Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...

Wpisy z tagiem: grill

wtorek, 14 czerwca 2016

Wątróbka z grilla…? Pomysł zawsze wydawał mi się ryzykowny, tj. że skończy się albo obiadem w węglu drzewnym, albo zdrapywaniem go w postaci spalonej z kratki. Gdy M nadział wątrobę drobiową na dwa szpikulce od szaszłyków i poszedł z nimi w stronę grilla, po cichu liczyłam się z tym, że obiad może się nieco opóźnić. Oczywiście, myliłam się. Tak przyrządzona wątróbka jest prosta, szybka i smaczna, ale, uwaga, dla fanów słabo wysmażonej (albo jak mówię „nie zamordowanej”). Bardzo polecam.

Składniki:

  • ok. 500g wątróbki drobiowej,
  • 2 średnie cebule,
  • sól, pieprz,
  • ok. 25g masła,
  • mała garść lubczyku

Cebulę pokroić na ćwiartki, wątróbkę osuszyć. Przygotować dwa szpikulce do szaszłyków. Nadziewać naprzemiennie cebulę i wątróbkę, całość oprószyć solą i pieprzem. Przygotować masło lubczykowe, jak do pierogów: rozpuścić masło na małej patelni na średnim ogniu, pozwolić mu się lekko zrumienić, dorzucić lubczyk. Gdy liście zaczną ciemnieć, skręcić ogień na mały i zostawić jeszcze na kilka minut (na koniec liście powinny być całkiem chrupkie, a masło ciemne), samemu zająć się smażeniem wątróbki na gorącym grillu. My robiliśmy to bezpośrednio na kratce, obracając szaszłyki dość często i trzymając je na ogniu maksymalnie 8 minut (dla wątroby wyraźnie różowej w środku). Można ew. użyć tacek, jeśli bardzo boicie się przywierania.

Gotowe szaszłyki od razu podawać, polewając wcześniej masłem z liśćmi lubczyku. U nas jako dodatek był chleb razowy (o którym wkrótce na blogu) i ogórki kiszone (z partii 2015, tegoroczne ogórki są w fazie listków ;).

A taką "normalną" duszoną wątróbkę pokazywałam parę lat temu.

Zapisz

sobota, 11 sierpnia 2012

Znów mam wiele krzaków cukinii (oraz, pierwszy raz, kabaczka i żółtą cukinię). Prawie codziennie wracam z ogrodu z 1-2 sztukami. Klęski urodzaju, jak w zeszłym roku - na razie przynajmniej - nie ma, ale dań wykorzystujących cukinię pojawia się u nas często. Oto parę nawet nie tyle przepisów, co pomysłów:

Cukinia i kurki curry

Zamiast zrobić sos śmietanowy z kurkami, np. do makaronu, pomyślałam o czymś może trochę lżejszym. Na jedną zeszkloną cebulę wrzuciłam 0,5 litra oczyszczonych kurek, smażyłam na średnim ogniu ok. 10 minut, dodałam 1 niewielką żółtą cukinię w plastrach. Doprawiłam całość solą, pieprzem, ok. 1/2 łyżeczki łagodnego curry, hojną szczyptę ostrego curry (ale tu trzeba sugerować się własnymi upodobaniami) i gotowałam jeszcze ok. 8-10 minut na małym ogniu. Pod koniec sprawdziłam doprawienie i lekko skropiłam cytryną. Podawałam posypane kolendrą.

Cukinia z grilla/patelni grillowej

Podstawowa cukinia z patelni grillowej (tu, jak widać, zmieszana z bakłażanem) to taka skropiona oliwą, posypana lekko solą i ziołami, grillowana ok. 3 minuty na stronę (na grillu węglowym najlepiej robić to na tacce). W bardziej ambitnej wersji można ją marynować (np. przez 30-60 minut w oliwie z ziołami i zmiażdżonym czosnkiem), grillować jw. po osączeniu. Można potem wykorzystać na najróżniejsze sposoby - jednym z nich jest podanie z uduszoną, lekko skarmelizowaną czerwoną cebulą (przesmażoną, potem podlaną płynem - może być np. wywar mięsny pozostały z pieczenia np. kurczaka, lub wino, lub woda - i duszoną na małym ogniu ok. 30-40 minut). Clou dania to naleśniki, w które każdy z jedzących zawija warzywa zgodnie z upodobaniami.

Kwiaty cukinii w cieście piwnym, faszerowane kaszą gryczaną i serem

Smażone kwiaty cukinii już kiedyś tu pokazywałam. Tym razem miałam ochotę na ciasto piwne, którego nigdy wcześniej nie przyrządzałam, a które wyszło przyjemnie chrupkie (i jest wyjątkowo szybkie i łatwe do wykonania - łatwo go dorobić, jeśli zabraknie np. na 1 kwiat ;). Zrobiłam najprostszą możliwą wersję - piwo/zwykła mąką, dokładnie wymieszane w proporcji 1:1 objętościowo. Ciasto powinno być dość gęste, tj. gęstsze niż na zwykłe naleśniki (bardziej takie, jak na racuchy). Farsz przygotowałam z ugotowanej kaszy gryczanej (ok. szklanki), zeszklonej cebuli, zwykłego twarogu (dość suchego, ok. 100g) i łyżki koziego serka (nie jest konieczny); masa powinna być dość zwarta, ale nie płynna - gdyby była sucha, można dodać trochę śmietany, jogurtu czy serka koziego, jeśli używacie. Farsz należy dobrze doprawić (nie żałować soli i pieprzu). Masy starczy na co najmniej 15 kwiatów dyni/cukinii.

Umyte i osuszone kwiaty, pozbawione pręcików, napełniać całe farszem, zanurzać dokładnie w cieście i smażyć na głębokim tłuszczu (we frytkownicy lub w rondlu z mocno rozgrzanym olejem - powinno być go tyle, by kwiaty mogły swobodnie w nim się unosić, nie mogą przywierać do dnia), osączać na ręczniku papierowym. Opcjonalnie można oprószyć solą przed podaniem i skropić cytryną, lub podać cytrynę na stół do indywidualnego doprawiania.

Z innych cukiniowych inspiracji na blogu można znaleźć m.in.:

wtorek, 31 lipca 2012

Byliście kiedyś w Chinach? Ja nie i - choć pojechałabym, gdybym miała okazję - nie jest to miejsce, o którym śniłabym po nocach. Niedawno jednak przeczytałam ciekawe wspomnienia z dłuższego pobytu w tym kraju i książę polecam wszystkim miłośnikom literatury podróżniczo-kulinarnej, zwłaszcza zainteresowanych Azją. Mowa o Płetwie rekina i syczuański pieprz (albo Shark's Fin and Sichuan Pepper w oryginale, który wybrałam do lektury) Fuschii Dunlop. Dodam od razu jednak, że książka może nie przypaść do gustu wegetarianom czy osobom wrażliwym - przy opisach dwóch potraw odkładałam tom na bok z myślą, że to dania, których nie tylko nie chciałabym spróbować, ale nie chciałabym ich nawet z daleka oglądać, chociaż... Fuschia, według własnej relacji, także zaczynała swoją chińską przygodę "z pewną nieśmiałością" i pewne rzeczy, których początkowo nie chciała jeść, później bynajmniej jej nie brzydziły. To, co mi się podobało w Płetwie..., poza walorami poznawczymi, to zapis swoistej ewolucji Fuschii: od osoby, jak na Chiny, entuzjastycznej, ale mającej wciąż pewne opory czy uprzedzenia spożywcze, przez żarłocznego wszystkożercę, aż po świadomego konsumenta, mającego wątpliwości natury etyczno-ekologicznej. Podejście do kulinariów przekłada się na podejście autorki do samych Chin - początkowy zachwyt zastąpiły wątpliwości i rozczarowania, także związane ze zmianami, jaki nastąpiły w kraju w minionej dekadzie (jej pierwszy pobyt w Chinach przypada na pierwszą połowę lat 90-tych poprzedniego wieku). Podtytuł "słodko-kwaśny pamiętnik" wydaje się wyjątkowo trafny.
Płetwa... przeplatana jest przepisami (w końcu autorka ukończyła kurs gastronomiczny w Chengdu - jej uwagi nt. glutaminianu sodu i podejścia do niego innych uczniów/nauczycieli są b. ciekawe, później zaś napisała kilka książek kucharskich "na temat"), jednak do wykonania każdego z nich brakowało mi przynajmniej jednego składnika (a nie czuję się na siłach eksperymentować w ramach kuchni, której nie znam - bo np. Pinos robiła makaron dandan Fuschii, zmieniając nieco skład), z jednym wyjątkiem. Chodzi o przepis na szaszłyki/kebab jagnięcy z Sinciang, a konkretnie - z miasta Kaszgar. Zapewne wstyd przyznać, ale niewiele wcześniej o tym regionie słyszałam, a na pewno nie to, zamieszkują go głównie muzułmańscy Ujgurzy... Smak gotowego szaszłyka (przepis poniżej, z małymi zmianami) przywołał dla mnie potrawy ze wschodniej i południowo-wschodniej Turcji (która, jak już kiedyś wspominałam, wywarła na mnie głębokie wrażenie, także kulinarne). Paradoksalnie (?) zamiast zamyślić się na temat tego, kiedy zobaczę Wielki Mur, przypomniałam sobie upalne ulice Urfy (piłam herbatę na tym targu) czy wycieczkę (taksówką ;) na górę Nemrut... i się rozmarzyłam ;).

Szaszłyki/kebaby z Kaszgaru (z grubsza wg Fuschii Dunlop)

Składniki: ok. 0,45kg jagnięciny (u nas karkówka, może być łopatka, lub przemieszane mięso chude z tłustym), 1 małe jajo, 3 łyżki mąki ziemniaczanej, sól, pieprz, mielony (u nas wytłuczony w moździerzu) kumin i mielone chilli

Pociąć mięso na 2cm kawałki, oprószyć solą i pieprzem. Jajo roztrzepać, wymieszać z mąką, całość wymieszać z mięsem. Odstawić w temperaturze pokojowej na ok. 1 godzinę. Na ok. 10-15 minut przed pieczeniem oprószyć ponownie solą (wg Fuschii - hojnie), kuminem i chilli do smaku (mięsa, które jadłam w Turcji, nigdy nie były specjalnie pikantne, więc tu bym dała tylko szczyptę, ale oczywiście - wszystko do smaku :). Można, według autorki, potraktować tymi przyprawami mięso dopiero na grillu, ja uważam jednak, że lepiej zrobić to wcześniej (można także je na początku, tuż przed mieszaniem z jajem i mąką). Piec na rozgrzanym grillu (ew. w piekarniku lub na patelni grillowej) - czas pieczenia zależy od tego, jak wypieczone mięso lubicie, moim zdaniem ok. 10 minut wystarczy. Jedliśmy posypane świeżą kolendrą, z dodatkiem kuskusu.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Zaczęliście już sezon grillowy? U nas inauguracja nastąpiła już jakiś czas temu, gdy zrobiło się cieplej (i jak na razie, na tym jednym posiłku z grilla się zakończyło - czekamy, aż wiosna się mocniej rozkręci). Osobą, która grill obsługuje, jest M, przygotowaniem potraw i dodatków zajmujemy się zaś oboje. Kotletów cielęcych, w dodatku z kostką, jeszcze nigdy tak nie przyrządzaliśmy, a wyszły wyśmienite (choć warto dodać, że mięso było bardzo dobrej jakości). Marynata w sumie klasyczna, choć ma coś wspólnego ze składnikami zakwasu na żurek (ale to może moje powielkanocne skojarzenia ;); zazwyczaj używam do tego celu wina czerwonego, tu było białe, i dobrze się sprawdziło. Można by jej bez problemu użyć także do zamarynowania innych mięs.

Składniki (2-3 porcje):

  • ok. 8 niewielkich kotletów cielęcych z kostką
  • 2 szklanki (ok. 500ml) wina (tu: białe wytrawne)
  • ziele angielskie (parę kulek)
  • pieprz (jw.)
  • liść laurowy (2 duże szt.)
  • estragon francuski - świeży (ok. 1/2 łyżeczki) lub suszony (łyżeczka)
  • czosnek (2 ząbki, zgniecione)
Składniki marynaty wymieszać, umieścić w niej opłukane i osuszone mięso, wsadzić do lodówki na noc lub co najmniej 6-7 godzin. Doprowadzić do temperatury pokojowej przed grillowaniem, wyłowić z marynaty, dokładnie osuszyć. Piec na rozgrzanym grillu po ok. 3 minut z każdej strony dla mięsa średnio wysmażonego. Podawać z pieczonymi ziemniakami (lub, jak u nas - ugotowanymi i krótko podgrzanymi na grillu), masłem czosnkowym i ulubioną surówką.
sobota, 08 sierpnia 2009

Pomidorowy Sezon 2009Jak wspominałam, bardzo lubię bakłażany. Akurat faszerowanych często nie robiłam, tu jednak było parę produktów, które należało zużyć, i tym sposobem... W opcji wege z boczku rezygnujemy, i używamy na początku oliwy.

Składniki: 2 małe bakłażany, 1-2 plastry wędzonego boczku, 1 średnia, drobno posiekana cebula, puszka pomidorów (ok. 400g) lub 4-5 dojrzałych pomidorów obranych ze skórki, posiekanych, garść świeżego tymianku, sól, pieprz, opcjonalnie: suszone oregano, parę kropli sosu Worcestershire, 4 plastry mozzarelli lub innego sera, odrobina oliwy

Bakłażany umyć, obciąć końce, delikatnie wydrążyć (najlepiej tak, by wydrążyć tylko sam środek, a końce pozostały wysokie); miąższ ze środka odłożyć na bok. W suchym rondlu teflonowym (lub z inną powierzchnią nieprzywierającą) przesmażyć pokrojony w kostkę boczek, wytapiając z niego tłuszcz. Dodać cebulę, przesmażyć chwilę, dodać pomidory, tymianek, miąższ bakłażana, sól i pieprz i ew. inne przyprawy; gotować na średnim ogniu ok. 15-20 min. Po tym czasie nadziać łódeczki z bakłażana, umieścić je na lekko natłuszczonej oliwą folii, położyć na wierzchu plaster sera, skropić ponownie bardzo lekko oliwą. Piec na rozgrzanym grillu ogrodowym ok. 10 min. W piekarniku można by piec w ok. 200-210 st. ok. 10 minut, po czym podkręcić temperaturę do 230-240 st. i podpiec bakłażany pod grzałką (lub w funkcji grill) ok. 5 minut.

Nasze bakłażany siedziały na grillu 15 minut, i okazało się to trochę za długo, bo się trochę rozpadały (co zresztą widać na zdjęciach). Wydaje mi się, że jest to potrawa, którą łatwiej i lepiej można obrobić w piekarniku, zgodnie z wskazówkami powyżej. Tak czy inaczej jednak, były bardzo smaczne - ale bakłażan już tak ma...

środa, 08 października 2008

Jagnięcina to moje ulubione mięso czerwone. Jedną z najłatwiejszych i najszybszych do przyrządzenia form są steki lub kotleciki. Mięso jagnięce nie jest zbyt popularne w Polsce, a więc i kiepsko dostępne; najczęściej kupuję raz na jakiś czas mrożone w Makro. Wypróbowałam i steki polskie, podkarpackie, i z jagnięciny nowozelandzkiej, i choć popieram produkcję lokalną i wolałabym kupować polskie, te z Nowej Zelandii są lepsze - delikatniejsze, bardziej miękkie i minimalne doprawienie im wystarcza. U nas było to zakończeniu sezonu mazurskiego grillowania...

Steki/kotleciki jagnięce (po 1 na głowę) myjemy, osuszamy, nacieramy posiekanym rozmarynem (po ok. 1/2 łyżki na stek) i rozdrobnionym czosnkiem (ząbek na osobę), skrapiamy oliwą i ew. czerwonym winem lub octem winnym (ok. łyżki-dwóch), ale jeśli mięso jest młode, nie ma konieczności. Można lekko popieprzyć, ale nie solimy (mięso puści za dużo soku) przed grillowaniem. Odstawiamy na ok. 30 min (można na dłużej, ale w lodówce). Grillujemy na rozgrzanym grillu po kilka minut z każdej strony, zależnie od tego, jak krwiste lubimy (ja najbardziej średnio; te powyżej wyszły nam trochę za mało krwiste, a szkoda). Solimy na talerzu. Można tak samo przyrządzić steki na patelni grillowej lub grillu w piekarniku, można je też szybko przesmażyć, ale jednak grill drzewny lub węglowy najlepszy.

U nas jedzone z pieczonymi ziemniakami i zieloną sałatą, w towarzystwie czerwonego wina, bo - co jak co - do jagnięciny trzeba choć kieliszek. Nie żeby było wiele potraw, do których uważałabym, że czerwone wytrawne nie pasuje... ;)

niedziela, 04 maja 2008

Uwielbiam pieczone warzywa, zwłaszcza takie w wykonaniu M – pieczone w folii, na grillu, z dodatkiem sera. Warzywa można upiec niemal każde, a ser i przyprawy mogą być dowolne (łagodne, pikantne...). Nie należy jedynie przesadzać z warzywami puszczającymi dużo soku (np. pieczarki, pomidory).

Przygotowujemy umytą i pokrojoną w kostkę mieszankę warzyw do upieczenia, np. paprykę, cukinię, bakłażana, cebulę + całe ząbki czosnku; inny wariant to pokrojona włoszczyzna (marchewka, seler, por, pietruszka) + cebula i czosnek. Doprawiamy w misce dowolnymi ziołami suszonymi i/lub świeżymi, pieprzem, ew. chilli lub curry, i lekko (nie za dużo, bo warzywa puszczą sok) solą (jeśli użyjemy słonego sera, np. bryndzy lub fety, sól nie jest w ogóle konieczna). Dolewamy oliwę i ew. trochę octu winnego, dobrze mieszamy. Z folii aluminiowej podwójnie złożonej robimy sakiewkę/kopertę (lub dwie/trzy w zależności od ilości warzyw). Odrywamy duży prostokątny kawałek folii, składamy go na pół w kwadrat, zaginamy dobrze brzegi, do środka wkładamy warzywa, na wierzchu układamy plastry dowolnego sera. Umieszczamy na rozgrzanym grillu. Pieczemy kilkanaście minut, nacinamy sakiewkę by warzywa odparowały i pieczemy kolejne parę minut. Można serwować jako dodatek lub danie główne. Pyszne jedzone ze świeżym chlebem z masłem czosnkowym lub z pitą.

W podobny sposób można piec młode ziemniaki (ok. 20-30 min): pokrojone w ćwiartki lub połówki, jeśli niewielkie, zmieszane ze świeżym rozmarynem i ząbkami czosnku, skropione obficie oliwą i solą, włożone do koperty z folii aluminiowej.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi
World Bread Day, October 16, 2017

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna