Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...

Wpisy z tagiem: Festiwal pierniczków

niedziela, 06 grudnia 2009

Jak rok temu (i dwa, i trzy...) spotkaliśmy się z Madzią i E. na robieniu pierniczków (i piciu wina i domowego cydru, o którym niebawem). Nie obyło się bez przygód: przyprawa do piernika, inna niż zazwyczaj kupujemy, okazała się słodka, co odkryliśmy trochę późno (gdy M, próbujący surowego ciasta, określił je jako "dziwnie słodkie"). Zaczęło się redukowanie cukru w jeszcze nie wyrobionym cieście, spontaniczne dosypywanie pieprzu, imbiru i chilli, oraz mieszanie dwóch typów ciasta. Efekt końcowy był wciąż dość słodki, ale w stopniu akceptowalnym. Druga "przygoda" wiązała się ze zwarzoną polewą czekoladową, którą próbowaliśmy ratować, ale wyszło, hm, kontrowersyjnie. Stąd zdjęć tych pierniczków nie będę pokazywać :)

Przepis, jak poprzednio, pochodzący od Mamy E.

W tym roku zrobiliśmy mniej Muminków, za to więcej reniferów. Hitem były także witrażyki z niebieskimi (mentolowymi ;) landrynkami, szczególnie w połączeniu ze złotym i srebrnym dekorem...

A poniżej widać część naszego plonu, przełożony do puszek i pudeł na czas leżakowania do Wigilii.

A oto, co zrobiłam tydzień wcześniej we własnym zakresie. Powiedzmy sobie szczerze: architektem nie jestem. Stworzyłam chyba najbardziej koślawy domek z piernika na świecie, trzymający się w pionie jedynie dzięki dużej ilości lukru z białka, robiącego za silikon :) . Tylko dzięki wrodzonemu uporowi nie wyrzuciłam całości za okno (ale dobrze, że nikt nie słyszał, jak klęłam :). Podobno jednak wygląda jak domek. Korzystałam z tego samego przepisu, co na pierniczki, a poniżej widać tekturowy szablon, na bazie którego wycinałam ciasto. Szkoda, że nie przewidziałam, że pierniczki jednak rosną, i nie będą dokładnie takie, jak w szablonie... Może nie należało dodawać sody, ale chciałam, by choć część domku dało się kiedyś zjeść.

A całość podciągam pod akcję pierniczkową Malty:

sobota, 06 grudnia 2008

Znów, jak co rok, spotkaliśmy się z E. i M., by - wzmacniając się pewnymi napojami wyskokowymi; jeden potem pokażę - produkować hurtowe ilości pierniczków. Przepis: Mamy E., czyli pani W. (dziękuję!), który prezentowałam już na GP i który niektóry z Was mogą także znać jako Pierniczki II zamieszczone przez Dorotuś na jej stronie; wczoraj robiliśmy z przepisu potrojonego. Zasada z mięknięciem pierników jest prosta - im więcej miodu sztucznego, tym miększe pierniki. Przypraw jest sporo, ale można sobie modyfikować; dobrych, mocnych i pikantnych przypraw (polecam Kamis) starczą 2 saszetki na pojedynczą partię pierników. Poniższy przepis jest lekko skorygowaną wersją (ilość mąki; w oryginale było 0,5 kg, ale zawsze trzeba było dosypywać, więc warto zacząć od razu od 0,6 kg.)

Składniki: 60dkg maki (i ew. więcej, do podsypania), 30 dkg podgrzanego miodu (u nas sztuczny i naturalny w proporcjach 1:2), 10 dkg cukru pudru, 12 dkg stopionego masła, 1 jajko, 1 dkg sody oczyszczonej (tj. ok. 2 łyżeczek), 2-4 paczki przypraw korzennych (jak pisałam wyżej, dobrych, mocnych przypraw można dać mniejszą ilość), różne różności do ozdabiania (orzechy, migdały, polewy), dodatkowe jajko do przylepiania różności

Podgrzewamy miód (można za jednym zamachem stopić masło, i podgrzać miód razem z masłem). Mieszamy wszystkie składniki i wyrabiamy aż ciasto będzie jednolite w przekroju. Ew. można podsypać mąką, jeśli będzie zbyt wilgotne. Wałkować (ciasto, z którego w danej chwili nie korzystamy,  wsadzamy do lodówki) cienko, ale nie przesadnie (ok. 0,4-0,5 cm), wykrawać pierniczki Jeśli chcemy dekorować przed pieczeniem, smarujemy pierniczki jajem, naklejamy perełki, orzechy itd. Piec ok. 8-10 min w 180 st,, aż się zrumienią, z witrażykami - ok. 11-12 w 150 st. Gotowe, wystudzone pierniki umieszczamy w puszkach/szczelnych pojemnikach i przechowujemy (może...) do Świąt. Mają bardzo długi żywot - jeśli wcześniej nie zjecie, trzymają się co najmniej kilka miesięcy, jeśli nie do następnego pierniczkowania (ale wątpię, by nie zostały wcześniej zjedzone). Witrażyki należy przechowywać tak, by okienko nie mogło się stopić (swoje umieszczam na stojąco w dużym garnku, z którego rzadko korzystam).

Witrażyki: wykrawamy dziurki w pierniczkach, sypiemy potłuczone landrynki w jednym kolorze do równego wypełnienia dziurki, pieczemy na pergaminie w 150 st. do rozpuszczenia się landrynek. Zostawiamy do zastygnięcia i ostudzenia.

Lukier z białka (do białych "ramek" np.): ubijamy 1 białko ze szklanką cukru pudru, ew. podsypujemy cukru. Nakładamy szprycą lub z woreczka z uciętym końcem (jeśli ktoś ma większe zdolności manualne niż ja...) na upieczone pierniczki, zostawiamy do zastygnięcia.

Polewa czekoladowa (wg. ganache czekoladowego z Nigella gryzie): Stopić na małym ogniu, stale mieszając, 200g czekolady gorzkiej z 3/4 szklanki + 2 łyżki (ok. 210 ml) śmietanki kremówki. Roztrzepać trzepaczką/łyżką na gładko, smarować pierniki, zostawić do ostygnięcia.

I oto pictorial z naszych wyczynów. Wykorzystaliśmy foremki z Muminkami, o których pisałam; sprawę słabego odciskania "twarzy" rozwiązaliśmy wałkując ciasto grubiej (na ok. 0,8 cm) i mocno wciskając foremki.

Pierniczki z polewą czekoladową:

Witrażyki przed...

i potem:

Oraz "proste" dekoracje:

Czujecie, jak pięknie u nas pachniało? Nie wątpię, że u Was podobnie - w końcu od tygodnia trwał Festiwal Pierniczków...

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Durszlak.pl

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape

Twitter Updates

    follow me on Twitter
    Coś niecoś

    Follow Me on Pinterest

    POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna
    Darmowe statystyki