsich wątróbek: każdy miał swoją porcję na talerzu i nie wypadało nie zjeść. Zjem prawie wszystko, a tu się bardzo męczyłam.

Z późniejszych doświadczeń ani Le Gavroche ani wspomniany Amber Room nie zmieniły mojego zdania o foie gras, choć jadłam tam nie pasztet, a wątrobę podaną na ciepło, i w otoczeniu innych smaków. Z tym większą przyjemnością informuję, że M (plus panie Harris& Warde) dokonali tego, co się nie udało panom Roux czy Amaro: przepis na wątrobę gęsią, który mi naprawdę smakuje. Co więcej, smakuje także mojej mamie (drugiej osobie, która się męczyła podczas ww. kolacji). Przepis z The French Market pierwotnie zawierał kurki, ale chyba nasza zamiana lepsza, jeśli chodzi o wygodę jedzenia - danie nie wymaga sztućców.

Składniki (na 4 małe porcje przystawkowe): ok. 350g surowej gęsiej wątroby (surowego foie gras), 8 boczniaków (mogą być też plastry pieczarek XXL), 3 małe brioszki (wykorzystaliśmy te, jednodniowe, ale np. chałka także byłaby ok), masło (ok. 3 łyżek), sól morska, świeżo zmielony czarny pieprz

Wątrobę pokroić na plastry ok. 2 cm. Boczniaki umyć, dobrze ususzyć.  Brioszki pokroić na kromki (po dwie niewielkie na łebka), partiami umieszczać w tosterze i robić z nich grzanki. Rozgrzać masło, najlepiej od razu na dwóch patelniach. Dodać grzyby i smażyć do zbrązowienia (ok. 5 min). Doprawić delikatnie solą i opcjonalnie równie delikatnie pieprzem, umieścić po jednym boczniaku na grzance. Wątróbkę obsmażyć (najlepiej w tym samym czasie, co grzyby, na drugiej patelni) na maśle po obydwu stronach (1 min na każdą stronę). Uwaga M: wątróbka ma bardzo specyficzną strukturę (pęcherzyki tłuszczu), którą łatwo zniszczyć przez zbyt agresywne smażenie, dlatego należy być ostrożnym. Nie należy wkładać zbyt wiele plastrów naraz bo wyjdzie ugotowana breja!

Na każdej grzance umieścić, na boczniaku, plaster wątróbki. Podawać od razu. Lepiej mocniejsze doprawianie solą i pieprzem zostawić gościom we własnym zakresie, jedynie należy się upewnić, czy sól i pieprz są na stole. Podawać najlepiej ze schłodzonym (ale nie zanadto) białym słodkim winem Sauternes lub, jak w Le Gavroche - słodkim winem czerwonym.

Nigdy nie sądziłam, że to powiem w przypadku foie gras: replay, replay... no nie dali z tego replayu ;). No, czekam na ten replay.

I uprzedzając ewentualne pytania (skąd to wziąć?!): wątrobę specjalnie zamawiałam. Pobieżnie grzebiąc w internecie znalazłam dwie firmy, które się tym trudnią i zamawiają głównie do dużych miast: La Maree i Vipdelikatesy.

poniedziałek, 21 września 2009

Mam antytalent do zbierania grzybów: nie widzę ich, po prostu ;) (z wyjątkiem maślaków rosnących na naszej działce). Nie mam jak na razie cierpliwości do rozwijania umiętności Dobrego Grzybiarza, ale na szczęście od czego targi i bazary...

Najbardziej lubię kurki. Niestety nie przypadam za tym, jak są najczęściej przyrządzane w restauracjach - tonące w zawiesistych, śmietanowych sosach, gdzie sos dominuje grzyby, a całe danie staje się bardzo ciężkostrawne. Stąd wersja trochę lżejsza (grzyby tak czy inaczej są ciężkostrawne), minimalnie tylko zabielona.

Najlepiej zacząć od pokrojenia w kostkę dwóch plastrów wędzonego boczku, wrzucenia ich na rozgrzaną, suchą, głęboką patelnię teflonową i wytopienia z nich tłuszczu. Z braku/niechęci do stosowania boczku należy rozgrzać trochę oliwy z ok. 1/2 łyżki masła. Na tłuszcz/boczek wrzucamy pokrojoną drobno 1 większą cebulę i szklimy (nie przypalamy!). Na cebulę wrzucamy 0,5kg oczyszczonych kurek i listki z paru gałązek tymianku lub łyżeczkę tymianku suszonego.  Przy braku boczku można także dodać 1/2 łyżeczki słodkiej wędzonej papryki, by nadać lekko dymny posmak. Przesmażamy chwilę, a następnie dusimy w płynie, który puszczą grzyby - potrwa to razem ok. kilkunastu minut, aż zobaczymy, że płyn zaczyna odparowywać. Skręcamy ogień na mały, solimy, pieprzymy do smaku, dodajemy ok. 2-3 łyżek śmietanki lub kwaśnej śmietany (tą ostatnią dobrze zmieszać z odrobiną sosu z kurek przed dodaniem do grzybów, by się nie zważyła). Nie zagotowujemy, tylko ew. lekko podgrzewamy. Podajemy posypane posiekaną pietruszką, zmieszane z krótkim makaronem (np. rurki lub kokardki), bądź same, do jedzenia np. z chlebem.

M taki sos z kurkami wykorzystuje także jako wierzch do pizzy. Co mi przypomina, że ostatnio się taką pizzą zajadaliśmy pod film Bezdroża (który oglądaliśmy kolejny raz) i spore ilości czerwonego wina, bo przy tym filmie inaczej się nie da. Oczywiście nie piliśmy Merlot ;). Ten kto widział, ten wie, o co chodzi, zaś kto nie widział, niech obejrzy chociaż zwiastun:

W okolicy 1 minuty jest dialog o Merlot. Film bardzo polecam, nie tylko miłośnikom wina.

piątek, 31 lipca 2009

To danie gotowałam, gdy jeszcze prawie nie gotowałam :) Makaron prosty, całoroczny i niemal awaryjny (ze świeżych produktów potrzebne tylko pieczarki, i ew. zielenina do posypki). Niedawno odkryłam, że odrobina sosu Worcestershire lub rybnego bardzo poprawia smak dania, ale nie jest to konieczny składnik.

Składniki (na 2 spore porcje): Ok. 40 dkg pieczarek, 1 średnia cebula (ew. można zastąpić kawałkiem pora, opcjonalnie można dodać ząbek czosnku), puszka (ok. 170g) tuńczyka w sosie własnym, sól, pieprz, parę łyżek śmietany, śmietanki lub jogurtu, do posypania: posiekana świeża pietruszka lub szałwia, 200g makaronu kokardki lub podobnego, opcjonalnie z przypraw: parę kropli sosu rybnego/Worcestershire (polecam) i świeży tymianek, sok z cytryny


Cebulę (ew. pora) dowolnie kroimy: plasterki, półplasterki lub siekamy, dodajemy rozdrobniony czosnek, jeśli korzystamy i szklimy na oliwie lub mieszance oliwy i masła. Nastawiamy wodę na makaron. Dodajemy do cebuli oczyszczone, pokrojone w plasterki pieczarki. Gotujemy na średnim ogniu, aż pieczarki puszczą płyn, a następnie go odparują. Zaczynamy gotować makaron. Dodajemy do pieczarek tuńczyka osączonego z płynu, mieszamy, doprawiamy do smaku (pieprzu bym nie żałowała, ale z solą ostrożnie, bo tuńczyk jest dość słony),  zabielamy (uwaga: jeśli wybierzemy jogurt lub śmietanę, pilnujmy by makaronu nie zagotować i albo zestawiamy z ognia, albo jedynie delikatnie podgrzewamy), sprawdzamy doprawienie. Mieszamy (np. bezpośrednio w garnku) z makaronem ugotowanym al dente, posypujemy zieleniną, ponownie mieszamy. Jemy ;)

Trzeba jedynie przyznać, że nie jest to danie bardzo fotogeniczne (sos jest, ogólnie rzecz biorąc, siny). Dlatego przydaje się trochę zieleni z pietruszki; widoczne powyżej było z szałwią, która zlała się z tłem...

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Durszlak.pl

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape

Twitter Updates

    follow me on Twitter
    Coś niecoś

    Follow Me on Pinterest

    POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna
    Darmowe statystyki