Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...

Wpisy z tagiem: wędlina

czwartek, 24 kwietnia 2014

Kto ma jeszcze w lodówce wspomnienie Wielkanocy pt. białą kiełbasę? Kto nie ma pomysłu na obiad a ma pod ręką oliwę truflową (albo inną wyrazistą, aromatyczną i lekko pikantną - może ciekawy olej rzepakowy by się nadał)?

Spełniwszy oba powyższe warunki wreszcie zrobiłam (z grubsza, i trochę improwizując, bo sorry, ale świeże trufle na Mazurach nie obrodziły ;) przepis Joanne Harris i Fran Warde na makaron z boudin blanc i białą truflą. Tak, wiem, że pieczarki to nie trufle, ale uznałam, że b. aromatyczna oliwa da radę. I dała.

Składniki (2 porcje):

  • 2 małe pęta białej kiełbasy (ugotowanej)
  • 1 mała cebula
  • Ok. 6 dużych - 8 średnich pieczarek, pokrojonych w plastry
  • olej do smażenia
  • oliwa truflowa - ok. 1,5 łyżki
  • natka pietruszki
  • 225-250g makaronu (dowolnego, ale raczej szerszego)

Zacząć od nastawienia wody na makaron. Przesmażyć na niewielkiej ilości oleju drobno pokrojoną cebulę z pieczarkami. Dodać białą kiełbasę w plasterkach (a makaron już powinien się gotować), smażyć kilka minut na małym/średnim ogniu, całość delikatnie doprawić solą i pieprzem. Odcedzić ugotowany makaron, do garnka po nim wlać łyżkę oliwy truflowej. Dodać makaron, zawartość patelni oraz garść natki pietruszki, całość dobrze wymieszać, i skropić dodatkową oliwą według uznania (wciąż w garnku lub ew. na talerzach). Podawać od razu, najlepiej z dodatkiem czegoś zielonego (sałata, zblanszowany szpinak, itp.).

sobota, 12 kwietnia 2014

Klops jaki jest, każdy widzi ;). Chodził za mną od dawna (nigdy nie robiłam, a nawet nie wiem, czy jadłam domowego?), a chęć przyrządzenia dania wzmogły wspomnienia Anny del Conte (Risotto with nettles), w których dużo jest przepisów „biednych” (bo wojennych i powojennych), w tym różne rolady z resztek lub tańszych mięs. Wszystkie przepisy wydawały mi się jednak albo zbyt skomplikowane, albo mało atrakcyjne ;), traf jednak chciał, że niedługo po zakończeniu lektury zobaczyłam na blogu Magazyn Kuchenny klopsa prostego, bez żadnego jaja na twardo uwięzionego w środku i... zrobiłam go z tylko okołomiesięcznym poślizgiem.

Najbardziej obawiałam się chwili wyjęcia pieczeni z foremki i dopiekania luzem. Pewnie gdyby nie było M pod ręką, skończyłoby się to obiadem na podłodze/w zlewie i poparzeniami, ale na szczęście można było wykorzystać męską siłę do tego trudnego zadania ;). Przepis poniżej, z uwagami własnymi, ale właściwie zgodnie z oryginałem, bo zasadniczo nic nie zmieniałam - poza tym, że miałam minimalnie więcej mięsa, więc zwiększyłam ilość składników. Przyjęłam, że mięso będzie mielone w domu (ew. można poprosić o zmielenie przy zakupie w sklepie, ale z wiadomych powodów nie sugerowałabym kupowania gotowego mielonego).

No to klops:

Składniki:

  • ok. 600 g wieprzowiny, nie b. chudej (np. z łopatki)
  • ok. 50 g czerstwego białego pieczywa, pokrojonego w kostkę
  • ok. ½ szklanki mleka (lub tyle, ile wchłonie chleb)
  • 1 łyżka oleju
  • 1 mała cebula, drobno posiekana
  • 1 ząbek czosnku, drobno posiekany
  • 1 duże jajko
  • ok. ½ łyżeczki soli morskiej
  • ok. ⅛ łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
  • ¼ szklanki natki pietruszki, posiekanej
  • ok. 200 g wędzonego boczku (cienkie plasterki – raczej dłuższe niż krótsze) lub ¼ szklanki bułki tartej
  • opcjonalnie: majeranek, ziele angielskie

Cebulę zeszklić z czosnkiem na rozgrzanym oleju. Przestudzić. Bułkę/chleb namoczyć w mleku. Mięso wyjąć z lodówki, zmielić z cebulą i namoczoną oraz odciśniętą bułką. Dodać jajo, sól, pieprz oraz posiekaną natkę pietruszki (opcjonalnie można by użyć majeranku – świeżego lub suszonego, i dodać szczyptę ziela angielskiego), wyrobić szybko, ale dokładnie.

Małą keksówkę wyłożyć plastrami boczku, zostawiając wolne końcówki – z jednej strony krótkie, z drugiej trochę dłuższe niż szerokość foremki (najlepiej przedstawia to zdjęcie na stronie Magazynu). Mięsną masę włożyć do foremki, uklepać i wyrównać wierzch. Zakryć końcówkami plasterków boczku (najpierw krótkie, potem dłuższe; jeśli okaże się, jak u mnie, że trochę źle przewidzieliście ich ułożenie a szerokość foremki, można puste miejsce „załatać” boczkiem ułożonym w poprzek). Alternatywnie, zamiast używać boczku, można formę wysmarować masłem i wysypać bułką tartą.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180ºC (termoobieg) przez 45 minut, następnie wyjąć klops z foremki (przyda się pomoc drugiej osoby oraz np. deska do krojenia jako podkładka; my także odlaliśmy podczas przekładania trochę wytopionego tłuszczu) i dopiec sam (np. na blaszce wyłożonej pergaminem) przez kolejnych 15 minut. Po upieczeniu wyłożyć na kratkę/deskę i odczekać kwadrans przed pokrojeniem (ważne, w przeciwnym razie się kruszy!).

Mięso bdb je się i na ciepło, i jako wędlinę (patrz zdjęcie). W towarzystwie sosu chrzanowego mogłoby pojawić się na wielkanocnym stole. Do wersji na ciepło przygotowałam do niego sos pomidorowy (podobny do mojego "podstawowego"), wzbogacony suszonymi grzybami, ale nie jest to niezbędny dodatek: klops bdb broni się sam. Warto spróbować.

wtorek, 20 stycznia 2009

Nie, nie cały indyk pieczony, tylko znacznie prostsza wersja: filet z indyka, nadziany owocami suszonymi lub owinięty wokół nich. Bardzo prosta metoda na nie tylko smaczny obiad, ale także domową wędlinę; upieczone mięso się także bdb mrozi. Lubimy dać sporo owoców, bo takie miękkie, w sosie naturalnym z pieczeni są pyszne....A, i jest to danie, którego się nauczyłam od rodziny M. Właściwie, jest to jedno z popisowych dań mojej połówki ;)

Składniki: filet z indyka ok. 1,5-2 kg, sól czosnkowa, po ok. 100 g śliwek i moreli suszonych

Filet z indyka nacieramy solą czosnkową (ewentualnie: solą zmieszaną z rozgniecionym czosnkiem); na 2 kg mięsa potrzeba ok. 3/4 opakowania 35 g, czyli ok. 25-26g soli. czyli ok. 1 1/4 łyżki. Jeśli filet jest gruby, delikatnie nacinamy mięso ostrym nożem, robiąc niewielkie kieszonki, które napychamy owocami i spinamy szpilkami do zrazów. Jeśli mięso jest na to za cienkie, zwijamy je na kształt pieroga wokół owoców i spinamy szpilkami (tak, jak to widać na zdjęciu obok). Mięso rumienimy ze wszystkich stron na oliwie, następnie przekładamy na blaszkę/do naczynia żaroodpornego/worka do pieczenia, można dorzucić parę ziemniaków do upieczenia, całe ząbki czosnku i szalotki, oraz ew. jeszcze trochę śliwek i moreli na dno pod mięso, i umieszczamy w piekarniku nagrzanym do 180 st. Pieczemy przez ok. 90 minut (sprawdzamy widelcem, czy mięso nie puszcza soków), podlewając co 15 minut paroma łyżkami płynu (chyba, że pieczemy w worku, wtedy nie jest to konieczne). Pierwsze dwa-trzy razy można podlać wodą, potem wytworzonym na dnie sosem.

Polecam, bo smaczne, łatwe i efektowne, świetne i na ciepło, i na zimno, do kanapek.

| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Tagi

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna