Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...

Wpisy z tagiem: Festiwal pierniczków

poniedziałek, 19 grudnia 2016



Jak Wasze przygotowania świąteczne? U mnie nastąpił pewien obsuw, związany m.in. z innymi obowiązkami i w związku z tym pierniczki skończyłam piec dopiero dzisiaj - choć zaczęłam jakieś 2 tygodnie temu, a część jednej z pierwszych partii została wykorzystana do dania, które mnie od dawna intrygowało, tj. śledzi piernikowych. Pomysł wydaje się całkiem logiczny, skoro do przetworów rybnych często dodaje się przyprawy korzenne, a pierniki bez dodatków typu polewa/lukier są tylko lekko słodkie, za to często pikantne... choć efekt końcowy mnie jednak zaskoczył. W skrócie, to dla mnie raczej śledzie korzenne w sosie o nietypowej konsystencji (która nie każdemu będzie odpowiadać, o czym niżej). Jeśli nie macie własnego surowca (np. z ciasta na piernik staropolski), dobrze się nadadzą cienkie, mocno imbirowe pierniczki typu szwedzkie pepperkakor. Skorzystałam z przepisu Tosi z Burczy mi w brzuchu, z drobnymi poprawkami (choćby taką, że oczywiście, jak to ja, nie moczyłam śledzi, zmniejszyłam też liczbę goździków).

Składniki:

  • 4 filety śledziowe typu matjas (400g)*
  • 2 duże czerwone cebule
  • łyżka masła lub mieszanka masła i oliwy
  • łyżka miodu
  • łyżka octu balsamicznego
  • 50g pierników jw., bez lukru, polewy, dodatkowych ozdób itd.
  • łyżeczka musztardy
  • łyżka miodu
  • sok z 1 cytryny
  • 4 łyżki (1/4 szkl.) oliwy
  • 2-3 liście laurowe
  • 1/2 łyżeczki ziela angielskiego (całe ziarna)
  • 1/4 łyżeczki pieprzu ziarnistego
  • 2 goździki

* Jak pisałam we wstępie i wielu innych miejscach, u mnie niemoczone, jak zawsze. Jeśli ktoś jednak zawsze to robi, może wymoczyć - choć najpierw sprawdziłabym, czy śledzie faktycznie są takie słone i tego wymagają, bo w przepisie nie ma w ogóle soli (poza szczyptą dodaną do cebuli).

Cebulę obrać, pokroić w pióra, dodać szczyptę soli i zeszklić na maśle/maśle i oleju. Dodać miód, ocet, karmelizować kilka minut. Wystudzić.

Pierniczki utłuc na proszek np. w moździerzu. Wymieszać musztardę z sokiem z cytryny, miodem i oliwą na sos, dodać utłuczone pierniki. Śledzie pokroić na ok. 2 cm kawałki. W dużym słoju (co najmniej 500ml) układać na przemian śledzie, sos piernikowy, liście laurowe i przyprawy korzenne. Odstawić do lodówki na co najmniej dobę przed jedzeniem (próbowałam świeżo przyrządzonych i smakowały gorzej niż następnego dnia, więc nie warto się spieszyć).

Na czym polega zaskoczenie? Po pierwsze, że potrawa jest - moim zdaniem przynajmniej - całkiem estetyczna ;), więc nadaje się do podania gościom. Po drugie, sądziłam, że różne rzeczy mogą M w niej przeszkadzać, ale nie spodziewałam się, że zareaguje negatywnie na proszkową strukturę utłuczonych pierniczków. Faktem jest, że sos dzięki nim jest "piaskowy", co mnie osobiście nie przeszkadza, ale nie jest typowe. Ja raczej się zastanawiam, czy w przypadku powtórki zostawiłabym całe przyprawy korzenne, czy też zastąpiłabym je mielonymi (bardziej przyjaznymi konsumentowi w przypadku gęstego sosu). Po trzecie, sądziłam, że smak wywrze na mnie mocniejsze wrażenie: negatywne lub pozytywne, tymczasem moje odczucia są bardziej letnie... Co nie zmienia faktu, że uważam, że przynajmniej raz warto tego połączenia spróbować. Czy będą powtórki, mimo braku zachwytu - nie da się tego wykluczyć, zwłaszcza w wersji udoskonalonej ;).

PS. A to wszystko w ramach Festiwalu Pierniczków, patrz banner ^^.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

niedziela, 13 grudnia 2015

W tym roku po raz pierwszy nie było Pierniczki Party (o którym pierwszy raz pisałam w 2008). Wierzę, że kiedyś jeszcze do „towarzyskiego pierniczkowania” wrócimy, jeśli okoliczności będą sprzyjające ;). Tymczasem zapas ciasta na piernik staropolski systematycznie maleje, bo piekę z niego na raty, i cały czas się waham, czy robić także „duży” piernik, czy nie.

Z jakiegoś powodu zafiksowałam się w tym roku na wariant z nadzieniem. Poza napchaniem serc z ciasta staropolskiego powidłami oraz dżemem z renklody, zrobiłam także nadziewane Lebkuchen z przepisu Tante Herthy. Powiem szczerze, że w porównaniu z klasycznymi piernikami to są raczej ciasteczka korzenne ;). Nadzienia została mi… połowa, choć nakładałam tyle, ile nakazano w przepisie a ciasto rozwałkowałam chyba trochę cieniej, bo wyszło mi o 6 sztuk więcej. Po degustacji okazało się, że warto jeszcze dodać trochę cytrynowego lukru lub polewy czekoladowej, bo „łyse” Lebkuchen są, w moim odczuciu, trochę mdłe. Dekoracja spełniła oczekiwania, jeśli chodzi o podkręcenie smaku, i ciasteczek w puszce systematycznie ubywa…


Uwaga: podaję nadzienie w proporcjach od razu zmniejszonych o ½.

Składniki:

Ciasto:

  • 90ml miodu
  • 60g drobnego cukru
  • 40g masła
  • ½ łyżeczki cynamonu
  • 3-4 goździki
  • hojna szczypta gałki muszkatołowej
  • 250g mąki
  • ½ łeczki proszku do pieczenia
  • 1 duże jajo

Nadzienie:

  • 30g mielonych orzechów (u mnie włoskie)
  • 30g cukru pudru
  • 15g skórki pomarańczowej
  • 1 małe jajo lub ½ dużego (wcześniej roztrzepanego)
  • jajo lub białko do glazury (opcjonalnie)
  • migdały lub orzechy do dekoracji

Polewa czekoladowa (opcjonalnie)*:

  • 75g dobrej ciemnej czekolady lub kuwertury (ok. 70% kakao)
  • 75g śmietanki kremówki
  • ½ łyżeczki masła
  • kropla ekstraktu z wanilii

Ciasto: stopić miód, masło i cukier na małym ogniu, przestudzić. Goździki utłuc, gałkę zetrzeć, wymieszać z pozostałymi suchymi składnikami. Dodać jajo i mieszankę miodu z masłem, wyrobić gładkie ciasto. Schłodzić w lodówce przez noc (lub co najmniej 8h).

Przygotować nadzienie: zmielić orzechy razem z cukrem pudrem, wymieszać z jajem i skórką. Ciasto rozwałkować na 5mm lub cieniej (u mnie), wycinać niewielkie serca lub podobne kształty (w oryginale: krążki o średnicy 6cm), nakładać na co drugi piernik ½ łyżeczki nadzienia, przykryć takim samym kształtem, skleić przyklepując lekko brzegi. Lebkuchen do polewy piec od razu, pozostałe posmarować rozkłóconym jajem i udekorować np. migdałami. Piec ok. 20 minut w 180 st. C (termoobieg). Dalsze dekoracje nakładać na wystudzone ciasteczka – w przypadku polewy stopić wszystkie składniki na małym ogniu i od razu nakładać np. łyżeczką, dodając znowu migdały lub orzechy dla ozdoby. Lukru można użyć dowolnego – ja roztarłam ok. szklanki cukru pudru z niewielką ilością soku z cytryny na gęstą pastę, żeby zrobić widoczne na zdjęciach ramki.

* Polewy użyłam do posmarowania ok. 15-16 Lebkuchen (tych, których nie ozdabiałam lukrem), reszta posłużyła do dekoracji nadziewanych staropolskich z powidłami.

Uwaga: użyta przeze mnie polewa (pochodząca zresztą z Nigellowej Domestic Goddess) jest bardzo smaczna, o posmaku czekolady deserowej, ale pozostaje lekko miękka. Z tego powodu pierniczki warto przechowywać w temperaturze choć odrobinę niższej od pokojowej (swoje umieściłam w chłodnej spiżarni), albo przynajmniej z dala od źródeł ciepła. Alternatywnie można użyć polewy z tego ciasta, która mocniej zastyga, ale jest bardziej wytrawna w smaku.

A to wszystko dlatego, że trwają (Korzennego ostatni dzień!):

 oraz 

niedziela, 06 grudnia 2009

Jak rok temu (i dwa, i trzy...) spotkaliśmy się z Madzią i E. na robieniu pierniczków (i piciu wina i domowego cydru, o którym niebawem). Nie obyło się bez przygód: przyprawa do piernika, inna niż zazwyczaj kupujemy, okazała się słodka, co odkryliśmy trochę późno (gdy M, próbujący surowego ciasta, określił je jako "dziwnie słodkie"). Zaczęło się redukowanie cukru w jeszcze nie wyrobionym cieście, spontaniczne dosypywanie pieprzu, imbiru i chilli, oraz mieszanie dwóch typów ciasta. Efekt końcowy był wciąż dość słodki, ale w stopniu akceptowalnym. Druga "przygoda" wiązała się ze zwarzoną polewą czekoladową, którą próbowaliśmy ratować, ale wyszło, hm, kontrowersyjnie. Stąd zdjęć tych pierniczków nie będę pokazywać :)

Przepis, jak poprzednio, pochodzący od Mamy E.

W tym roku zrobiliśmy mniej Muminków, za to więcej reniferów. Hitem były także witrażyki z niebieskimi (mentolowymi ;) landrynkami, szczególnie w połączeniu ze złotym i srebrnym dekorem...

A poniżej widać część naszego plonu, przełożony do puszek i pudeł na czas leżakowania do Wigilii.

A oto, co zrobiłam tydzień wcześniej we własnym zakresie. Powiedzmy sobie szczerze: architektem nie jestem. Stworzyłam chyba najbardziej koślawy domek z piernika na świecie, trzymający się w pionie jedynie dzięki dużej ilości lukru z białka, robiącego za silikon :) . Tylko dzięki wrodzonemu uporowi nie wyrzuciłam całości za okno (ale dobrze, że nikt nie słyszał, jak klęłam :). Podobno jednak wygląda jak domek. Korzystałam z tego samego przepisu, co na pierniczki, a poniżej widać tekturowy szablon, na bazie którego wycinałam ciasto. Szkoda, że nie przewidziałam, że pierniczki jednak rosną, i nie będą dokładnie takie, jak w szablonie... Może nie należało dodawać sody, ale chciałam, by choć część domku dało się kiedyś zjeść.

A całość podciągam pod akcję pierniczkową Malty:

sobota, 06 grudnia 2008

Znów, jak co rok, spotkaliśmy się z E. i M., by - wzmacniając się pewnymi napojami wyskokowymi; jeden potem pokażę - produkować hurtowe ilości pierniczków. Przepis: Mamy E., czyli pani W. (dziękuję!), który prezentowałam już na GP i który niektóry z Was mogą także znać jako Pierniczki II zamieszczone przez Dorotuś na jej stronie; wczoraj robiliśmy z przepisu potrojonego. Zasada z mięknięciem pierników jest prosta - im więcej miodu sztucznego, tym miększe pierniki. Przypraw jest sporo, ale można sobie modyfikować; dobrych, mocnych i pikantnych przypraw (polecam Kamis) starczą 2 saszetki na pojedynczą partię pierników. Poniższy przepis jest lekko skorygowaną wersją (ilość mąki; w oryginale było 0,5 kg, ale zawsze trzeba było dosypywać, więc warto zacząć od razu od 0,6 kg.)

Składniki: 60dkg maki (i ew. więcej, do podsypania), 30 dkg podgrzanego miodu (u nas sztuczny i naturalny w proporcjach 1:2), 10 dkg cukru pudru, 12 dkg stopionego masła, 1 jajko, 1 dkg sody oczyszczonej (tj. ok. 2 łyżeczek), 2-4 paczki (po 20g każda) przypraw korzennych (jak pisałam wyżej, dobrych, mocnych przypraw można dać mniejszą ilość), różne różności do ozdabiania (orzechy, migdały, polewy), dodatkowe jajko do przylepiania różności

Podgrzewamy miód (można za jednym zamachem stopić masło, i podgrzać miód razem z masłem). Mieszamy wszystkie składniki i wyrabiamy aż ciasto będzie jednolite w przekroju. Ew. można podsypać mąką, jeśli będzie zbyt wilgotne. Wałkować (ciasto, z którego w danej chwili nie korzystamy,  wsadzamy do lodówki) cienko, ale nie przesadnie (ok. 0,2-0,3 cm), wykrawać pierniczki Jeśli chcemy dekorować przed pieczeniem, smarujemy pierniczki jajem, naklejamy perełki, orzechy itd. Piec ok. 8-10 min w 180 st,, aż się zrumienią, z witrażykami - ok. 11-12 w 150 st. Gotowe, wystudzone pierniki umieszczamy w puszkach/szczelnych pojemnikach i przechowujemy (może...) do Świąt. Mają bardzo długi żywot - jeśli wcześniej nie zjecie, trzymają się co najmniej kilka miesięcy, jeśli nie do następnego pierniczkowania (ale wątpię, by nie zostały wcześniej zjedzone). Witrażyki należy przechowywać tak, by okienko nie mogło się stopić (swoje umieszczam na stojąco w dużym garnku, z którego rzadko korzystam).

Witrażyki: wykrawamy dziurki w pierniczkach, sypiemy potłuczone landrynki w jednym kolorze do równego wypełnienia dziurki, pieczemy na pergaminie w 150 st. do rozpuszczenia się landrynek. Zostawiamy do zastygnięcia i ostudzenia.

Lukier z białka (do białych "ramek" np.): ubijamy 1 białko ze szklanką cukru pudru, ew. podsypujemy cukru. Nakładamy szprycą lub z woreczka z uciętym końcem (jeśli ktoś ma większe zdolności manualne niż ja...) na upieczone pierniczki, zostawiamy do zastygnięcia.

Polewa czekoladowa (wg. ganache czekoladowego z Nigella gryzie): Stopić na małym ogniu, stale mieszając, 200g czekolady gorzkiej z 3/4 szklanki + 2 łyżki (ok. 210 ml) śmietanki kremówki. Roztrzepać trzepaczką/łyżką na gładko, smarować pierniki, zostawić do ostygnięcia.

I oto pictorial z naszych wyczynów. Wykorzystaliśmy foremki z Muminkami, o których pisałam; sprawę słabego odciskania "twarzy" rozwiązaliśmy wałkując ciasto grubiej (na ok. 0,8 cm) i mocno wciskając foremki.

Pierniczki z polewą czekoladową:

Witrażyki przed...

i potem:

Oraz "proste" dekoracje:

Czujecie, jak pięknie u nas pachniało? Nie wątpię, że u Was podobnie - w końcu od tygodnia trwał Festiwal Pierniczków...

ENGLISH PLEASE:

Since I was asked by a colleague to translate this recipe for gingerbread cookies, I thought I might as well post it here ;).

For the gingerbread: 600g plain flour (plus some more on hand); 150g golden syrup, 150g runny honey*, 100g icing sugar, 120g butter, melted, 1 large egg, 10g (about 2 tsps) baking soda, approx. 40-60g (how much you use depends on how aromatic/spicy the seasoning is) mixed spice or gingerbread spice

For decorating: egg wash, nuts, dried fruit, sprinkles etc., icing, ganache etc., boiled sweets

* The original recipe calls for 300g real honey, but the cookies then need a few weeks to become tender and a mix of golden syrup and honey produces gingerbread which can be eaten either immediately, or after eg. 1-2 weeks. You can also increase the proportions of golden syrup (to eg. 200g), but I wouldn't skip the honey altogether. Generally the less real honey, the softer the cookies.

Heat the honey and golden syrup (just enough to make it more runny; if you want, you can melt the butter together with the honey). Mix the dry ingredients in a large bowl, then add the egg, honey and butter and work the dough until it comes together, is soft and pliable, but not too sticky (a mixer with a dough hook might come in handy, if not – elbow grease ;). If necessary, ie. the dough still sticks (it all depends on egg size, flour etc.), add some more flour, but don't overdo it.

Pre-heat the oven to 180 dgs C. Roll out the dough on a floured surface, bit by bit (keeping the rest of the dough in the fridge, wrapped in clingfilm, as it dries out easily), fairly thinly (approx. 2-3 mm is fine, although you can try both thinner and thicker versions). Cut out desired shapes (traditional ones would include Christmas trees, stars, hearts, etc.) and either cover them with egg wash, then decorate with nuts, blanched almonds etc. before baking, or bake them as they are, and cover with icing etc. later. In both cases lay them out on parchment-covered baking sheets and keep in the oven for approx. 8-10 minutes.

Stained glass” cookies: cut out small holes (using a small cutter or shot glass) in the centre, fill with boiled sweets (clear, not eg. covered in icing sugar) – whole or smashed with a rolling pin – in one colour, bake for about 12 minutes in 150 dgs C.

Thick icing: beat 1 egg white with 1 cup icing sugar till you have a thick paste, apply with an icing nozzle or teaspoon.

| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Tagi

Ptasia on Pinterest
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape
Durszlak.pl POMOŻECIE? PustaMiska - akcja charytatywna