Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...

Wpisy z tagiem: gadżety

czwartek, 07 stycznia 2016

Jakiś czas temu z ciekawością przeczytałam wpis na blogu Magazyn Kuchennyo ulubionych gadżetach i utensyliach kuchennych, i w myślach zrobiłam swoją listę „top 5” akcesoriów przydatnych, a niekoniecznie typowych. Potem z 5-tki zrobiła się 8-ka. Zanim jednak o niej napisałam, minęło – jak widać ;) - dużo czasu.

Pominęłam rzeczy (w moim odczuciu) oczywiste, takie jak trzepaczki, łopatki czy moździerz, wielkogabarytowe, typu ekspres do kawy czy mikser, a także naczynia kuchenne, typu patelnie. Zostały tzw. bajery, ale takie, których mi mniej lub bardziej brakuje, gdy gotuję poza własną kuchnią.

1. Miarki

Łyżki, kubki, dzbanki (których na zdjęciu nie widać, mam litrowy oraz półlitrowy). Prezenty ze Stanów (te bardziej zużyte), podarki od rodziców oraz tzw. pamiątki z wakacji. Wszystkie regularnie używane, do odmierzania przypraw, kasz, ryżu, no i oczywiście „szklankowych” przepisów amerykańskich. Najmniejsza to 1/8 łyżeczki.

2. Wagi

Jako aptekarska wnuczka, jak tylko zaczęłam gotować, zapragnęłam wagi. Pierwsza była zdobyczna, ręcznie regulowana, a więc średnio dokładna, potem już tylko elektroniczna (dwuzakresowa, bo jako leń przełączam na uncje przy przepisach Hamelmana). Najbardziej jednak przywiązana jestem do wagi łyżkowej (do 30g). Korzystam z niej regularnie do odmierzania kawy (jak widać na zdjęciu) do ekspresu, a także do drożdży, przypraw i innych drobiazgów. Ma tą zaletę, że jest bardzo dokładna. Tak bałam się, że kiedyś mi się zepsuje, że kupiłam zapasową ;).


Tzw. najważniejsze mamy z głowy. Teraz takie mniej istotne, acz przydatne...

3. Termometr spożywczy

OK, tak naprawdę mam ich kilka - jeden mieszka przy ekspresie i używam go tylko do kontrolowania temperatury spienianego mleka, drugi jest do wina i tylko sobie leży w szufladzie, a trzeci kupiłam w ramach cukiernictwa, a konkretnie temperowania czekolady. Choć nie jest idealny – są lepsze, bardziej zaawansowane i czułe, plus od razu zepsułam uchwyt do mocowania na garnku a z zastępczym kupionym przez M trzeba trochę się pobawić, lubię go za funkcję alarmu przy osiągnięciu zadanej temperatury. Ostatnio przydaje się także M w wędliniarstwie.


4. Mini tarka

Używam jej właściwie tylko do gałki muszkatołowej, ale za każdym razem się cieszę, że ją mam, bo a/ jej mini gabaryty z jakiegoś powodu mnie bawią, b/ nie znoszę bez potrzeby mnożyć naczynia do zmywania. Wyciąganie dużej tarki tylko do starcia szczypty gałki – za dużo zachodu, a takie maleństwo wystarczy tylko opłukać.

5. Podkładki („stopery”) pod pokrywkę garnka

'Lid sids' zachwyciły mnie w internecie – i pomysłem, i wykonaniem. Kto nie miał nigdy problemów z kipiącą zupą/ryżem/potrawką? Kto nie zostawił lekko uchylonej pokrywki, opartej o brzeg garnka i poszedł np. poczytać ulubione blogi, a pokrywka w międzyczasie się niestety zsunęła z powrotem? Te małe ludki zahacza się o brzeg naczynia, o ich plecy opiera pokrywkę i voila – stabilnie, nic nie kipi, garnek częściowo przykryty. A do tego buzia mi się sama śmieje, jak je widzę w akcji.

6. Nóż kolebkowy (siekacz)

Wkład Nigelli w moje życie, tj. kuchnię. Obejrzawszy ileś programów, w których sieka zioła/cebulę/chilli i inne, zachwalając swój nóż kolebkowy, jako szybki a wydajny, przy tym bezpieczny dla osób zgrabnych inaczej, uznałam, że to coś właśnie dla mnie. I faktycznie, sieka czy szatkuje się nim – w moim odczuciu – świetnie, przy tym jeszcze nigdy nie zrobiłam sobie nim krzywdy (czego nie da się powiedzieć o innych narzędziach kuchennych, np. bardzo ostrej tarce do cytrusów). Ostatnio z tego noża mniej korzystam, bo odkryłam tzw. nóż Deba, albo nóż szefa kuchni na miarę moich możliwości. Używając go jednak muszę znacznie bardziej się skupiać, np. na odległości palców od ostrza, niż przy siekaczu ;).

7. Szeroka łyżka do nakładania potraw

Tak naprawdę produkt ze zdjęcia nazywa się „łyżka do woka”. Dawno, dawno temu moja Mama gdzieś kupiła stosunkowo płaską a szeroką (a la szufla) łyżkę do serwowania. Długo szukałam zamiennika (tj. swojej łyżki); ta poniżej mogłaby być trochę większa, ale i tak bdb spełnia swoją funkcję (lepiej niż chochla) przy daniach półpłynnych, typu potrawki czy curry, a jemy ich bardzo dużo.

8. Silikonowe mieszadło do miksera

Choć mikser wyrzuciłam z listy, zostawiłam niestandardową, silikonową nasadkę, która towarzyszyła mojemu obecnemu mikserowi (Kenwood) i którą wiem, że można nabyć osobno: jeśli ktoś się waha, czy zainwestować w taki dodatek, warto! Świetnie uciera kremy, masy (np. na sernik) czy luźne ciasta - znacznie lepiej niż zwykłe mieszadło (bo m.in. bardzo dobrze zbiera wszystko ze ścianek miksera). M uważa, że to dzięki niej tegoroczny sernik świąteczny był wyjątkowo udany ;).

 A teraz oczywiście ciekawa jestem Waszych typów! Co znalazłoby się pierwszej 5-tce (lub 8-ce)?

niedziela, 07 grudnia 2008

Będę się chwalić ;) Dzięki temu, że Madzia, z którą pierniczkowaliśmy, była w Stanach, i dzięki uprzejmości Marka M. z NYC (dziękuję!), dostałam komplet miarek amerykańskich, a właściwie: trzy komplety, i tą radością muszę się z Wami podzielić.

Do tej pory używanie przepisów amerykańskich (a z oszczędności kupuję sporo książek kucharskich na amerykańskim Abebooks) przeze mnie polegało albo na przeliczaniu tego, co się da, na gramy, albo na skomplikowanym odmierzaniu przy pomocy miarek z Ikei, z których największa ma 100 ml. Przyjmowałam, że szklanka amerykańska ma w niewielkim zaokrągleniu w górę 240 ml (lub w dół - 235 ml), i dodawałam 2 x 100 ml + 2 x 15 ml (łyżka) +  1 lub 2 x 5 ml (łyżeczka). Tak, przy większych ilościach jest to męczące. Uważam zasadniczo, że ćwiczenie umysłu w postaci szybkiego mnożenia i dzielenia w głowie robi człowiekowi dobrze, ale są takie chwile, kiedy lepiej jest nie musieć myśleć o kolejnej rzeczy i zastanawiać się np., ile x 100 ml już wrzuciłam do miski, i ile to cups. Dlatego zawsze marzyłam o miarkach amerykańskich.

W wyniku działań znajomych, mam zestaw cups (od 1 szklanki do 1/4) plus wynalazek do oddzielania białka od żółtka. Który działa, jak sprawdziłam wczoraj, i poniżej dowody:

Oprócz tego przyjechały do mnie łyżeczki, które mają też 1/8, a takiej nie miałam, i miarka dzbankowa, której jeszcze nie używałam, ale bardzo mnie intryguje. Mianowicie ma ukośną powierzchnię wewnątrz, która ma umożliwiać czytanie ilości od góry, bez konieczności pochylania się/podnoszenia miarki do góry. Magia :)?

Bardzo jestem zadowolona z nowych zabawek ;)

| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Tagi

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna